KL Esterwegen

Wróćmy jednak jeszcze do poprzedniego weekendu – żeby nie było samego marudzenia, to środkowa część niedzieli była dobra i czas ją opisać.
Tak sobie nieśmiało planowałem, że ponieważ to pierwsza niedziela miesiąca to może by się tak jednak wybrać do Esterwegen (z resztą wspominałem o tym), a tu mi z tą pracą… (dodatkową oczywiście, żebyście sobie nie myśleli, że do mojej „podstawowej” pracy chadzam w niedziele :D o niee). No ale nic, myślę sobie, że może jeszcze zbyt późno nie będzie, po dwunastej, przed pierwszą, to na trzecią (na przewodnika) zdążę i luz. A tu się nam coś popsuło i godzina opóźnienia, właśnie ta rezerwowa moja godzina ;( Po pracy planowo pojechałem sobie najpierw po gazety. Wziąłem je i patrzę, że już tak mało czasu, że chyba nie zdążę, ale wbiłem w nawigację adres i wyświetliło szacowany dojazd o 14:57. Czternasta pięćdziesiąt siedem, no to na styk, a jak pobłądzę i się przedłuży? (tak, ja potrafię pobłądzić nawet z nawigacją – kiedy jest dużo skrętów, to czasem skręcę o jeden za szybko albo za późno :D ). Siedzę i myślę, siedzę i myślę i nie wiem co robić a minuty mijają :D W końcu decyzja: jadę! A co tam, ostatecznie bez przewodnika też coś tam zobaczę, no nie?
Ruszyłem, nadrobiłem kilka minut (na co też z resztą liczyłem), dojechałem (nawet bez błądzenia!), wpadłem do budynku na kilka minut przed 15:00 (jeszcze się na parkingu musiałem przebrać z ciuchów roboczych) i się pytam o oprowadzanie, no jest, to że jestem zainteresowany :D Zapłaciłem 4 Euro i czekam (bo widzę, że inni też tak jakoś stoją w tym holu no to chyba tu mamy czekać). W grupie to byłem najmłodszy (reszta po trzydziestce albo i dalej, ale przynajmniej nie było dzieci). No i faktycznie przyszedł za chwilę przewodnik. Muszę powiedzieć, że zrobił na mnie dobre wrażenie, a na miejscu jest to wszystko dobrze zorganizowane.

1.JPG

Ten obóz koncentracyjny został wybudowany od zera z tym konkretnym przeznaczeniem – na obóz koncentracyjny (nie tak jak często miało to miejsce w przypadku innych, że zaadaptowano jakieś inne budynki, tylko tutaj wszystko zostało zbudowane, zachowały się rachunki z firm itp.) i na samym początku, o czym mało kto wie, obok Dachau był to największy obóz koncentracyjny w Niemczech (koncentracyjny, nie zagłady – ale kto się interesuje ten zna różnicę).
Miejsce pamięci otwarte zostało dopiero niecały rok temu – 30 października 2011 (polska wikipedia jeszcze o tym nie wie :D ) i problem był z tym, co zrobić w miejscu, w którym nic się nie zachowało. W końcu zdecydowano się na blaszane formy w miejscach, w których stały ważniejsze obiekty.

ogrodzenie (widok od budynku muzeum):

2.JPG

wieżyczka strażnicza:

3.JPG

brama:

4.JPG

i inne:

5.JPG

Blacha jest brązowa (zardzewiała) umyślnie – ma to symbolizować przeszłość. W ogóle teren wokół dawnych baraków wysypany jest lawą wulkaniczną – czyli czymś w czym nie ma życia, to „spalona ziemia”. A w miejscach baraków rosną drzewa – symbolizujące życie pośród tego:

6.JPG

(i podobno z lotu ptaka wygląda to jakby baraki nadal stały).

Przez bramę nie można wejść – to jest także celowe. Jak to powiedział przewodnik – nie chcieli aby było tak, że „o wszedłem sobie przez bramę byłego obozu!”, więc jest tam tylko szpara, przez którą można zajrzeć ale nie przejść.

W budynku są trzy sale/wystawy:

1.

7.JPG
8.JPG

(zdjęcia 240 byłych więźniów – „mały wycinek z 240 tysięcy…”)

9.JPG

2.

10.JPG
11.JPG

(makieta robi wrażenie)

3.

12.JPG

Około półtorej godziny o ile pamiętam, zajęło przewodnikowi opowiadanie. Z jeszcze takich ciekawostek (o których mało kto wie) to np. po wojnie w okolicy znajdowało się miasteczko czy wioska (nawet dwie) zupełnie polska, o polskich nazwach z samymi Polakami, tylu ich było i nie można było ich od razu odesłać (4 tyś mieszkańców w jednej z nich).

Potem wyszedłem jeszcze raz na zewnątrz. Niesamowite cienie:

13.JPG
14.JPG
15.JPG

i w ogóle jak to widać upływający czas, ostatnie trzy muzea zwiedziłem latem i to było dobre. Teraz mamy jesień i to też jest piękne:

16.JPG

Takie mam poczucie bycia w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    onemoreday

    lubię takie miejsca. to wszystkie zdjęcia?

    4 lata temu, 18:52 (14 października)

    wendigo

    @onemoreday: zrobiłem więcej, ale nie będę zarzucać całego pingera wybrałem najciekawsze

    4 lata temu, 18:59 (14 października)

    Powabna Luiza

    No i co mam napisać… Pewnie to co zawsze – ciekawa
    notka, fajne zdjęcia no i oczywiście, że zazdroszczę wycieczki. :)

    4 lata temu, 19:14 (17 października)