#1113 – O „Romeos” jeszcze raz

Obiecałem… no ok – nie obiecywałem, ale bardzo chciałem podjąć polemikę z notką Marcina – „Filmowi transmężczyźni i przemoc. „Romeos” w opozycji do „Boys don’t cry”” – transoptymista.pl/filmowi-transmezczyzni-i-przem… ale w tym celu musiałem raz jeszcze obejrzeć film, co też uczyniłem wczoraj ;)
Wiem, że trailer już wklejałem, ale pasuje mi i tu wkleić:

W mojej notce też będą spoilery. Albo nawet dosadniej: jest praktycznie streszczony film, więc jeśli ktoś nie oglądał a zamierza, to może nie powinien czytać.

Zaznaczę może od tego, że na temat „Boys don’t cry” nie będę się wypowiadał – dawno już nie widziałem tego filmu, nie mam go na dysku (w odróżnieniu od „Romeos”), nie mam specjalnej ochoty oglądać, bo rzeczywiście wydaje mi się obrazem przeszłości niezbyt pasującym do dzisiejszych realiów. Fakt faktem, że go bardzo przeżywałem oglądając po raz pierwszy, ale teraz obejrzałbym bez większych emocji. Co innego „Romeos” – oglądam po raz trzeci, wiem co kiedy się stanie, a i tak oglądam z pulsem chyba ze 120, oczywiście w oczekiwaniu na scenę niepożądanego outingu (na miejscu Lucasa chybabym zszedł na zawał skoro tylko oglądając film mam takie emocje :D ). Ale ja w sumie tak mam, że pierwszy raz oglądam coś spokojnie, ale już kolejny raz, kiedy wiem co kiedy nastąpi i jakie miało konsekwencje, to się denerwuję.
Ale i też to właśnie ja jestem jednym z tych, którzy uważają, że „Romeos” to film z happy endem i to takim który mi się osobiście podobał.
To dobry film i nie mówię tak dlatego że przypadkiem Lukas też chyba woli chłopców ;) Ale po prostu nie doszukałem się błędów, a nawet przeciwnie – bohater jest świetnie ucharakteryzowany (ze szczegółami takimi jak np. szerokie biodra) i film dobrze oddaje sytuację transa.

Nie wiem jak przeprowadzić tą polemikę… Czy chronologicznie czy odpowiedzieć na zarzuty z ww. notki. Ale chyba będę odpowiadać.

Jest mi się trudno odnieść do kwestii przemocy, której rzekomo doświadcza Lucas – pewnie rzeczywiście tak jest, pewnie tak ale ja jej zanadto nie dostrzegam, bo… hmm, no weźmy tę scenę sprzątania przez Lucasa swojego nowego pokoju w męskim akademiku. On wyrzuca śmieci, koledzy się śmieją, pytają czy i u nich by nie posprzątał i czy potrzebuje fartucha. Ok, tak teraz widzę, że faktycznie ich docinki wykroczyły nieco poza żarty, ale ogólnie tego typu sytuacje jest mi strasznie trudno zdefiniować – kiedy to jeszcze autentycznie żart, a kiedy złośliwość.
Poza tym jeśli to jest przemoc, to stwierdzam, że okres życia człowieka, w którym uczęszcza do szkoły składa się niemal wyłącznie z przemocy.
Co się tyczy zaś reagowania – mnie tam uczyli, że najlepiej nie reagować. Wiem, pewnie mnie źle uczyli, ale to też daje jakiś obraz… tzn. może jakiś fragment odpowiedzi skąd się pewne rzeczy u mnie wzięły.

