#1154 + edit z 12.01

8.01.2014 (20:33)
Takie mam poczucie, że zaraz oszaleję (nie nowe). Jest 20:30, a ja jeszcze nic nie jadłem (tzn. obiadu), zrobiłem dziś tysiącpięćset rzeczy – żadnej dla siebie. Przez ostatnie dwie noce spałem łącznie 6h. I nie zanosi się żebym zaraz mógł się położyć i odespać. Więcej napiszę jak się trochę ogarnę.

12.01.2014
Trochę się ogarnąłem. Z akcentem na „trochę”. (Gratulacje, zajęło mi to 4 dni :/ )
No ale do rzeczy. Trochę przedłużyłem sobie „urlop” ;) ale co tam, skoro mogłem to czemu nie ;) przynajmniej na spokojnie spakowałem się i zrobiłem prawie wszystko co chciałem (tylko wyspać się jakoś nie udało). Ale już w poniedziałek dobijali się do mnie… Nie miałem nic na koncie, to w roamingu się nie dodzwonili, dostałem tylko sms-a :D A że dostałem go późnym popołudniem, to oddzowniłem we wtorek rano, (jeszcze z PL) :P No i się okazało, że znowu ludzi potrzebują… i w rezultacie od środy wróciłem tam gdzie pracowałem cały zeszły rok :/ Entuzjazmu jak widać u mnie nie widać ;) Bo taka prawda. Przyjechałem se w ten wtorek, myślę – luz, mam czas, odeśpię. Nic z tego. Nie mogłem spać z tych nerwów. Tych mianowicie, że znowu mam tam wracać na te pieprzone 10h codziennie od 7 rano :/ Więc kładąc się o 24, już po 3 godzinach się obudziłem. Kolejną godzinę leżałem próbując zasnąć, po czym stwierdziłem że szkoda mi czasu, wstałem i zacząłem załatwiać sprawy internetowe :D I dobrze zrobiłem, no bo co by mi dało bezsenne i pełne nerwów przewracanie się z boku na bok, a tak przynajmniej oderwałem myśli i coś tam jeszcze udało mi się załatwić.
Więc wróciłem, nie dziwię się że ludzi potrzebują jak wielu nie ma, bo chorobowe itp. I jeden z „kierowników” się zwolnił – to było dość zaskakujące, tego się nie spodziewałem… ten sympatyczniejszy w dodatku :( No ale wróciłem bo w sumie nie miałem lepszego pomysłu. Poza tym… no co tu ukrywać – przeklęta strefa komfortu. Bo znam miejsce i wiem jak tam jest i gdyby nie 10h na rano, to powiedziałbym że jest całkiem spoko. Ale jest 10 i nie jest spoko. Znaczy ja już zapowiedziałem, że chcę iść na nocną, kierownik obiecał że się postara mnie tak przerzucić. Mam nadzieję, że nie zapomni :/ (jeszcze teraz nie, bo nie ma tam ludzi, ale jak się rozkręci) i że naprawdę się postara, bo mam wrażenie, że im bardziej pasuje mieć mnie do południa… Bo naprawdę nie wyobrażam sobie kolejnego roku w takim trybie. Wprawdzie nocna nie jest oczywiście krótsza, ale jak dla mnie to jest jakoś lepiej, no bo lepiej jest iść spać bez świadomości wiszącego nade mną budzika – człowiek się wysypia. Może ma mniej jeszcze czasu, ale przynajmniej się wysypia (jeśli ktoś teraz myśli sobie, że przecież mogę wcześniej iść spać, to chodzi o to właśnie, że nie mogę! bo o ile całe przedpołudnie chce mi się spać, baa, chce mi się nawet po południu już w domu przy kompie – o tej 18-19 jakbym się położył, to bym zasnął, ale jak się zbliża ta 22-24 to wtedy już wcale, wtedy jestem najbardziej aktywny). Jak się uda, to choć dwa pierwsze zdania z poniższego obrazka nie będą prawdziwe ;)

