#1102 – wnioski i plany

Ostatnio w pracy zostawiłem na chwilę taśmę, wracam, a jej nie ma. Ale jak tylko zobaczyłem kolegę, to się od razu domyśliłem co się stało z moją taśmą ;) Podchodzę więc, a on: „Wszystko ok?” On tak często pyta i odpowiadam że tak, tym razem mówię, że nie. On (z udawanym zdziwieniem): „Dlaczego nie?” Potem jeszcze próbował żartobliwie zwalić na drugiego, a ja w końcu wziąłem sobie drugą taśmę ;)
Piszę jednak o tym, bo coś sobie uświadomiłem – mianowicie ja bym nie był zdolny do takich żartów. I to jest kolejny mój problem – nie żartuję, przez co jestem postrzegany jako śmiertelnie poważny. A przecież lubię się śmiać i nie wydaje mi się żebym był taki znów poważny. Jak mnie coś rozbawi, to bawi do końca dnia ;) No ale ta jakby nieumiejętność żartów to jest minus. To oczywiście też zapewne wynika z fobii społecznej – obawa przed tym jak ludzie odbiorą żarty. Niee, właściwie teraz to już nawet nie obawa, po prostu zatracenie chyba takich zdolności w ogóle. A może nigdy ich nie miałem. A może to ma coś wspólnego z Aspergerem. W ogóle łapię się od czasu do czasu na tym, że mówię (zapytany) wszystko jak na spowiedzi. Kilka razy słyszałem już od kogoś (np. od mamy, czy jakiejś znajomej mamy): „Po co im wszystko mówisz” (kiedy np. mówiłem ile faktycznie zebrałem w pracy sezonowej), ale ja po prostu nie widzę żadnego powodu by tego nie mówić czy zmyślać (bardzo nie lubię kłamać, mogę najwyżej naginać prawdę), mimo że jakąś niepisaną chyba zasadą było nie mówić w takiej sytuacji prawdy.

Drugim wnioskiem z pracy (aczkolwiek w tym przypadku to tylko dlatego z pracy, że mam w niej za dużo czasu na myślenie ;) ) jest taki że… No jak kiedyś oglądałem taki program na Discovery, w którym naukowcy przedstawiali kilka koncepcji wyjaśnienia „natury świata” (że to tak ujmę) i jedną z nich było, że może to tylko gra jakichś bardziej zaawansowanych istot (analogicznie do naszej gry w „The Sims” i w ogóle – próbujemy stworzyć coraz bardziej niezależne istoty w rzeczywistości wirtualnej, a nie pomyśleliśmy że może komuś już się to udało i może to my jesteśmy takimi istotami :D ). A więc gdyby nasz świat był taką „grą”, to muszę przyznać, że gracz który wymyślił taką postać jak ja może być z siebie prawdziwie dumny – wymyślić tak pokręconą postać, to jest coś :D Ja byłbym z siebie dumny :D ale też jakoś tam… chybabym lubił taką postać bardziej niż inne, bo jednak z pewnością jest ciekawsza :P (szkoda tylko, że z perspektywy takiej postaci wygląda to trochę inaczej ;) ).

***

Mój długi weekend upływa leniwie (ale przyjemnie). Ale jeszcze przed nim pomyślałem sobie, że miałbym chęć zrobić COŚ. Że może się np. jednak przejechać do Monachium (Dachau) tyle że samochodem. Koszt niewiele większy niż podróż do PL, drogi zdecydowanie wygodniejsze ;) na nocleg może jakiś hostel, może couchsurfing, ostatecznie nawet w samochodzie (choć na to może być jeszcze trochę za zimno). Ale jak tak popatrzyłem na mapy google… to mi wyszło, że do Paryża jest tylko 10km więcej :D Wow, w takim układzie myślę, że mógłbym kiedyś zwiedzić nawet Paryż stosunkowo niewielkim kosztem (bo na pewno co najmniej 4 razy taniej niż samolotem, a po niektórych lotach to nawet 10 razy taniej). Ale to kiedyś. Ale zdecydowanie się na to napalam skoro to w sumie takie proste.
Póki co jednak nie pojechałem nigdzie ale też jest przyjemnie ;) bo dłubię sobie nadal w moim hobby. I tak sobie myślę, że sama tylko jedna dziedzina tego co lubię robić zapewniłaby mi zajęcie do końca życia (i to gdybym nie musiał pracować), a co dopiero mówić wszystkie. No ale ale, z takich małych moich postanowień: postanowiłem odpuścić sobie jednak Tarota na razie (nie ciągnie mnie aż tak, zostanie na później), większym priorytetem jest wolność finansowa, więc póki co po pół godzinki dziennie na:

DSCF7578.JPG

zwłaszcza na tą lewą stronę. Btw. to dość zabawne w jaki sposób wszedłem w posiadanie tej broszurki. Mianowicie ktoś chciał ją wyrzucić, a ja wziąłem, bo ma ładną okładkę – gruby bordowy papier, chciałem użyć do scrapbookingu :D (a środka może do origami), przeleżała kilka lat, teraz ją odnalazłem i stwierdziłem że opatrzność czuwała nade mną może, że jej nie zniszczyłem ;) Tak naprawdę wszystkim innym mogę się zająć już jak osiągnę wolność finansową, a to może mi w tym właśnie pomóc.

Z innych rzeczy „do zaliczenia”, miałem również kilka:
– drugi tatuaż – ale to odpuszczę, tzn. przekładam na później; bo skoro też nie mam jeszcze nawet dokładnie wybranego wzoru… Ale btw. – jest nowe studio (no o tyle nowe, że jak robiłem tatuaż to jeszcze go nie było ;) ), bliżej mnie (tzn. w Polsce), a w dodatku mam wrażenie, że tatuują ładniej!
– seminarium reiki – chyba przyjdzie mi przełożyć o kolejny rok… głównie dlatego, że wybrałem jednego konkretnego mistrza, u którego chciałbym, a urlop nie jest z gumy :( Po prostu też coś za coś, a tego lata poniekąd muszę zająć się innymi sprawami i nie da rady spędzić ani tygodnia tam gdzie chciałem (a to byłoby bardzo blisko niego).
– regresja do życia między wcieleniami – tutaj na szczęście przeprowadzająca takowe Polka mieszka stosunkowo blisko mnie tutaj! Więc to pewien fart i z tym nie będzie żadnego myślę problemu kiedy się w końcu zdecyduję ;) (ale to jeszcze trochę, chcę przeczytać jeszcze kilka książek).
– diagnoza pod kątem Zespołu Aspergera – i to jest chyba ten priorytet, na który wykorzystam letni urlop o ile się tylko uda.
Tyle na razie… mi się przypomina ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.