„Zbiorowe wyśmiewanie Lucasa” – zastanawiałem się chwilę czy anonimowe wyśmiewanie „się liczy”, może tak, ale tu znowu – ja chyba nie poczułbym się naprawdę źle w takiej sytuacji kiedy przecież nikt nie wie że to się tyczy mojej osoby, kiedy to nie konkretnie moja osoba jest wyśmiewana. Myślę, że ja osobiście (bo może nie każdy) mam jakąś taką naturalną zdolność stawiania się obok i w pięć sekund zdołałbym przekonać swoją podświadomość, że to nie o mnie chodzi. Poważnie (i poważnie by mnie to nie ruszało i bym w to uwierzył). Btw. myślę, że wszyscy tam nawet nie wiedzieli do czego naprawdę jest ten paker :D (tzn. sądzę, że nie pomyśleli raczej o tym że ktoś wypycha sobie żeby mieć więcej). Poza tym kiedy teraz znów obejrzałem tą scenę, to uważam, że to właśnie reakcja Ine jest podejrzana – nienaturalna. Zaprotestować – jasne, to ładny gest ale nie tak ostro. A Lucas cóż… zachował się najbardziej prawdopodobnie by odwrócić od siebie uwagę i to zazwyczaj skutkuje.
[btw. taki mały błąd w filmie – Lucas stawia na wannie rozmiar „S”, a oni potem rzucają „L” :P czyli jednak jest jeden błąd i to dość rażący, przynajmniej jak dla mnie ;) /borzezielony… Wendigo – ekspert od sztucznych fiutów :D trochę żałosne ;) ale jakby kto mnie pytał o zdanie to nie polecam tego większego, bo już mały sprawia wrażenie sporego :P jednakże mały ma z kolei za grube jajka, ale wystarczy tak z 1cm od grubości ciachnąć i leży super ;) :D / ]

„Umieszczenie Lucasa w żeńskim akademiku i rozmowa z panem Boekenem” – Pan Boeken jest typowym przykładem człowieka, który nie ma pojęcia o transach, najmniejszego. Ale wydaje mi się, że Marcin zbyt surowo go ocenił, bo ja np. odniosłem wrażenie, że jego uśmiech nie był obleśny tylko zakłopotany. Facet totalnie nie wie o co kaman, nie zna procedur niemieckich – gdzie po zmianie imienia i oznaczenia płci w dokumentach już funkcjonuje się „po nowemu”, przyczepił się że „Lucas jest kobietą”, bo faktycznie nie ma zmienionej płci metrykalnej (co można w Niemczech zrobić dopiero po histerektomii, więc tam jakby te kwestie formalne dwa razy się załatwia). Dalej… jego ciekawość… hmm, w sumie, tu może będę inny niż większość, ale jeśli już ktoś o mnie wie, to nigdy nie poczułem się upokorzony z powodu stawianych mi pytań – takich jak te ile kosztują operacje, które już przeszedłem itp. Mogę zrozumieć ludzką ciekawość i to mi akurat nie przeszkadza. A jeśli nie chcę takich pytań i takich kwestii w moim życiu – to po prostu nie outuję się.

„Wyoutowanie bohatera przez rodzinę przed Fabiem.” – to jak najbardziej było paskudne. Tu się zgadzam.

„Próba gwałtu”

Lucas i Sven (btw. mnie tam się Sven chyba bardziej niż Fabio podoba :P ), no całują się, i nagle Lukas mówi: Sven, nie mogę.
Sven: Dlaczego nie?
Lukas: Po prostu nie.
Sven: Daj spokój.
Lukas: Sven, jestem trans.
Sven: Trans?
Lukas: Transseksualistą?
Sven: Transseksualistą? Chcesz sprawić sobie cycki?
Lukas: Nie, chcę się ich pozbyć. [nieustannie rozwala mnie ten fragment :D ]
Sven (po chwili głupich uśmieszków): Mi wszystko jedno. Nigdy nie **** się z transem.

I w tym momencie Lukas go odpycha i każe mu spadać (delikatnie rzecz ujmując ;) ).
Teraz tak… początkowe odmowy Lukasa wiązały się na pewno z tym, że Sven nie wiedział kim on jest (nic dziwnego, w takiej sytuacji zachowałbym się identycznie, nieśmiało mówiąc: „nie mogę” a jednak nie przerywając wyraźnie). Jednak to moje „nie mogę” nie znaczyłoby: „nie mogę i nie chcę” tylko: „chcę ale chyba nie mogę, bo ty nie wiesz co ze mną jest, więc ja ci zaraz powiem bo w takiej sytuacji to już nie ma wyjścia, a ty przekonaj mnie, że jednak mogę”. Ale później no to po prostu no cóż tu się dziwić, skoro Sven potraktował Lukasa jak atrakcję. I to jest właśnie powód dla którego Lukas go odepchnął, a nie dlatego że nie miał ochoty na seks. Kiedy powiedział mu o sobie, czekał na jego reakcję – gdyby była inna, pewnie by go nie odepchnął. Z drugiej strony jak obejrzałem cały film po woli i dokładnie, to rzeczywiście sytuacja skomplikowana, bo Sven był mocno napalony i już później to faktycznie przyznaję rację, że nie wiadomo jakby się to skończyło gdyby Lukas nie miał siły go odepchnąć. Ale pierwsze „nie mogę” (te jeszcze przed comming outem) nie mogły być potraktowane jako faktyczna odmowa! I przy tym będę się upierał.