praca.png

Niektórzy mi mówią, żebym się zapytał czy mnie nie przyjmą bezpośrednio. Tyle, że ja wcale nie mam na to ochoty i nie zamierzam się pytać. Inni mówią, żebym pogadał w firmie pośredniczącej żeby mi więcej płacili. Tak, pewnie rozsądnie by było się potargować ale… jakoś mi się nie chce. To nawet nie chodzi o jakiś lęk tylko po prostu… jest mi wszystko jedno, jakkolwiek może dziwnie to brzmi. Czuję w tej kwestii taką bierność, że masakra. Z resztą kilkadziesiąt centów nie zrobi większej różnicy (chociaż każde kilkadziesiąt centów daje kilkadziesiąt € miesięcznie więcej), po prostu jak mówi Kiyosaki (i ma rację): „Nieważne ile zarabiasz, ważne ile z tych pieniędzy zostaje by pracowały dla ciebie”. Wracając jednak do bierności… W ogóle to pewnie najrozsądniej by było jakbym poskładał podania jeszcze gdzieś indziej… Oczywiście zamiana firmy pośredniczącej jednej na drugą, to trochę bez sensu, ale gdzieś bezpośrednio… No i miałem na oku taką jedną firmę… Ale znów ta cholerna strefa komfortu… Poza tym jakby się udało tu na nocną, to nie byłoby tak źle… Sam nie wiem. NIE WIEM. I to mnie dobija. Kolejna kwestia w moim życiu co do której nie wiem co mam robić. A w ogóle najlepiej jakby ktoś podjął decyzję za mnie. Wiecie, tak czasem sobie myślę, że gdyby ludzie naprawdę byli tak całkiem manipulowani i decyzje ktoś na górze podejmowałby za nich to by było fajnie :D niestety nie wierzę w teorie spiskowe ;)
No i tak całe dnie w tej pracy zastanawiam się co by było najlepsze… (chociaż są miliony ważniejszych spraw w moim życiu, które muszą czekać, bo cały mój czas pochłania ta !@#$% praca). Ale jakby w odpowiedzi na to, w piątek jeden ze współpracowników powiedział mi o pewnej firmie, do której chce złożyć podanie, bo akurat podobno ludzi potrzebują a jest to najlepsza firma w całej okolicy – tzn. pod względem warunków pracy i płacy – 3 zmiany, kasa na urlop, kasa na święta itp., no i płacą prawie dwa razy tyle ile ja teraz zarabiam… Już od kogoś słyszałem o tej firmie też właśnie, że jest najlepsza, ale on mówił że się tam nie da dostać tak z ulicy i bez polecenia. A ten mi teraz mówi, że ludzi szukają i on składa i żebym też złożył, bo warto. Skoro on zatrudniony tu gdzie pracujemy bezpośrednio od kilku lat tam składa, to prawdopodobnie rzeczywiście jest dobry pomysł. I złożyłbym. Jedyny problem to że nie wiemy jak tam biuro jest otwarte (a trzeba wziąć papiery do podania i je wypełnić), bo drugi problem – kto mi napisze dobre podanie, powiedzmy rozwiązałem – znam przecież dwie Niemki, więc myślę, że któraś by mi pomogła jakbym poprosił (jest oczywiście też trzeci problem: ale ja nie wiem gdzie jest to biuro, a jak nie znajdę albo będę błądzić… – wiecie, takie pozostałości fobii społecznej ;) ale to powiedzmy byłaby głupota z takiego powodu zaprzepaścić taką szansę). Ale ostatnio przejrzałem stronę tej firmy w internecie – jakieś dokumenty są tam, o ile to nie tylko podania o praktyki, to może nie będzie trza nawet do biura jechać… W każdym razie… ach właśnie! Dostałem ostatnio linka do takiego tekstu, który tu teraz sobie przekleję i skomentuję niektóre punkty. Bardzo z resztą pasuje do tego tematu… To taki tekst na pośmianie się, tylko że… jak go czytałem to tak jakoś niekoniecznie było mi do śmiechu.

„40 sposobów na gorsze życie

Nowy Rok to okazja, aby przypomnieć sobie, co jest w życiu najważniejsze i stwierdzić, że wciąż nam tego brakuje. Stąd postanowienia noworoczne, o których zapominamy po 3 dniach, wpędzając się w jeszcze głębszą depresję. Przerwijmy ten zaklęty krąg! Dobre rady zostawmy amatorom – my mamy coś dla zawodowców. Oto karkołomna droga na skróty: sprawdzone sposoby, jak uczynić swoje życie dużo gorszym.

