#1059 – Pozytywne myślenie

Ponieważ od 6 dni nic nie napisałem i chwilowo nie mam też nic ważnego do napisania, to wkleję coś co napisałem kilka dni temu.

Jakiś czas temu trafiłem na taką stronkę:
www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/plaga-pozytywnego-myslenia/
i po prostu nie wiem co powiedzieć… to jest cholernie przykre, że uprawia się taką przykra propagandę i tym samym odwodzi być może ludzi, którym myślenie pozytywne mogłoby pomóc. To przykre ale co ja mogę, mogę najwyżej skomentować.

“Kolejna sugestia jest taka, że skoro sami decydujemy o wszystkich swoich sprawach, to możemy się obejść bez religii, wspólnoty społecznej, tradycji oraz rodziny.”
– i tu cię boli. No przynajmniej na początku jest to podane. Ten strach, że owieczki przestaną być ślepo zapatrzone w swoją owczarnię.

“Myślenie pozytywne jest przedstawiane zazwyczaj przez jego propagatorów jako bezgraniczna i magiczna wiara w moc słowa i nieskończone czy wręcz boskie możliwości człowieka. Przeciwieństwem jest tu tzw. myślenie negatywne (obciążone odpowiedzialnością za wszelkie nieszczęścia i choroby ludzkie).”
– co? Bo serio nie bardzo rozumiem ten fragment. Przecież „ideologia pozytywnego myślenia” (co za idiotyczny termin, no ale niech będzie) właśnie o tym mówi – o naszej odpowiedzialności za wszystko co nas spotyka.

“W “myśleniu pozytywnym” to, co “pozytywne”, jest dobre, a “negatywne” jest złe, a tymczasem w świetle prawdziwej etyki (zwłaszcza chrześcijańskiej) może być (a nawet zwykle jest) zupełnie odwrotnie. “Myślenie pozytywne” proponuje bowiem wartości płytkie i egoistyczne, stawiane przez wielkie religie i filozofie na drugorzędnym miejscu, a nawet traktowane jako antywartości lub grzechy.”
– heh, „myślenie proponuje” – faktycznie bardzo sensowny związek słów :D Myślenie nic nie proponuje, a o czym myślimy to już no właśnie – do nas należy wybór.

“Uwzględnić należy nie tylko myślenie (postulowane przez “poztywne myślenie”), ale również emocje, dotychczasowe struktury przeżywania oraz fizyczno-wegetatywne nawyki związane z reakcjami.”
– a to news, no naprawdę… ja nie wiem co autor (ksiądz jak widzę) czytał i kiedy to było ale hmm… ja pamiętam że o emocjach jest też jak najbardziej mowa.

“W “pozytywnym myśleniu” zresztą ustawicznie naucza się, jak manipulować ludźmi (por. D. Carnegie, Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi. Warszawa 1995). Nie jesteśmy więc daleko od ideologii sekt.”
– ciekawym niezmiernie czy ten wielce mądry Pan Ksiądz przeczytał w ogóle tą książkę. Bo nie wydaje mi się. Chyba że liczy na to iż odbiorcy artykułu jej nie czytali. Co za bzduuuura. Poza tym Carnegie to mój „guru” i bardzo nie lubię kiedy ktoś się źle o nim wyraża ;) (of cors żart z tym guru, ale akurat w temacie żart ;) ).

“Znaczący dla duchowego rozeznania jest fakt, że liczni propagatorzy “pozytywnego myślenia”, jak N. Hill, J. Silva i R. Bach (podobnie jak C.G. Jung) mieli swoich duchów-przewodników.”
– haha i tylko oni? :D No ten fragment artykułu to już też jest niezła manipulacja. Już by przynajmniej autor mógł napisać (jeśli w ogóle wie) o co chodzi z przewodnikami.

“Nawrócony na chrześcijaństwo bramin w swoim słynnym świadectwie, tłumaczonym na wiele języków, odsłania spirytystyczne kulisy “pozytywnego myślenia”, związanego z filozofią “sukcesu”: “Mój dziadek Singh praktykował okultyzm na serio i zawsze krytykował tych, którzy zajmowali się wyłącznie filozofią i nawet nie dążyli do wykorzystania nadprzyrodzonych mocy. Pewnego razu moja babcia Nani wyjawiła mi tajemnicę, którą ukrywała przez wiele lat: Singh złożył w ofierze swego pierworodnego syna swojej ulubionej bogini Lakszmi, małżonce Wisznu-stróża. W Indiach był taki zwyczaj, chociaż nikt o nim otwarcie nie mówił. Jako bogini bogactwa i dobrobytu pomogła ona dziadkowi w błyskawicznie krótkim czasie zostać najbogatszym i najbardziej wpływowym człowiekiem w Trynidadzie””
– WTF? o.O i co mordowanie dzieci ma wspólnego z pozytywnym myśleniem to ja nie wiem :D

“Taki światopogląd więc z istoty będzie antychrześcijański”
– z tym się akurat mogę zgodzić. Ojojoj, straszne. Ale co się dziwić w sumie, ksiądz też broni swego miejsca pracy :P

“biały satanizm”
– oo, hmm… „biały satanista”, o! to byłby fajny nick internetowy :P

Smutny artykuł (na szczęście stary). Bo ja rozumiem, że się można ze skutecznością „pozytywnego myślenia” nie zgadzać, naturalnie dowodów obiektywnych i nieobalalnych pewnie nikt nie będzie w stanie przedstawić (mnie np. nie potrzebne, mam ich całą masę w swoim życiu), ale żeby tak wprost wbijać swoją z kolei ideologię do głów tych mniej samodzielnie myślących owieczek… to jest przykre. Ale jak mówię – każdy o swoją pracę musi zadbać ;P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.