#1123

Tam gdzie moja mama chadza sobie do pracy teraz, pracuje druga Polka (taka na zasadzie wiecie jak to jest – wyjazdów do opieki, bo mama to tak do ogródka, do posprzątania – na kilka h dziennie), jak ja słucham tego ich narzekania… Jakby to właściwie ująć? Zbytnie przejmowanie się drobiazgami, robienie z igieł wideł no i niedostateczna znajomość języka daje mieszankę… osobliwą. I staram się nie oceniać, bo w sumie może (na pewno) faktycznie każdy inaczej pewne okoliczności odbiera. Ale od razu zamieniłbym się z nimi na pracę (dlatego tak czasem nawet mnie irytuje to ich narzekanie). Nie chcę mówić, że coś sobie roją, bo może faktycznie przez Aspergera ja nie widzę „krzywych min” ale no… ale no ja nie widzę. Za to wczoraj rozwaliłem sobie palca tak że wyraźnie widziałem ;) taka sznyta że aż wgłębienie, i to wzdłuż palca po wewnętrznej stronie dłoni – łatwo więc sobie wyobrazić jak ciężko to znosić, bo nie ma mowy o zgięciu palca w tym miejscu :/ Dziwna rana, strupa nie ma (na wierzchu) ale boli jak cholera. Więc nie za dużo już mogłem robić tą ręką, w związku z czym dziś bolała mnie druga – skoro wczoraj więcej siły na nią musiałem przełożyć. A siły mam i tak sporo mniej niż przeciętny genetyczny.
Także nie chce mi się słuchać nawet jaki to „wielki” problem wynikł im dzisiaj bo ktoś powiedział „Już nie ma sera?” a ona to zinterpretował jako oskarżenie. Nie, już nie uważam się za przewrażliwionego jak tak patrzę na innych…
I mama: „Ale ty nie wiesz jak tam jest, bo tam nie pracujesz”. Aha, racja, niestety. I w takim układzie wcale nie chcę wiedzieć, bo tylko mnie to gadanie wkurza.
I jak mnie mają ludzie nie irytować. No co to w ogóle znaczy „krzywo popatrzył”? no Jezu…
I dlatego o tym piszę, bo gdzieś indziej mam się wyżyć jak nie tutaj.
Ale żeby nie było, to widzę na rachunku mym z tego miesiąca jakieś ekstra 150 Euro… coś jak dodatek na urlop? Miło. Chociaż bez szału biorąc pod uwagę, że 2 miesiące temu i bez tego dostałem wypłatę dokładnie tej samej wysokości. A ilekroć patrzę na dochód brutto w porównaniu do netto, stwierdzam że nadgodzin się naprawdę, naprawdę nie opłaca robić. I że Robert Kiyosaki miał rację – im więcej zarabiasz tym wyższe podatki płacisz. Więc zupełnie szczerze: wolałbym dostać te 200 Euro mniej, a za to pracować też mniej. Ale chyba się powtarzam. Niestety moje „nadgodziny” wliczone są w czas pracy i nie za bardzo mam wybór :(
Ale może powinienem poprzeglądać ogłoszenia zamiast tylko gadać/pisać…

Ale dobra tam, teraz coś przyjemniejszego. Chodzi mi po głowie ten Paryż :P Zwłaszcza, że jeśli z okazji „regionalnego święta” faktycznie będzie dzień-dwa wolne po weekendzie… No tak na 2-3 dni do Paryża, to już by miało sens. To „tylko” 750km ;) autostradami, więc podejrzewam, że nawet mniej bym się umęczył niż jadąc do PL. Są tylko dwa problemy: gdzie zaparkować, czym potem się przemieszczać, a w ogóle to… a to trzy problemy, bo jeszcze nocleg. Ale tak patrzę, że wszystko (czyli Eiffla, Luwr i Notre Dame) znajduje się na obszarze 7km, więc luz – na rowerze można (a zmieściłbym dwa składaki do auta) czy nawet na pieszo. Bo kurcze no powiem szczerze: transport publiczny w nieznanym miejscu mnie po prostu przeraża. Wolę już na pieszo – mam większą kontrolę nad tym gdzie jestem. Chociaż i tak nie jestem przekonany, bo taka podróż, to jednak wyzwanie i nie wiem czy czuję się na siłach ;) No i jeszcze płatne autostrady oraz tankowanie – takie pomniejsze problemy (chociaż te autostrady nie wychodzą drogo z tego co wiedziałem o ile www.viamichelin.pl dobrze liczy). Swoją drogą ciekawe co by mama powiedziała jakbym jej przedstawił ten pomysł :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    Judyta Zagubiona

    aq tam do Paryża to na 10 dni co najmniej,

    Paryż jest sporo mniejszy od Warszawy :P

    3 lata temu, 00:15 (19 lipca)

    wendigo

    @Judyta Zagubiona: no też się właśnie obawiam, że
    2-3 dni to jednak tak trochę nie bardzo :P tzn. mam poczucie, że
    wszystko robię za szybko, a to też nie jest dobre i z tego powodu chyba
    sobie odpuszczę ;)

    3 lata temu, 02:14 (20 lipca)

    Marcin

    Wiesz, że Kiyosaki głównie mówi, żeby zarabiać jak
    najwięcej, inwestować nadwyżki w dochód pasywny i w efekcie musieć
    pracować dużo mniej albo wcale? :D

    3 lata temu, 21:01 (25 lipca)

    wendigo

    @Marcin: No tak, ale mówi też: „nie pracuj dla pieniędzy, pozwól aby pieniądze pracowały dla ciebie” :P

    3 lata temu, 04:26 (28 lipca)