*1. Odkładaj wszystko na później.* Przyszła do Ciebie korespondencja? Nie otwieraj jej! Odłóż to na jutro, po czym na drugi dzień też jej nie otwieraj: w nieskończoność czekaj na właściwy czas, czuj narastające napięcie, rozładuj je alkoholem, naubliżaj współlokatorowi. Pamiętaj, aby nieotwarty list leżał w widocznym miejscu, dręcząc Cię przez cały dzień! W podobny sposób odkładaj umówienie się do lekarza, dentysty, fryzjera i każdą inną sprawę.”

– cóż… najstarsze NIEOTWARTE (jeszcze) maile w mojej skrzynce niedługo ukończą 2 lata…

*2. Wyobrażaj sobie jak będzie.* Przed jakimkolwiek wydarzeniem wyobrażaj je sobie z najmniejszymi szczegółami. Kiedy okaże się, że rzeczywistość wygląda inaczej niż zaplanowałeś – bądź zawiedziony i rozczarowany. Napięcie rozładuj awanturą i alkoholem.”

– bez komentarza. Chociaż z tym akurat walczę nawet z powodzeniem ;)

*3. Przejmuj się zdaniem innych* – a zwłaszcza opiniami, jakie na Twój temat wygłaszają w internecie osoby, których nie znasz. To na pewno spełnieni królowie życia, ludzie uczeni, mądrzy i przenikliwi, którzy krytykując Cię mają absolutną rację. Pamiętaj: 100 pozytywnych komentarzy nie ma żadnego znaczenia, liczy się ten 1 negatywny: to on mówi o Tobie prawdę (czyli: jesteś bezwartościowy).

*4. Wdawaj się w dyskusje na Facebooku.* Staraj się przekonać wielokrotnie karanego za rozboje neonazistę z IQ równym rozmiarowi jego glana o słuszności postulatów transgenderyzmu. Miłej i owocnej konwersacji!”

– trójki nie komentuję, bo to mnie akurat już (od dawna) nie rusza, ale czwórkę chyba powinienem wziąć sobie głęboko do serca. Jeżeli kolejna osoba mi mówi, że po co tracę czas na dyskusje z chrześcijanami na temat tego co naprawdę mówi zbiór baśni (inaczej zwany Biblią) o homoseksualności, to chyba czas jej posłuchać. Oczywiście chciałbym ich zagiąć, że jeśli wnikliwie ją przeanalizować, to nawet Biblia w żadnym miejscu nie jest przeciwna, ale… czy to nie szkoda mojego czasu? W sumie jak są ciekawi, niech sami zgłębiają, a jak nie są (a większość nie jest, bo oni „wiedzą!” i choćby mieli czarno na białym, to nie uwierzą że jest inaczej, „bo nie!”), to kij im w oko. Co to mnie w sumie obchodzi?
Małe postanowienie noworoczne: nie tracić czasu na dyskusje, które do mojego życia nic nie wnoszą.
(a z tym glanem to niezłe :D :D :D )

*5. Klikaj dużo przypadkowych linków.* Popłyń w odmęty internetu. Z linka na link coraz dalej, aż ockniesz się o 2 w nocy. Denerwuj się, że w tym czasie mógłbyś czytać Prousta, nadrabiać zaległości filmowe, relaksować się albo szukać łóżka, które przecież w końcu trzeba kupić.”

– oj boli… na to nie mam pomysłu.
Niezłe te punkty, takie życiowe.

*6. Porównuj się z innymi.* W KAŻDYM uda Ci się znaleźć coś, czego będziesz mógł zazdrościć i zamartwiać się, że Ty tego nie masz, w związku z czym jesteś po prostu gorszy.

*7. Licz lajki, szery i folołersów.* Rozpaczaj, że inni mają ich więcej.

*8. Nie wsiadaj do taksówki, którą o 2 w nocy zamówili Ci na mieście znajomi.* No coś Ty! Przecież masz pełną kontrolę nad sytuacją i jesteś tylko lekko podchmielony – to nieprawda że się zata a.. czasz i bełkoczdsefvesz. Noc jeszcze młoda. W kolejnym klubie na pewno spotka Cię NIESAMOWITA przygoda! A w jeszcze kolejnym to już na stówę!

