#1101 – kolejna recenzja ;)

Chciałem w sumie napisać coś innego ale ponieważ właśnie skończyłem czytać pewną książkę, to ją sobie opiszę.

scan0001.jpg

Okładka jest bardzo „Lubię to!” ;) więc bardzo zachęcająca. I to w sumie tyle, z całej książki najlepsza jest okładka :D
Pamiętacie jak opisywałem „Udefeated love”? jak nie, to proszę bardzo, screena ze „starego” pingera jeszcze sobie zachowałem:

2012-02-24_undefeated-love.jpg

Cóż, w porównaniu z tym czymś, to „Undefeated love” była dziełem sztuki :D „Go down, Aaron” jest hmm… takim książkowym pornolem klasy B… Naprawdę aż trudno uwierzyć że można coś tak beznadziejnego napisać. Bo żeby mi coś w tematyce yaoi aż ciężko się czytało, no to trzeba się naprawdę postarać. Właściwie to nawet nie jest pornol, bo sceny seksu są również cienkie jak d*** węża :D
A więc główny bohater, Aaron, zostaje zgwałcony (najlepsza scena w tej książce, bo przynajmniej zachowuje jakąś odrobinkę realizmu), a potem trafia… do powiedzmy burdelu dla homoseksualnych nazistów (:D). To chyba starczy za cały komentarz (od razu mam przed oczami filmy typu „Nazi love camp 27” tylko w wersji homo, to też chyba wystarczy). Ale napiszę jeszcze parę słów. Niby to tam ma być brutalne, a w rzeczywistości wszyscy się w Aaronie zakochują :D I wszyscy są homo, a przynajmniej tak to w tej ekhm, książce, wygląda :D Treść jest po prostu żenująca. Aż żenująco mi się to nawet opisuje. Ja wprawdzie czytałem opinie o niej wcześniej i nie widziałem ani jednej dobrej :D ale i tak chciałem przeczytać, bo po prostu myślałem, że te opinie tyczą się trochę czegoś innego (a ja mam upodobania, z których niekoniecznie jestem dumny i nawet mnie nie bawią, ale jak czytam coś tak dziwnego to myślę sobie, że nie jest ze mną jeszcze tak źle :D). Żeby chociaż scenki seksu były dobre… ale nie były. podobało mi się chyba tylko jedno zdanie z jednej z nich: „They were both gods, and they did create, from a chaos, the universe.”
W dodatku język mam wrażenie… próbuje przebić formę ponad treść :s
Jak w recenzji „Undefeated love” napisałem, że styl dorównuje moim opowiadaniom, tak tutaj… no cóż, ja chyba piszę lepiej :D ;) a już na pewno lepiej napisałbym coś takiego! :D
Przyznać jedynie muszę, że zakończenie było całkiem dobre, tyle że nie pasujące do tej książki, po której zresztą zupełnie czegoś innego się spodziewałem. A może inaczej – jeśli przyjąć, że tytuł i okładka nie pasuje, to cała reszta jakośtam pasuje.
No to tyle, 1/5… no może 1,5/5 za to ładne zdanie ;)
A tak się dobrze zapowiadała po okładce ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.