#1119 – jeszcze o ZA (i pracy..)

01:15
Jutro jest poniedziałek (wróć, już dziś jest poniedziałek), więc powinienem już spać, bo się nie wyśpię. Żadna nowość, nie wysypiam się nagminnie. Nawet w weekendy, nie wiem dlaczego. Mógłbym spać i spać, a ile bym nie spał to i tak nie budzę się wyspany :( A teraz mam ochotę napisać notkę, więc też się jeszcze nie położę.

Mam już termin na pierwsze spotkanie diagnostyczne pod kątem ZA. Poza tym obejrzałem dziś (wczoraj) „Nazywam się Khan”, zawsze chciałem obejrzeć coś bollywoodzkiego, a skoro w tym filmie dochodzi jeszcze ZA, to uznałem, że będzie ok. Rzeczywiście całkiem fajny film.
Tak się zastanawiam co mam powiedzieć jeśli mnie podczas tej diagnostyki np. zapytają dlaczego podejrzewam u siebie ZA? (nie wiem czy pytają, bo nie wiem jak to wygląda, ale wydaje mi się logiczne, że to jest pierwsze pytanie każdego psychologa: „z czym Pan/Pani do mnie przychodzi?” albo, jeśli już jest to psychologowi wiadomo, to skąd takie podejrzenie). No bo dlaczego? W dzieciństwie w nikim specjalnie nie zwróciło uwagi moje zachowanie… a teraz przecież też jakoś żyję. To bardziej te drobiazgi składają się na obraz sytuacji… będę musiał chyba zrobić sobie listę. I jeszcze jedna ciekawostka zwróciła moją uwagę (za sprawą filmu) – zapachy, nie wiedziałem że to też może mieć coś wspólnego z ZA. Np. do tej pory skłonny byłem powiedzieć, że może mam alergię na zapach gotowanego kompotu z suszonych śliwek, ale może to nie tyle alergia co jakaś nadwrażliwość… W każdym razie ten zapach jest okropny. W ogóle myślę, że zapachy faktycznie czuję bardzo wyraźnie, ale też zawsze mi się wydawało, że tak ma każdy. Albo inne takie jak niechęć do noszenia obcisłych ubrań czy że przeszkadzają metki (dzieciom z ZA), ej no to chyba przeszkadza każdemu? Albo czytam: „jedzenie również musi odbywać się po kolei (ziemniaki, mięso, surówka), a składniki nie mogą się łączyć na talerzu” – to aż się zaśmiałem :D też tak miałem zwłaszcza w dzieciństwie, ale też znowu dla mnie to zupełnie normalne. No czy apetycznie wyglądają ziemniaki ubrudzone np. surówką z buraczków? ;)
To są przecież te różne, najróżniejsze drobiazgi, ale jak o nich opowiedzieć. No ale może się tylko odpowiada na pytania.