O kolegach napisałem już wyżej.

Przechodzimy do głównego wątku: Lukas i Fabio.

Fabio wychodzi bez słowa? Bo Lukas trzaska drzwiami i zamyka się w pokoju.

Monolog Fabia – nie wiem jak należy odebrać go w wersji przetłumaczonej, bo nie siedzę w tym po angielsku. Ale w oryginale pierwsze zdanie Fabia przetłumaczyłbym: „Nie lecę na tranzystory” (bo chyba rzeczywiście mówi z „z” a nie „s” co już bym przetłumaczył jako „transów” ale to wtedy by chyba powiedział „Transen”, więc niech będzie że mówi faktycznie jakieś bardziej obraźliwe słowo chociaż nie dam głowy), w sensie „nie pociągają mnie”, a nie że „nie lubię”. Dla mnie to różnica (mówię na wypadek gdyby dla kogoś nie była). Czyli prawidłowo ;) (tzn. tak jak ja bym chciał żeby mój facet uważał).

Natomiast krótko po tym monologu Fabio zadaje jednak Lukasowi niedyskretne pytania i bardzo mi się podoba jak ten mu się odcina: „Jak cię to tak bardzo interesuje, to czemu nie poszukasz w internecie?” :]

Marcin twierdzi, że Fabio raz odpycha Lukasa, potem przyciąga itd. Nie odnoszę takiego wrażenia. Przede wszystkim na początku (jeszcze zanim prawda wychodzi na jaw) to Lukas go odpycha – oczywiście ze względu na siebie ale jednak.
Następnie jest ten comming out – Fabio go odpycha, to się zgadza. I to jest moim zdaniem jedyny moment, kiedy go faktycznie odepchnął. Odepchnął go jeszcze wcześniej, wtedy kiedy nosił jego kurtkę? – no to chyba oczywiste, wszak udawał heteryka :D (tak, uważam że odpychanie kogoś na pokaz się nie liczy). Przy okazji także go obronił.
Potem (po tym niemiłym faktycznym odepchnięciu) się gonią (wygłupiają). Co właściwie ok – jest trochę dziwne.
Potem Fabio odwiedza Lukasa i daje mu prezent na urodziny – gejowski film porno (urocze :D ), co moim zdaniem jest też bardzo wymownym gestem akceptacji go jednak w świecie homoseksualnych mężczyzn.
A potem jak Fabio odchodzi to się poślizguje, na co Lukas może nie że się śmieje, ale się uśmiecha, aczkolwiek ktoś mógłby się z tego powodu obrazić. Taki drobiazg, ale jest.
Już nie mówiąc o tym, że Lukas przychodzi do niego do domu – a jak pamiętamy Fabio nie jest wyoutowanym przed rodziną gejem, z którą nadal mieszka. Więc mówi Lukasowi, że nie chce go więcej widzieć. I się kłócą w windzie, co raczej wygląda na kłótnię nieco wymuszoną, taką pokazówkę, jak dzieci w piaskownicy ;) Moim zdaniem to też się nie liczy. Ja bym jednak w lot skumał, że Fabio pod żadnym pozorem nie chce zdradzić się przed rodziną (to może jednak nie mam Aspergera, pewne rzeczy łapię szybko ;) ).
Na końcu jednak spotykają się w klubie gdzie Fabio nadal udaje heteryka ;) a potem idą do łóżka.