*9. Pisz smsy do swoich byłych.* Najgorsze, w rodzaju: “Ostatnio sporo o Tobie myślałem. Możemy się spotkać?” Jeśli uważasz, że to kiepski pomysł – wypij butelkę wina, od razu stwierdzisz, że może jednak warto.

*10. Nie rozmawiaj o problemach.* Czekaj, aż rozwiążą się same! Nie komunikuj swoich potrzeb – niech partner się wszystkiego domyśli. A kiedy się nie domyśli (bo tak właśnie będzie) – miej do niego pretensje, obraź się, trzaśnij drzwiami i idź na miasto napić się z kimś, kto Cię rozumie.

*11. Nie inicjuj seksu.* Czekaj, aż zrobi to Twój partner. Jeśli nie zrobi – patrz wyżej.

*12. Wszystkie napięcia rozładowuj alkoholem.* Po jakimś czasie nie będziesz mógł już sobie bez niego wyobrazić spędzania wolnego czasu i kontaktu z ludźmi.

*13. Nie podejmuj decyzji.* Nic nie wybieraj i biernie czekaj na rozwój wydarzeń. Znienawidzisz siebie za to, że nie umiesz podejmować decyzji i do niczego się nie nadajesz. A kiedy w końcu zepniesz się i coś wybierzesz – miej do siebie pretensje, że dokonałeś złego wyboru.”

– patrz cała powyższa notka…

*14. Myśl o sobie źle.* Czasem, kiedy zaświeci słońce, może Ci się wydać, że ogarniasz, a przed Tobą tak wiele fajnych rzeczy. Nie dawaj się takim myślom! Skup się! Na pewno coś znajdziesz. Szybko przypomnij sobie o nienapisanym doktoracie/niezaczętej powieści/nieogarniętym remoncie/znajomym, którym zachwyca się grono Twoich znajomych oraz ich znajomych, mimo że wszystko co robi, uważasz za kompletne gówno/nieporzuconych nałogach/złu, które na pewno w Tobie jest. Uff, znowu zrobiło się beznadziejnie.  

*15. Nie zmieniaj chujowej pracy.* Co piąteczek, dopóki nie urwie Ci się film, narzekaj z innymi na szefa buraka i bezsens tego wszystkiego. Co poniedziałeczek ze zwieszoną głową wracaj za swoje biurko.”

– i znowu – patrz wyżej…

*16. Nie odpuszczaj sobie.* Zrobiłeś coś najlepiej jak umiałeś? Przecież można było to zrobić o wiele lepiej! Wymagaj od siebie ideału i pamiętaj: zawsze stać Cię na więcej!

*17. Chciej być dobry we wszystkim.* Projektujesz wspaniałe budynki i świetnie gotujesz? To bez znaczenia, jeśli masz zaledwie żółty pas karate i nie umiesz grać na wiolonczeli. Wszystko albo nic. Czyli nic.”

– i znowu: tak bardzo ja…

*18. Bądź niezadowolony z tego co masz.* Pamiętaj: życie jest gdzie indziej. Jeśli jesteś singlem, uważaj swoje życie za bezsensowne i marz o związku; kiedy w końcu zamieszkasz z dziewczyną, tęsknij do złotych czasów samotności.”

– tia…

*19. Rób mnóstwo planów.* Nie ma bata, żebyś zrealizował choćby połowę z nich, a zwiększanie ich ilości zwiększa szanse na porażkę. Planuj!

*20. Nie reaguj.* Może zrobi to ktoś inny. Nie zrobił? Zacznij się zamartwiać, że nie stanąłeś na wysokości zadania kiedy trzeba było. O tym, co powinieneś był zrobić myśl (ze szczegółami i wizualizacją ciosów) przez kolejne dwa tygodnie.”

– i znowu…

*21. Nie szalej.* Nie podróżuj, nie miej kaprysów, nie dogadzaj sobie. To nierozsądne. Przecież możesz uzbierać na kolejny nowy mebel albo na lepsze życie po śmierci.

*22. Szalej.* Skończy się kasa to dobierzesz z karty kredytowej. Jeżeli jedna opustoszeje – pamiętaj, że masz drugą: #jebaćbiedę. Zamartwiaj się swoimi kompulsywnymi zakupami.

