samotne wieczory…

Nie wiem co jest ze mną ostatnio – czuję się jak 10 dni po zastrzyku z Omnadrenu (jeśli wiecie co mam na myśli :D )… Chociaż właściwie domyślam się powodu, w pracy się tak nakręcam… XD :/
Właściwie to czuję się tak jak dziecko, które próbuje sięgnąć ale ma za krótkie rączki by dosięgnąć lizaka… (całkiem udana analogia).
Właściwie to czuję się też źle, bo z jednej strony miałbym ochotę pogadać, ale z drugiej stwierdzam, że pogadać nie umiem, z nikim. Pisać publicznie też nie. Bo mi wstyd (bo mam prawie 28 lat, a to nie jest wiek, w którym powinienem się tak czuć; to chyba też nie jest wiek w którym powinienem żyć w świecie wyobraźni).
Może warto tutaj wspomnieć o mojej przyjaciółce, do niedawna z nią potrafiłem pisać najodważniej, zawsze to było coś, jakieś ujście dla tych uczuć… Nasze sytuacje zawsze były tak bardzo podobne… Od 9 lat! Wow, sam nie wiedziałem, że to aż tyle… 9 lat piszemy sobie tak… o swoich marzeniach, wygłupiamy się… Jej się podobał jakiś bohater serialu, mnie też :D Ona o czymśtam pisała, ja też. I to było śmieszne i to było fajne. I wiecie co się stało? Ona właśnie związała się z facetem swoich marzeń! Też poznała go w pracy (mówiłem że jakoś tak zawsze mamy podobnie ;) ), jest duużo starszy od niej (bo ona takich lubi) ale jej się udało. Super! Ja oczywiście kibicuję jej bardzo, bo zawsze kibicuję nietypowym związkom :) Tylko że teraz po prostu… ja już nie potrafię się tak wygłupiać wiedząc, że ona ma to naprawdę…
Jak skomentowała moja inna przyjaciółka: „mieliście wspólny sposób spędzania czasu od lat i było super – a teraz może to zniknąć”. To już zniknęło, bo już nigdy nie będzie tak samo (pomijając fakt, że ona teraz prawie nie ma czasu żeby o czymkolwiek popisać… nie wyobrażam sobie żebym ja nawet wiążąc się z kimś aż tak drastycznie ograniczył internet :D ). Mnie będzie tylko trudniej. Bo już teraz nie mam pomysłu na to jak dać ujście tym emocjom.
Także smutno.

No i chciałem właśnie napisać jeszcze o kwestii miłość vs. pożądanie. Ale wcześniej przeglądnąłem archiwum czy przypadkiem nie pisałem już o tym i natrafiłem na ciekawą notkę… i jak tak ją poczytałem… to trochę się jednak zmieniło :D Jednak się przywiązuję do ludzi poznanych przez internet. I to: „Potrafię sobie siebie wyobrazić z osobą, która nie istnieje, a nie potrafię z dowolną istniejącą” też już się zmieniło :D ooo, teraz to ja sobie bardzo dużo potrafię wyobrazić z istniejącą osobą (co też czynię bardzo często) XD
Nadal jednakże uważam, że wielu ludzi „wymyśla” sobie miłość. Albo raczej: myli ją z pożądaniem – tak, dziś tak bym to ujął. Myślę, że to co nazywa się nastoletnim zauroczeniem, jest raczej niewłaściwie zinterpretowanym pożądaniem.
No chyba, że już bredzę i to ze mną coś nie tak XD no mniejsza o to. Oglądam: tabelka orientacji – to jest ciekawe. Ale czytam i czytam i jedno jest pewne: NIE jestem demisexual :D
W ogóle trudno mi to sobie wyobrazić. Dla mnie w większości przypadków (bo jednak nie zawsze) najpierw występuje pociąg (np. idę sobie ulicą i: „z tym facetem bym poszedł do łóżka, z tym też, z tym nie, z tym bym poszedł, z tym niee…”), można tak nie mieć? :D strasznie dziwne to musi być ;) Choociaż jak tak się zastanowić… to nie aż tak dziwne – tak mam w stosunku do kobiet (tzn. zauważam jak są ładne ;) ale nie ma tego „poszedłbym do łóżka…”), więc może po prostu niektórzy tak mają w stosunku do wszystkich ludzi na pierwszy rzut oka.

Teraz wracając do początku notki… Poprzedni weekend (a miałem długi) spędziłem w sumie na zabijaniu czasu… I tak jakoś te samotne wieczory skłoniły mnie do myślenia czy mogłoby być inaczej… Ale przynajmniej prawie skończyłem fica :> chociaż tyle, więc trochę produktywności udało się wykrzesać jednak (no ale akurat do takiego fica najlepiej inspiruje pożądanie :D ). A ten weekend… pół tygodnia spędziłem na myśleniu co by tu porobić w weekend… i jakoś nic nie wymyśliłem. Za dużo robię kilometrów codziennie żeby jeszcze w weekend robić wypady na następne setki kilometrów (choć w końcu kiedyś się skuszę). Siedzę więc i też zabijam czas. A to wszystko dlatego, że nagle nic mi się nie chce robić z tego, czym zwykle zajmowałem czas (jakoś nie mam ochoty na rękodzieło, a i czytać mi się ostatnio nie chce…).
Swoją drogą jak porównuję swoje fice/opowiadania z tym co czasem podsyłają mi znajomi… no to moje są na żenującym poziomie :P aż potem wstyd jak ktoś pyta co ja piszę. Ale i ja też nie mam ambicji by pisać dla sztuki pisania… Jednak moje pisanie napędza… pożądanie. Wychodzi potem takie tekstowe porno :D Ale i tak jest to jednak lepsze niż to co czytam na portalach, forach… więc nie jest aż tak źle :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.