23:10
Bo tak właściwie to teraz nic mi nie przeszkadza (tzn. „nic” czytaj jako: „brak związków” a jeszcze lepiej: „brak realizacji potrzeb seksualnych”), dlatego też trudniej… opowiedzieć co mi przeszkadza czasem. Bo to jest tak… jak we wszystkich innych dziedzinach życia jest fajnie, to zaczyna się odzywać ta… ale jak mi coś… „nie pasuje” – tak to ujmijmy – to jestem skupiony na tych innych. Np. teraz ta praca mi nie pasuje. No dziś akurat szybko zleciało. O dziwo bardzo się wyspałem. A potem jedne blachy, drugie, trzecie, czwarte, potem znów te pierwsze… i zleciało. Ale jak czasem pięć godzin czy sześć, czy siedem nawet (albo cały dzień…) „idą” te same… a do tego jestem niewyspany, to jak pomiędzy jednym cięciem, a przesunięciem blachy do drugiego jest no bo ja wiem? może ze 3 sekundy, to ja potrafię w tym czasie przysnąć! :/ Serio, sekundowa drzemka i czuję jak głowa mi leci. Ach czemuż ja nie mogę mieć nocnej zmiany, na nocnej bym tyle wytrzymał, nocna jest pod każdym względem (nie tylko finansowym) lepsza :( Albo choć czemu nie mogę robić czegoś innego, niektórzy tam mają fajną pracę… Albo chociaż !@#$% czemu nie ma tam radia?! Ja wiem, że jest głośno ale kij mnie to obchodzi, jak dla mnie może być jeszcze 2 razy głośniej ale radio… Ogólnie to nie lubię radia (przecież radio to tylko upośledzona telewizja :D ), w domu nie słucham nigdy, w samochodzie baaardzo rzadko (tylko jak mam problem z płytą) ale jeszcze bardziej niż radia nie lubię ciszy! A tak to chociaż czasem człowiek odpłynie we własne myśli, czasem posłucha czegoś w radiu i leci. A tak, to mam czasem wrażenie, że umrę z nudów. Czaicie bazę? W pracy! Umrę z nudów! Może jednak praca na produkcji nie jest tak fajna jak kiedyś mi się wydawało :D A tak poważnie – jest fajna, tylko właśnie zależy jaka, fajniej by było  odrobinkę mniej monotonną produkcję. A nawet to nie o to chodzi, bo bywałem już na bardziej monotonnej a mimo tego podobało mi się o wiele bardziej. Ale tamtą wykonywałem sam, tutaj po dwóch. Bo to jest tak: jak już ja idę do pracy to robię co mam zrobić i spadam do domu. Ale robię to, bo czas szybciej leci. Niektórym jednakże najwyraźniej wydaje się, że szybciej im zleci jak se pójdą do kibla na dziesięć minut (tak z pięć razy), pogadają z jednym, z drugim co akurat przechodził (tak ze dwadzieścia minut), zrobią kawkę (a co, myśleliście, że tylko w pracy biurowej pije się kawkę? :D o nie, dziś to nawet były i ciasteczka :D ) itp., no może trochę przesadzam (ale tylko trochę). A ja się wtedy nudzę, bo kawki nie pijam, a do gadania się też nie nadaję. Także wolałbym już pracę solo, robić swoje i żeby leciał czas. No ale cóż, w wolnych chwilach czytam książkę na komórce, kolegom to tam nie przeszkadza ale jeden mi mówił, że to niedobrze jak przyjdzie ktoś wyżej. A ja mam to gdzieś, bo po pierwsze rzadko kiedy ktoś „z wyższych” przychodzi, a po drugie bym się wcale nie załamał jakby mnie zwolnili :P nawet bym się ucieszył :D Bo może bym znalazł pracę krótszą :D
No ale się rozpisałem. No ale właśnie o to chodzi, kiedy się zastanawiam nad „karierą zawodową” to nie myślę o „innych sprawach” to i też mi nie przeszkadzają… ale jakoś trzeba je ogarnąć, bo praca się kiedyś zmieni…

P.S. – A czy są jakieś filmy z aspergerowymi bohaterami ale nie z tak wyraźnym ZA jak „Adam” czy ten wyżej wymieniony?

9.07.2013, 20:34:44
P.S.(2) – No proszę bardzo, jak się wczoraj nanarzekałem tak dzisiaj, po raz pierwszy od chyba ze trzech miesięcy (już myślałem, że to nigdy więcej nie nastąpi) wykonywałem właśnie tą „pracę solo”… i po namyśle, to już nie wiem co gorsze :D W jednym miałem rację – jest chyba jeszcze bardziej monotonna ;) I nogi… nap!@#$% jak sk!@#$%… wiem, że to nieładnie tak przeklinać ale naprawdę ciężko znaleźć na to inne określenie. Normalnie to mnie aż tak nie bolą – czasem można usiąść, albo zmieniam sobie nogę ale niestety dziś przy tej pracy nie dało się ani tego ani tego :/ W dodatku w robocie sauna, a w samochodzie piekarnik. Jakby tego było jeszcze mało, łapie mnie jakieś przeziębienie (latem! :/ ) więc ogólnie… no niefajnie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.