*23. Bierz sobie dużo na głowę.* Rób wiele rzeczy naraz, martwiąc się, że w końcu jedną z nich zawalisz.

*24. Zmuszaj się do relaksu.* Zadręczaj się, że nie potrafisz zapomnieć o bieżących sprawach i porządnie wypocząć.

*25. Nie miej zwierząt.* Przecież nasypanie suchej karmy do miski i żwirku do kuwety to ogromna odpowiedzialność, do której w żadnym razie nie dorosłeś!

*26. Nie miej dzieci.* OSZALAŁEŚ???

*27. Bierz odpowiedzialność za innych.* Pamiętaj: to Ty odpowiadasz za emocje, problemy i nieszczęścia wszystkich, których znasz!

*28. Próbuj ratować uzależnionego partnera.* Na pewno pije/jara/gra przez Ciebie, dlatego to Twoim zadaniem jest wyciągnięcie go z nałogu. Próbuj osiągnąć ten cel do końca życia.

*29. Pisz pod publiczkę.* Dręcz się tym, że tych kilka osób, na których opinii Ci zależy, będzie Tobą gardzić.

*30. Pisz dla tych kilku osób, na których opinii Ci zależy.* Dręcz się tym, że świat ma Cię w dupie.

*31. Unikaj badań lekarskich.* Żyj w strachu, że rozwijają się w Tobie śmiertelne choroby.  

*32. Czytaj dużo blogów, oglądaj dużo vlogów.* Denerwuj się, że istnieją.        

*33. Odświeżaj Facebooka co pół minuty.* Odśwież go już teraz, tam na pewno wydarzyło się coś bardzo ważnego!”

– dobrze, że tak chociaż nie mam ;) bo co ciekawego mogłoby się wydażyć na FB? :D jeśli ktoś ma mi coś ciekawego do przekazania, to powinien to zrobić w inny sposób :D

*34. Nie tańcz na imprezach.* Zamiast tego martw się, że nie jesteś wyluzowany.

*35. Mało śpij.* Będziesz mieć więcej czasu, żeby się zadręczać.

*36. Kiedy ktoś się czymś cieszy – zdołuj go.* Jak ktoś się może cieszyć, kiedy Ty cierpisz?

*37. Miej poczucie winy.* Jak możesz tak wszystkich wokół dołować?

*38. O wszystko obwiniaj rodziców.* Przecież nie możesz nic zrobić z tym, że jesteś jaki jesteś!

*39. Nie idź na terapię.* Przecież tak świetnie radzisz sobie sam!  

*40. Przez cały czas myśl o wszystkim, co chciałbyś zrobić, powiedzieć, napisać.* Nic nie rób, nie mów, ani nie pisz.”

źródło: zmemlani.pl/40-sposobow-na-gorsze-zycie/

Hehe… no tak że tak powiem… no dobrze by było zastosować się do tego (tylko odwrotnie) na nowy rok…
W ogóle moja notka podsumowująca też wcale mi się nie podoba, się jakoś nie postarałem w tym (zeszłym) roku. Ale jak mogłem zapomnieć np. o geocachingu – odkryciu roku, a może i dziesięciolecia ;) (btw. założyłem niedawno swoją pierwszą skrytkę :) ).

A w ogóle największy problem polega na tym, że wcale nie chce mi się pracować i każda praca to strata czasu i nie zamierzam tego ukrywać :P

P.S. – Jeszcze coś:

:D :D :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • muu.
    http://i.pinger.pl/pgr180/4d1971b9001974ff52cdb9d2/d%C5%BC%C4%99der.jpg
    3 lata temu, 21:54 (8 stycznia)

    awatar

    muu.
    tak w temacie Twojego przedostatniego posta :D
    3 lata temu, 21:55 (8 stycznia)

    awatar

    Kluska
    U mnie też poszukiwania pracy i ogólnie stres z tym związany… Zresztą wiesz dobrze jakie jest moje zdanie na ten temat. ;)
    Co do tych podpunktów to całkiem fajne. :D Pomijając może ten o dzieciach, no chyba że to była ironia a ja głupia nie załapałam. :P Ale większość niestety jest dokładnie o mnie…
    3 lata temu, 20:43 (14 stycznia)