#1100

Kolega z pracy zapraszał mnie „na kawę” po raz trzeci, pewnie wypada w końcu pójść, ale wciąż nie poszedłem. Naprawdę to jedna z sympatyczniejszych osób jakie w życiu poznałem, ale… heh, no ja po prostu z większą chęcią spędzę sobotnie czy niedzielne popołudnie sam, w domu, pisząc, czytając, dyskutując na forum bądź zajmując się moim hobby. A tak jak pójdę gdzieś, to tak jakoś zawsze mam potem poczucie, że mogłem ten czas lepiej (a przede wszystkim: przyjemniej) wykorzystać. Gadam tak o tym ze znajomą i zwróciła mi uwagę, że może to dlatego potem się czuję zestresowany w kontaktach z ludźmi i zamknięty. Ja na to że nie o to mi chodziło bo nie tęsknię za spotykaniem się z ludźmi, tylko po prostu chciałbym bardziej swobodnie się wśród nich czuć jeśli już muszę z nimi przebywać. Na co ona stwierdziła, że jedno wiąże się z drugim, może dlatego czuję się wycofany bo zwyczajnie za mało czasu z ludźmi spędzam. Przyznałem że muszę to przemyśleć ;)
A co Wy o tym myślicie? bo przydałaby się szersza opinia…
Nie wiem czy ma rację czy też nie, wiem natomiast jedno: nie mam ochoty swojego wolnego czasu spędzać na gadaniu o dupie Maryni (chociaż nie mam nic przeciwko temu na gg :D ) i wychodzeniu do kogoś tylko po to. Nie chodzi o to że ja zawsze muszę robić coś konstruktywnego, przeciwnie, godzinami na gg robię to samo :P ale z kimś innym, z kimś kto mnie naprawdę zna i przy kim czuję się bardzo swobodnie (poza tym nie gadamy o dupie Maryni tylko dupie mojego wyimaginowanego obiektu westchnień, a to różnica! XD ).
Więc już przemyślałem: jakby nie było, nie chcę angażować się w aktywności, które… no po prostu jeśli inne podobają mi się bardziej, to nie chcę angażować się w te, które podobają mi się mniej. Jeżeli taka postawa rzeczywiście utrudnia mi np. wyjście z fobii społecznej, to cóż, w takim razie będę miał trudniej. W sumie jednak myślę, że można być samotnikiem z wyboru, ale gdy się ma do czynienia z ludźmi to też czuć się w kontaktach z nimi dość swobodnie i coś takiego chciałbym wypracować, a nie przewracać sobie do góry nogami całe życie i swoje priorytety.

Zwłaszcza że odkryłem kolejną dziedzinę rękodzieła, która mi się podoba :P tzn. jeszcze nie próbowałem ale już widzę, że mi się podoba :D talty.deviantart.com/(…)Polymer-Clay-Frosting-Tutor… – jakie to faaajne. Ciekawe czy zwykłą modelina też da radę czy to musi być ta kwadratowa droga. Ale może powinienem dać sobie spokój przynajmniej na razie, bo ja biorę się za wszystko, tzn. kupuję akcesoria, tylko do pracy się nie biorę :D Do decoupage mam pół szafy, wosku też z pół kilo (tego akurat nie kupiłem ;) to resztki świec) bo miałem robić świeczki, o koralikach nie wspomnę, a muliny zrobiłem ostatnio nowy zakup… ale tego akurat używam nawet sporo. A co tam, przedpremierowo pochwalę się kawałkiem ostatniej pracy:

zakl.jpg

;)
Tylko ze ta modelina kusi mnie bardzo, bo wydaje mi się to wbrew pozorom proste i mam nawet kilka własnych pomysłów.

No ale wracając do głównego wątku. Nie brak mi ludzi w takie wieczory jak ten: ja, komputer, muzyka, herbata w kubku i święty spokój (no i czasem jeszcze mulina ostatnimi czasy ;) ).
A jeśli już nawet ludzie… drugi wniosek do którego niedawno doszedłem jest taki, że wolę poznawać ludzi przez neta, przed nimi czuję się o wiele lepiej w realu niż odwrotnie. Może to to że ewentualne odrzucenie nie jest tak bolesne, bo co tam, najwyżej się nie odezwie, a jak się wciąż i wciąż odzywa, to znaczy że jest ok i jeśli już decydujemy się na spotkanie w realu, to ono już raczej nic nie popsuje ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.