Teraz wrócę jeszcze do wcześniejszych zarzutów w notce Marcina:

„To, że śmierdzi potem, obchodzi go mniej niż męski zapach.” – noo jakby mi „przyjaciółka” zaczęła pod starym imieniem, to bym jej pewnie jeszcze dosadniej odpowiedział, więc… więc nie wydaje mi się że Lucasa to nie obchodzi tylko to nie było zbyt miłe (użycie żeńskiego imienia przez Ine).

„Średnio radzi sobie w relacjach społecznych, ponieważ jego głównym celem jest ukrycie własnej transpłciowości – nie utrzymanie tych relacji.” – cóż, też by mi nie zależało na utrzymywaniu relacji z ludźmi, którzy się niewłaściwie do mnie odnoszą. Btw. przyjaźń Lukasa z Ine jest takim właśnie wątkiem… no mam co do tej relacji mieszane uczucia, ponieważ zachowanie Ine w stosunku do Lukasa pozostawia wiele do życzenia. Niby go akceptuje i niby się przyjaźnią ale… „Przecież Fabio nie leci na ciebie?” – mówi ona. Abo co, nie mógłby?

Zarąbisty jest ich dialog na plaży:

Ine: Skoro się i tak zakochujesz w chłopakach, to mogłeś zostać dziewczyną. To byłoby przecież dużo prostsze.
Lukas: Zwariowałaś?
Ine: Dlaczego robisz sobie to wszystko?
Lukas: Bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego! Jesteś tylko zazdrosna, bo już nie jesteś tą najfajniejszą, tylko ja. Znaczy tym najfajniejszym. (ale ok, tu ang. tłumaczenie może też pasuje „nie jesteś już w centrum uwagi tylko ja” )
Ine: Miri, nie poznaję cię.
Lukas: Teraz posłuchaj mnie. Czy możesz się wreszcie przyzwyczaić do nazywania mnie „Lukas”? Miri już nie ma.
Ine: Szkoda.
Lukas: Tak, bo nie masz już nikogo kto by za tobą chodził. Miri była taka chu****!
Ine: Nie była!

Zastanawiam się czy mam go zostawić bez komentarza, kto ma zrozumieć ten zrozumie, czy jednak coś powiedzieć.
Jednak powiem. To jest niezły dialog i wcale nie chodzi mi tu o pierwszą część. Nawet nie chodzi mi o to, że moim zdaniem to Ine jest w tym filmie jednak bardziej egoistyczna niż Lukas (chociaż też) i pewnie dobrze jej powiedział. No kurcze, po prostu znam to. Ale przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę, że ludziom czasem się chyba wydaje, że dla nas to będzie miłe jak będą bronić „naszej wcześniejszej wersji”. Nic bardziej mylnego (przynajmniej jeśli chodzi o mnie). Ponieważ jak Lukas mówi, że Miri była chu****, to już na pewno nie oczekuje zaprzeczenia :[ I nie, to nie jest miłe.

Żeby jednak nie było, że uważam Lukasa za idealnego bohatera – nie podobało mi się jego zachowanie w stosunku do pani Kappmann, która stara mu się pomóc, a on jest niemiły.

Podsumowując: mnie się podoba postęp w relacji Lukas-Fabio, jest dokładnie tak jak (moim zdaniem) byłoby najidealniej: cisfacet spotyka transfaceta i nie leci na niego. W miarę jednak upływającego czasu, spostrzega, że jego ts mu aż tak nie przeszkadza i lądują w łóżku. Swoją drogą nigdzie nie jest powiedziane, że stworzą oni jakiś związek, może to jednorazowa przygoda. Ale jeśliby stworzyli, to mogę się zgodzić z Marcinem, że związek będzie toksyczny – nie może być inaczej w homoseksualnym związku, w którym co najmniej jedna strona nie jest wyoutowana. Ale to już zupełnie inna kwestia.

Na zakończenie: To jest moja wizja i mój odbiór, nie roszczę sobie praw do uważania, że jest jedyną słuszną. Nawet przeciwnie: Marcin ze względu na swój zawód czy innego rodzaju działalność ma pewnie więcej doświadczenia w kwestii przemocy, ale chciałem napisać jak ja to widzę.

Na zakończenie II: a to taki fragment… też mi się podobał:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.