#1166 – ‚burza mózgów’

(albo ‚pranie brudów’, zależy jak na to spojrzeć. czyli takie różne strzępki zanotowane…)

***

“Wciąż muszę sobie przypominać, że nie każdy spędza całe swoje życie na analizowaniu każdej emocji i uczucia.”

“Próbują mnie zmusić, żebym opisała coś, na co nawet nie znajduję słów.”

– dwa kwestie z „Bad Girls” (S7 Ep8) wypowiedziane przez transseksualną bohaterkę, znów tak trafne…

***

“Widzę także jak ciężko jest zaakceptować odmienności tożsamości nawet tutaj w naszym, niby tolerancyjnym gronie.”

– cytat z forum na Trans-Fuzji

***

K.: „Najgorsze jest w tym to, że nie mam przyjaciółki której mogłabym się zwierzyć :(
(…)
Najgorsze jednak ze wszystkiego to pewność, Tak nie jestem kobieta i nigdt nie bede, moge sie zoperowac zewnetrznie, poddac terapi hormonami, zrobic wszystko. I bede wygladac jak kobieta, ale nią nie bede. Osobowość owszem, ale życie nie. Niezlicze godzin mego płaczu i żalu, po rozmażonych rozmyślaniach o przyszłym życiu.
(…)
dodam że dzień kobiet dobił mnie dodatkowo, widziałam kolezanki z klasy rodzine inne osoby jak dostaja kwiaty (kolezanki w piatek dostaly) i ledwo sie nie powstrzymałam od płaczu, bo ja tez chce dostac kwiaty. Najgorsze jest to że cała chmara tych dziewczyn nawet troche nie doceniła tych kwiatów co dostała i część z nich je powyrzucała. poczułam sie wtedy jakby mi ktoś wbijał sztylet. Nie wiedza jakie maja szczeście i ani troche go nie doceniaja”

ja: „Dokładnie jakbym czytał siebie… parę lat temu (i oczywiście odwrotnie ;) ).
A Dzień Kobiet… ja z kolei szedłem z tym kwiatkiem przez miasto i czułem się tylko jakbym został nim dodatkowo napiętnowany, jakby wszystkiego innego było jeszcze mało…”

– w tym momencie odkryłem o co chodzi z tym kwiatkiem na 8 marca… dlaczego tak bardzo mnie to (dostawanie go) zawsze frustrowało. BARDZO.

***

n.: “Fajnie się teoretyzuje o zmianie płci, ale w po przejściu najważniejszych, nieodwracalnych korekt do człowieka zaczyna docierać, co tak naprawdę traci. Osoby transseksualne poświęcają bardzo dużo żeby być sobą w pełni – ludzie, którzy nie przeszli większości fizycznych przemian rzadko są tego świadomi.”
ja: „A co traci? Jestem po tej większości (albo wszystkich – zależy jak na to patrzeć) zmianach i nie zauważyłem, żebym cokolwiek stracił. Albo może inaczej: straciłem w momencie kiedy się urodziłem w niewłaściwym ciele. Przez całą resztę życia staram się już tylko naprawić co się da.
Moim zdaniem nie straciłem nic: penisa nie miałem, więc nie było czego stracić, płaskiej klaty nie miałem, więc blizny są i tak mniejszym złem niż te narośle :P Spłodzić dziecka i tak nie mogłem, więc nawet w tej kwestii nic nie straciłem :P

– też z Trans-Fuzji

***

Odnośnie fragmentu notki #1160, tego akapitu gdzie mnie bierze złość… powiem jeszcze tak: zły jestem. zły bo oni przekroczyli ten próg i już mogą (lepiej lub gorzej) wpasować się w to „zwykłe”, „normalne” społeczeństwo. A ja się nigdy nie wpasuję.

***

l: “Nie uważasz, że związanie się z kimś, kto mógłby być z Tobą wyłącznie po mastektomii i ulubionej dla siebie metodzie trójki, byłoby takim przedmiotowym spojrzeniem na Ciebie? Ja przy takiej osobie wiecznie czułbym się niepełnowartościowy.”
ja: “Hmm… to jest ciekawa kwestia. Właśnie tak sobie myślę… A czy to nie jest fajnie czuć się najbardziej pociągającym dla osoby, z którą się jest? A moim zdaniem jeśli jestem po ulubionej dla kogoś metodzie trójki, to właśnie jestem najbardziej pociągający dla niego, a to jest fajne… Można też na to tak spojrzeć.”

