#1133 + edit 17.09 – 0:50

Hmm… Dziś mnie już wprost kolega z pracy (znaczy współpracownik) pytał czy chcę tam pracować bezpośrednio, bo twierdzi, że mogę. Że „kierownik” się go pytał, kto jest dobrym pracownikiem (chyba jakoś mało ludzi bezpośrednio mają). Powiedziałem mu zgodnie z prawdą, że nie wiem. Że mi się 10h nie podoba, ale to akurat jemu też nie :D i niby nikomu się nie podoba ale co zrobić. Nie mówiąc już o płacy, która to do najwyższych nie należy. Co ja mówię, należy do najniższych – tak powinienem powiedzieć. Także ponarzekaliśmy sobie trochę (znaczy on narzekał, ja – obojętne przytakiwanie). Ale to takie gadanie, bo na coś się muszę zdecydować. Wcale mi się nie podoba wizja pracowania tam na stałe, ale z drugiej strony i tak tam pracuję, a zatrudnienie bezpośrednie, to zawsze to jakieś Euro więcej na godzinę niż teraz. No i pracę można zmienić zawsze, to czy pracuję tam pośrednio czy bezpośrednio nie ma akurat żadnego znaczenia. A nic lepszego i tak nie mam w tej chwili na oku. Tylko ja nieśmiało liczyłem na zwolnienie na zimę :D ale na to chyba i tak nie ma co liczyć, skoro mają mało ludzi.
Z resztą to jest tak… Moja dusza, nie czuje ekscytacji na myśl o zatrudnieniu się tam bezpośrednio, ale z drugiej strony to się tak wszystko samo gładko dzieje, że może właśnie należy iść za tym (tak, odnoszę się teraz do zagadnień Transerfingu), pozwolić się nieść fali, zamiast iść pod wiatr.
Ostatecznie i tak przecież w końcu wygram w totolotka lub w inny sposób osiągnę wolność finansową :P
Tylko cholera bym musiał częściej chodzić w sobotę do pracy :/ Nie mówiąc już o mniejszej ilości dni wolnych (w tym roku na przykład miałem już z 9-10 dni wolnych z samych nadgodzin). To mnie bardzo dobija. Ale z drugiej strony no pracować a 1 Euro mniej, jak można za więcej, to głupie.
Naprawdę nie wiem co zrobić. Tylko że chyba wyboru za bardzo nie mam, bo głupio jest powiedzieć „nie” na taką sensowną propozycję. Choć mam w zanadrzu jeszcze jeden wykręt ;) Jednak z drugiej strony praca tutaj i tak ma dużo dobrych stron. Ale mogłoby być lepiej. Ale ciężko jest wyjść poza strefę komfortu i mając tą, szukać jakiejś innej, która może się okazać lepsza ale może się okazać gorsza. Dlatego liczyłem na zwolnienie :D (to by było swego rodzaju zwalenie decyzji na innych, co jest mi najczęściej najbardziej na rękę).

Swoją drogą ja często tak robię – pozwalam decydować innym. W ogóle mam wrażenie, że bardzo jestem bierny i niezdecydowany. Obojętny. Tak jest w istocie ale co ja poradzę na to, że mnie jest w wielu kwestiach naprawdę wszystko jedno? Jest mi naprawdę wszystko jedno np. w tej kwestii czy będę tam pracował czy nie. Dopóki nie mam na oku innej fajnej pracy, jest mi wszystko jedno. Bo gdyby mnie zwolnili, to musiałbym szukać nowej ale może miałbym przy tym wsparcie urzędu pracy. No i mógłbym znaleźć pracę lepszą. No a gdyby mnie nie zwolnili to też nie jest najgorzej. Jest mi w tak wielu kwestiach wszystko jedno, że musi to robić dziwne wrażenie. Ale to naprawdę, nie to że jestem taki ugodowy, jest mi po prostu… wszystko jedno. Czy to dziwne? Mam wrażenie, że z zewnątrz robię wrażenie kogoś kompletnie jakiegoś zobojętniałego, albo ugodowego. Nie powiedziałbym, że tak jest – są kwestię w których jestem mocno uparty ;) Ale jest wiele kwestii, w których nie jestem, więc co mi to zależy dostosować się do innych. Przynajmniej ja tak to widzę.

*Edit: 17.09 – 0:50*
Na razie cisza. Może to ja się miałem odezwać i powiedzieć co zdecydowałem, ale nie zamierzam :P Jak mnie kolega jeszcze raz zapyta, to co innego. W każdym razie w piątek udałem się do mojej firmy pośredniczącej po wniosek o urlop i „szef” podszepnął plotkę, że się mówi, że za 2-3 tyg. będzie w mojej firmie mniej pracy i mniej ludzi… wprawdzie nie sądzi żeby to mnie dotknęło, bo pracuję tam od początku roku (czyli jeszcze na długo przed wejściem w sezon zatrudniania ludzi), ale jakby co to chciałby abym miał dużo nadgodzin w zapasie… Czyli gdyby nie było tam pracy, to i tak chce mnie trzymać i wypłacać te zaległe oraz urlopy. I na początku pomyślałem sobie oczywiście – nie ma mowy! W takim układzie żądam wypowiedzenia i rejestruję się w urzędzie pracy (aaaczkolwiek nie pomyślałem o jednym :P – normalnie na wypowiedzeniu i tak trzeba pracować chyba, że pracy nie ma, no tu by nie było, ale podejrzewam że zgodne z prawem by było gdyby mi wypłacał i tak wtedy te nadgodziny a nie normalną pensję + nadgodziny, bo teoretycznie powinienem pracować…). Jednak po namyśle stwierdziłem, że a co mi tam… Mogę nie pracować ten miesiąc (więcej i tak by mnie trzymać nie mógł, bo na jakieś 5 tyg. max mam nadgodzin), brać wypłatę, a w między czasie poszukać pracy dodatkowej – byłoby to tylko kilka godzin, dodatkowe 400 Euro (bo do tylu bez podatku można dorobić) i ktoo wiee, moooże coś ciekawego by się rozwinęło na dłużej i w ten oto niekłopotliwy (i pozostawiający furtkę otwartą) sposób zmieniłbym może nawet pracę? Także opcje są i nawet by mi się podobało gdyby rzeczy tak się potoczyły :D Plus ten wolny czas już naprawdę wykorzystałbym na naukę – chyba giełdy jednak bardziej niż języka, w tym upatruję teraz największe możliwości.

Ponadto te wszystkie wątpliwości (ale to jeszcze te z notki sprzed editu :P ) skłoniły mnie do poszukania opcji pracy „przez internet” tutaj… i natrafiłem na wypełnianie ankiet – czyli to co z w Polskich firmach wciąż robię i miałem ochotę nie raz rzucić w cholerę. Ale to co tutaj przeczytałem to wow! Ludzie piszą, że wyciągają 200-300 Euro miesięcznie z tego (najwięcej 340E ktoś napisał), z 6 czy 8 firm. Że tych ankiet jest naprawdę kilka dziennie i od kilku do kilkunastu Euro z ankietę. Czujecie to? To ja polskie wypełniam za kilka groszy do max kilku zł i wypłatę mam 150zł raz na parę lat?! A tu bym mógł mieć… a niechby i 10 Euro miesięcznie – ważne że co miesiąc! o 150E to nie śmię marzyć ;) W każdym razie w to to koniecznie muszę się zaangażować. Nie dość że może jakaś kasa z tego będzie to i jeszcze ćwiczenia języka, więc nawet nie ma się nad czym zastanawiać.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.