#1129 – samobójstwo?

Dawno nie miałem poważnych notek do napisania…
Od kilku dni wszyscy gadają, że jakiś młody chłopak się zabił (chociaż słyszałem też plotkę, że zmarł na cukrzycę, ale ta wersja z podciętymi żyłami jest popularniejsza). No to się przeszedłem koło cmentarza i czytam nekrolog, i… no przecież ja go znam! O rok starszy ale chodził ze mną do klasy w liceum… Trudno mi powiedzieć czy się zdziwiłem, bo hmm… nie znałem go blisko (ale kogo ja znałem?), właśnie o to chodzi, że on był… no był od nas starszy więc troszkę może kreował się na dojrzalszego. Ale poza tym to był całkiem spoko człowiek. Niegłupi i jakby to powiedzieć: niewredny, niechamski… Był bardzo w porządku :(
Ale to jeszcze nic. Wczoraj miałem wywiad, tzn. to pierwsze spotkanie diagnostyczne pod kątem ZA, no a akurat znajoma mamy też chciała coś załatwić w tym mieście, więc wzięliśmy ją ze sobą. No i ona tak mówi, mówi (a trzeba Wam wiedzieć, że dużo wie na temat tego co się dzieje w okolicy, bo chyba wszystkich zna ;) ) i zeszło na tego chłopaka (tu dodam, że jej córka też chodziła z nami do klasy, oraz chodziła ze mną do podstawówki), i ona mówi w końcu: „Ale moja (nazwijmy ją „A.” ) A. mówi, że on był taki dziwny, inny niż normalni ludzie” (czy jakoś tak). Hmm… jeśli on był dziwny, to ja jestem kosmitą :D Troszkę mnie przytkało, bo cóż ja miałem odpowiedzieć? Troszeczkę nie na miejscu zachciało mi się śmiać, a jednocześnie poczułem się bardzo nieprzyjemnie. Pojmijcie komizm tej sytuacji: Matka A., która to (A., nie matka) swego czasu też niemałą cegiełkę dołożyła do mojego stanu psychicznego (ale nie mam do niej żalu, na pewno się zmieniła), oto opowiada mi (MNIE), że A. powiedziała, że on był inny niż normalni… Nie, to trzeba przeżyć, żeby zrozumieć cierpki komizm tej sytuacji. Oczywiście nie odpowiedziałem nic. Niespecjalnie miałem ochotę wdawać się w dyskusję „co ja naprawdę myślę” (a jeszcze mniejszą by to potem powtarzała córce), ale już na pewno nie zamierzałem przytakiwać, bo moim skromnym zdaniem to on był normalniejszy niż większość moich rówieśników. Ale to moje pojęcie normalności z pewnością jest inne niźli pojęcie normalności rozumiane przez większość…
Ale to jeszcze nie był koniec, o nie. Następnie mówi ona: „A to już drugi.” Ja: „Drugi?!” I tu dowiedziałem się, że inny chłopak z klasy podobnież powiesił się w zeszłym roku. Ta wiadomość… powiedziałbym że mnie zszokowała (a jednocześnie to nie aż tak bardzo). Bo ten z kolei był… no mogę chyba powiedzieć, że to była osoba, którą najbardziej lubiłem z klasy. Nie, nigdy się nie przyjaźniliśmy specjalnie, bo był podobnie wycofany, też lubił czytać itp. wiecie o co chodzi… Ale kilka razy gadaliśmy i po tym już można powiedzieć… że ma się do czynienia z kimś na poziomie. I kto może nie ubiera się modnie, ale ma jakieś zainteresowania poza chlaniem i imprezowaniem, i kto z całą pewnością nie jest chamskim idiotą.

Właściwie jak się tak zastanowić to oni obaj byli osobami, które najbardziej lubiłem z tej klasy chyba.

I z jednej strony nie spodziewałbym się po nich samobójstwa, ale z drugiej to są właśnie typy samobójcze… takie które w pewnym momencie nie wytrzymują życia na tym świecie z jakiegoś powodu (w ich przypadku mówi się o konfliktach w rodzinie, ale ja nie wiem czy to jedyny powód…). Takie naszło mnie przygnębiające wrażenie, że dla niektórych ludzi nie ma miejsca na tym świecie…

Poczułem jakieś takie deja vu. Jakbym znowu był w szkole. Na szczęście jutro już wracam do mojego drugiego domu. Może to i dobrze tak, zupełnie jakbym żył w dwóch światach i to nawet dobre jest – to od jednego, to od drugiego można przynajmniej odpocząć, całkowicie się oderwać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.