#1150 – Święta, święta…

Cały czas pamiętam o tej notce opisującej ostatnie dwa miesiące (i cały czas się pisze), ale teraz są święta. I mijają całkiem przyjemnie, moja rodzina chyba też już co raz mniej ma ochotę na to paskudne dzielenie się opłatkiem, bo w tym roku życzenia przeleciały w ekspresowym tempie :D Tylko z żarciem co raz gorzej, bo już nawet zwykłych filetów nie było. Więc dla porządku pochlipałem barszczyku (nie lubię, znaczy zjem jak muszę ale wolałbym nie, no ale coś zjeść wypada, a przecież grzybowej do ust nie wezmę), zjadłem pół miski sałatki warzywnej (bo to jedyne co naprawdę z tych wszystkich potraw lubię), pół miseczki śledzi w cebuli (to też lubię), parę łyżek kutii (też nie powala, ale z tych wszystkich dań wigilijnych to i tak jedno z najlepszych), no i (również dla porządku) kawałek karpia – chociaż nie widzę żadnej przyjemności w jedzeniu tego – pełno ości a co do smaku to już bym wolał najtańsze paluszki rybne z supermarketu. Bo karp to tak jakoś… ee, też mnie brzydzi trochę jak to mięso takie miękkie jest i te żyłki :D I nie, to nie kwestia przyrządzenia, bo wszyscy chwalili… a ja siedziałem i się zastanawiałem z jakiej ja jestem bajki skoro mi to wcale nie smakuje :D Tak więc oni jedli a ja siedziałem i myślałem sobie, że jakbym tak se zjadł wigilię z McDonald’s to dopiero by było smacznie! Albo z KFC… i tak sobie pomyślałem, że jakby tak jadać w takich miejscach właśnie na te szczególne okazje, to by było fajnie i wreszcie bym się najadł :D Na koniec zapchałem się ciastem, to przynajmniej było dobre :D
Dostałem „Sztukę umiaru” i „Sztukę prostoty” Dominique Loreau, „Doktor Sen” Stephena Kinga i jeszcze jedną książkę ale nie pamiętam tytułu (coś o emocjach), obrazek motywacyjny, dwa komplety kosmetyków i żel do kąpieli, ręcznik kąpielowy taki duuuży z moim znakiem zodiaku (fajny bajer :P ), masę modelarską i modelinę FIMO, szalik, skarpety, czekoladki, czekoladę i kasę. Także fajnie.
Podróż też fajna była, na A4 też już prawie na każdym MOPie jest skrytka (chociaż częściej z opencaching.pl) także +3 do statystyk :P W piątek planuję zakupy w jakiejś galerii + zakupy akcesoriów do decoupage (przede wszystkim porządny pędzel! jakiś grunt i może raz zaszaleję kupując specjalny do tego celu klej ;) ), a po drodze do domu już zapowiedziałem że zwiedzam Górę Św. Anny, albo może Ślężę – jeszcze się zastanowię. Jedno i drugie blisko po drodze. No i oczywiście skrytki z drugiej strony A4. Noo i skrytki jeszcze jutro lub pojutrze – tu w pobliskim parku, nie odpuszczę :P
Tylko odgłosów Pasterki z Rzymu z tv w drugim pokoju nie mogę zagłuszyć nawet świąteczną płytą Die Toten Hosen. I znowu sobie myślę jak bardzo nie rozumiem wierzących (katolików) ;) Tracą mnóstwo czasu tak jakoś mało produktywnie…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    Betty F.

    Ja tam lubię wigilijne jedzenia, ba, ogólnie lubię jedzenie. :D Fajnie, że miło Ci Święta mijają. :)

    3 lata temu, 22:44 (24 grudnia)

    MICHAEEEEL

    W MOPie PRzysiecz też jest jakaś skrytka?:PP

    3 lata temu, 23:46 (24 grudnia)

    wendigo

    @suodkijezu: No ja się napchałem ciasta, więc taka dieta to też znów nie była :D

    Tą koło Wrocławia, ale myślę że jednak nie tym razem, tym razem zostanę przy Górze Św. Anny.

    @Betty F.: Generalnie też lubię jedzenie… ale nie takie :D

    @MICHAEEEEL: Z Przysieczem to jest taki problem, że była przed remontem,
    a teraz to chyba nie ma :P (koordynaty wskazują zupełnie inne miejsce
    niż faktycznie ławki stoją, więc możliwe że po remoncie to już całkiem
    inne ławki i już nie ma…)

    3 lata temu, 01:08 (25 grudnia)