#1105

Mam ochotę pisać, pisać, pisać (grafomania-mode-on ;) )… tylko nie wiem od czego zacząć. Takie bogate dialogi wewnętrzne prowadzę ze sobą kiedy się nudzę, że potem i tak nie sposób odtworzyć ich tak doskonale.
Naprawdę nie pojmuję po co mi znieczulenie (u dentysty) skoro i tak boli. A tak to dodatkowo boli jeszcze to znieczulenie :/ Już jak wyobrażam sobie igłę w dziąśle to… no po prostu nienawidzę zastrzyków, nie znoszę. Tak, do dziś, mimo że teścia to już wziąłem ponad 100… A już zastrzyk w dziąsło – też boli i to taki najmniej przyjemny ból jaki sobie mogę wyobrazić :/ (już chyba wolałbym ból borowania bez znieczulenia).
A całe przedpołudnie uprawiałem dzisiaj bardzo trudną sztukę unikania kierowników :D żeby któryś nie uświadomił sobie, że jednego ze współpracowników jutro nie będzie i żeby może nie zapytał czy ja jutro przyjdę, bo nigdzie nie idę :D Nie no, żartowałem – nie było to takie trudne :D Telefonu jak na razie też nie było, więc może i niedzielę jednak będę miał wolną (tak piszę „może” i „jednak”, bo dawno nie byłem w dodatkowej… i nie żeby mi się spieszyło :D ).
Za to trochę nabrałem ostatnio zapału na wycieczki (tego zapału nie mam tyle co rok temu, wtedy bowiem pracowałem na zmiany, więc wcześnie wstaną niedzielę mogłem odespać w tygodniu, co nie jest możliwe teraz ;( ), bo poza nie-tak-dalekim ogrodem zoologicznym jest jeszcze takie coś: pl.wikipedia.org/wiki/Externsteine zarąbiste! tam koniecznie pojadę :P Tylko musi być ładnie i ciepło a nie kurde zima latem :/ Koniec maja, a rano 4 stopnie… no masakra.

No dobra, to przełożę kartę z aparatu do kompa (bardzo mnie jakoś tak mierżą niektóre zwykłe czynności – przekładanie, podłączanie, załączanie itp. pierdoły jakoś tak, mimo że aparat stoi obok /swoją drogą powinienem go też chować, ale… no nie chce mi się, bo wyciąganie go z szafki i torby to kolejne dwie nudne czynności :D / to częstokroć nie mogę się zmusić żeby tą klapeczkę otworzyć /już nie mówiąc o podniesieniu aparatu obydwoma rękami :D /, wyjąć kartę, włożyć w kompa, skopiować… po czym zrobić to samo w odwrotnej kolejności, więc zdjęcia tam na nim wiszą; potem kiedy już to zrobię to leżą w folderze bo posortowanie ich to kolejna żmudna czynność – dlatego też wciąż jeszcze nie pochwaliłem się zdjęciami mieszkania – nadal leżakują nie posortowane :D za to już nie w aparacie tylko na kompie, a to już dużo :D Czy to ekstremalny przykład lenistwa? czy jednak po prostu mogę pewnych czynności nie lubić wyjątkowo?) i pokażę za to mój najnowszy zakup:

DSCF7661.JPG

czyli mam już swoją „wisienkę na torcie” – ostatni chyba zakup do mieszkania :P

Widziałem ja wreszcie, w Daichmannie, moje od lat wymarzone klapki! Czyli takie „szmaciane” ;) no normalnie wymarzone i to nie jedne a cała masa fasonów! Tylko że… wszystkie nr 40 i więcej :( A jeśli o klapki idzie, to ja mam numer 37, a nawet 36 czasem :D Niepocieszony więc kupiłem sobie jakieś japonki – też „szmaciane” ale nie aż tak fajne, za to bardzo tanie były po przecenie ;) Ale przynajmniej mam już pewność, że są takie buty jak chcę :D FILA takie robi (mam nadzieję, że w mniejszych rozmiarach też).

Właściwie ta grafomania, to miał być o taki sobie przerywnik przed poważniejszą treścią, ale nagle zachciało mi się spać, więc zakończę zanim jeszcze zacząłem ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.