***

Z rozmowy na gg ze znajomą na temat prostytucji wysnułem pewien wniosek: Nie wiem czy mogę być obiektywny (w swoim popieraniu tejże). Napisałem:
“Poza tym nie kłócę się, muszę uczciwie przyznać, że mogę mieć nieco zaburzony obraz (wraca temat kompleksów), bo mnie się wydaje, że jakby mi ktoś chciał zapłacić za seks to już by w ogóle było wow… no nieosiągalne.”

***

Z innej rozmowy na gg, z tą samą znajomą:

ona: “czyli nie czujesz ze jestes dostatecznie dobry? ok – tylko w takim razie dostatecznie dobry do czego/w czym konkretnie?”
ja:“do czego? hmm… no po prostu znów: po co ktoś miałby iść do łóżka z k/m jak może z cisfacetem”

(i dalej po krótkiej wymianie zdań):

ona:“i osobiscie myskle ze predzej ich znajkdziesz w niemczech niz pl”
ja:„ano, też tak w sumie myślę. tyle że jestem w tych niemczech już prawie 3 lata i cały problem właśnie w tym że nie mam odwagi iść w takie miejsce… ani w sumie w ogóle w żadne :P
2014-02-25 21:44:18
tak samo jest problem z choćby profilem na jakimś portalu – napiszesz, że jesteś ts to może trafi się jakiś fetyszysta, nie napiszesz to już w ogóle dzięki za taki stres :P

***

Też z gg, tym razem rozmowa ze znajomym (ale tematy podobne):

ja: “ (…) mogę czytać i wiem że to nie jest jeden wyjątek, mogę czytać jak inni piszą, że są w związkach z cisfacetami… ale i tak nie trafia to do mnie :/ i nie wiem jak to przeskoczyć. Kompletnie nie wiem. I tylko się pogrążam w poczuciu beznadziei ;) Nie mówiąc już o tym, że w narządach płciowych też żadnemu nie dorównam… wiem że to nie konkurs ale mimo wszystko. Po prostu uważam, że transseksualiści są gorsi, jakkolwiek przykro to brzmi. Obiektywnie oczywiście nie, nie ma „lepszych” i „gorszych” ludzi. Ale subiektywnie tak to widzę :( I że po co ktoś miałby się wiązać z transem skoro może z cis-facetem. Wieem, ciało to nie wszystko. Jasne, że nie (nawiasem mówiąc to nie czuję żebym w ogóle nawet poza ciałem miał cokolwiek do zaoferowania), ale skoro można mieć i ciało i osobowość, to po co brać kogoś tylko z osobowością? Noo i tak to w skrócie wygląda u mnie…”
on:“A „bardziej liczy się wnętrze” w odniesieniu do relacji między partnerami to bullshit, niestety. Myślę, że po tym się odróżnia przyjaciela od partnera, że z tym drugim chcesz sypiać, z pierwszym nie – i to wszystko.”

– ładnie. Ładnie powiedziane, mnie się nie udało tego tak zgrabnie ująć.
W sumie chciałem zamieścić tylko jego wypowiedź, a potem pomyślałem, że lepiej dodać mój fragment, na który ona jest żeby był kontekst. A potem pomyślałem, że zamieszczę szerszy kontekst. Niech będzie. Pisanie podobno pomaga. Poza tym w tej wyżej wspomnianej noce napisałem, że mi czasem wstyd. To prawda, ale nie ucieknę od tego. I do nikąd nie zaprowadzi mnie krążenie wokół tematu i wymyślanie jakichś pięknych słów.

***

“Ktoś powiedział, że ludzie, którzy są fajni w necie nie są fajni w rzeczywistości. To nie sztuka być fajnym w necie, sztuka być fajnym w rzeczywistości. I od siebie dodam jeszcze, że ci, którzy nie są fajni w necie, w rzeczywistości są jeszcze gorsi. Też nie jestem fajna.”

– cytat z suvennes.blogspot.de

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.