mieszkanie [#1042]

Tak mi źle, że jeszcze nie mam własnego mieszkania :/ (tzn. wynajętego do własnej dyspozycji). Niby wszystko co trzeba tu mam, ale… Wchodzę sobie do domu z pracy i w korytarzu czuję papierosy. Nie że ktoś palił (bo niby nie wolno w domu, aczkolwiek teraz jak już gospodarz długoterminowo wynajmuje te pokoje, to już chyba mniej mu na tym zależy żeby się tu nie paliło), ale nowy współlokator (chyba znajomy albo rodzina jednej ze współlokatorek, bo się dwa dni temu do niej wprowadził, też z „drugiego końca świata” przyjechał) pali, no i niby w kuchni przez okno. Taa, ale ja to i tak czuję. Dziś gotowałem jak przyszedł zapalić. Koszulka mi śmierdzi i mam nauczkę – nie wychodzić z pokoju w tym, w czym śpię. I ch**, nie będę w tym dzisiaj spał, bo mi śmierdzi :/ A on to niech se pali w ich pokoju. Że może jej będzie przeszkadzało bo ona nie pali? A co mnie to obchodzi? Tam niech se okno otwierają. Mało tego druga współlokatorka też pali, ta przynajmniej u siebie ale jak tu siedzę przy komputerze to czasem to czuję. Ja nie wiem, przez ścianę? :/ (ma pokój obok). Ale cholera wie z czego są te ściany, jakaś sklejka, pęknięcie z resztą w kącie idzie, to może i tak czuć. W każdym razie mam dezodorant do zużycia i psikam jak tylko czuję :D Tak, sprawa mojego nadwrażliwego węchu pozostaje nadal otwarta. Ale naprawdę, jak się nie pali to czuć nawet jak obok przejdzie palący, nie musi nawet mieć papierosa w ręce żeby można było powiedzieć, że on pali (no jak tam pali 3 papierosy dziennie to nie, ale jak spala choćby pół paczki, to już jest przesiąknięty). A ja nie wiem w sumie czemu mam aż taką awersję ostatnio do zapachu papierosów, ale no tak mam. I mam chyba prawo mieszkać w otoczeniu w którym nie cuchnie fajkami, co? A przynajmniej takie mam marzenie.
Wracając jeszcze do tej ściany, dziś rano (bo w tym tygodniu chodzę spać nad ranem albo wprost – rano) słyszałem jak się woda w czajniku za nią gotowała. Wolę nie myśleć co sąsiadka słyszy z mojego pokoju przez ścianę :D nie, pornosy oglądam na słuchawkach XD Ale właśnie! Chciałbym wreszcie móc pooglądać bez słuchawek! :D
Dalej… nie znoszę tego, że nic nie można tu sobie nigdzie postawić, bo po prostu nie ma miejsca, albo przeszkadzałoby w sprzątaniu :/ Wszystkie kremy, maszynki do golenia, nawet ręczniki – muszę nosić z sobą z pokoju. Nie wspomnę już o szamponie czy mydle gdy idę pod prysznic. W kuchni nie ma miejsca takoż. Niby szafki są podzielone, ale co to tam się zmieści w jednej wąskiej szafce (choć od góry do dołu) – mnie się nie wszystko mieści. Więc albo garnki albo żarcie muszę trzymać w pokoju i tak. Po umyciu też nie zostawię na zlewie, bo nie będzie miała następna osoba miejsca, więc trzeba wytrzeć i schować :/
Niby do łazienki na szczęście nie ma kolejki, ale jakbym chciał dłużej posiedzieć to nie bardzo. No i też tak jakoś nie lubię wiedzieć, że obok się ludzie kręcą. A tu wczoraj mi się ktoś dobijał, to już nawet o pierwszej w nocy nie można w spokoju w kiblu posiedzieć? :/
Niee, nie nie nie, ja chcę mieszkać sam!
Bo sąsiadka ma znajomego, który też szuka mieszkania i był taki pomysł żebym może z nim. Niby że sympatyczny spokojny chłopak (w podobnym do mnie wieku). No ok, może i sympatyczny spokojny chłopak ale nie MÓJ chłopak :D A skoro nie mój chłopak, to nie widzę takiej opcji. Bo może właśnie tak kiedyś chciałbym zaprosić kogoś? Powiem szczerze: jedyne osoby, z którymi wyobrażam sobie mieszkanie, to albo moja mama albo ewentualnie (ale i to po namyśle :D ) ktoś z kim byłbym związany.
Bo mieszkanie z kimś rodzi też obowiązki z których trzeba się wywiązać. A ja nie mam też ochoty sprzątać w ustalone dni. A tak jakbym mieszkał sobie sam, to raz że mniej by było nabrudzone, a dwa że bym sobie posprzątał gdybym miał ochotę i uznał, że już na to czas.
Po prostu swoboda, której teraz nie czuję. Nie wspomnę już o własnych meblach. Dywanu na podłodze też mi brakuje, nie lubię chodzić w papciach/butach po domu, a tu niestety na boso się nie da (za zimna podłoga) :/

Ale wiem, że aby znaleźć mieszkanie, nie mogę skupiać się na braku. Tak więc staram się dostrzec pozytywne strony. Mam ładną szafkę, o! I przynajmniej jest tu ciepło (aczkolwiek ostatnio jest mi zimno, to nienormalne, bo siedzę przy kaloryferze, termometr pokazuje odpowiednią temperaturę, a jak się wejdzie z korytarza, to czuć ciepło, no a mnie jest zimno :/ ).

No ale dobra, dość tego pisemnego marudzenia, bo muszę pracować nad sobą. Ostatnio nie wysłałem kuponu i dziś powiedziałem sobie, że jeśli będzie kumulacja, to muszę intensywnie popracować i koniecznie jutro wysłać. A jest kumulacja. A jak wygram, to kupię sobie mieszkanie zamiast wynajmować, a to byłoby najlepsze wyjście ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.