#1089

Jakże ja mam dość tych wszystkich spraw do załatwienie, ogarnięcia, zaplanowania jak zrobić jak najwięcej za jednym zamachem. Urlop zapowiada się dokładnie tak samo albo jeszcze gorzej.
Najchętniej to bym wyjechał w cholerę medytować do Tybetu czy gdzie tam ;) Żadnego chodzenia do pracy, zakupów do zrobienia, mebli do zmontowania, samochodów do naprawienia, spraw do załatwienia, internetów do podłączenia… (ups, no dobrze, to ostatnie jest niezbędne :D ).
Im jestem starszy, tym więcej tego wszystkiego. Na raz. Albo za bardzo odwlekam i potem na raz się zbiera. Tylko jak to zmienić…
Czy jeszcze kiedyś będzie tak żebym nic miał NIC do roboty ani w planach? :/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.