o szczęściu…

Napisałem ostatnio jeszcze na niemieckim TS-forum… o tych moich lękach. Odpowiedź otrzymałem, że on nie miał w ogóle żadnych problemów znaleźć partnera. A to co ja przypisuję potencjalnemu partnerowi, to moje zafiksowanie na narządy i projektuję moje lęki. Nom, to ma sens. W odpowiedzi na „dlaczego gej miałby się związać z k/m, skoro może znaleźć sobie kogoś z „normalnym” penisem” przeczytałem: „no bo jesteś atrakcyjnym, tego wartym, wspaniałym, zdolnym chłopakiem – odpowiedziałbym”. Co w sumie nie jest też niczym odkrywczym, ale język (podaję tu tylko mniej-więcej tłumaczenie) i styl tej odpowiedzi był niesamowicie sympatyczny :) tak że to zabrzmiało wyjątkowo (już nie raz mówiłem, że w tym języku dużo rzeczy brzmi lepiej niż po polsku :P ).

***

Dzisiaj w pracy usiłowałem się pogodzić z myślą, że M. zmienił zmianę (bo chyba zmienił), V. z naprzeciwka pyta: Hej, wszystko w porządku?
ja: Tak! (bo cóż innego mogę powiedzieć? ;) )
on: Tak? W porządku?
ja: Taak…
on: Taki zamyślony…?
Westchnąłem :P No cóż, w sumie o czymś trzeba myśleć, co nie? ;)
Ale po raz kolejny pytam: czy to naprawdę tak po mnie widać, czy to tylko ten facet tak widzi albo umie czytać w myślach? Zaczynam się bać :D

I jeszcze jedna scenka rodzajowa:
W zeszłym tygodniu zaczęło robić się tak gorąco, że co raz mniej zakładałem do pracy. Ponieważ widać było mój tatuaż, V. pyta się mnie co on znaczy. Mówię, że znaczy „życie jest jak gra” (i już nie pamiętam czy dodałem że czasem ma się szczęście a czasem nie, czy sam na to wpadł).
on: A ty masz w życiu szczęście?
zawahałem się
ja: Czasami.
po chwili ciszy
on: Ale szczęścia trzeba w życiu poszukać, szczęście samo nie przychodzi.
po kolejnej chwili pokiwałem głową.

W sumie to może on ma rację :) Może trzeba sięgnąć, by coś dostać.
(i nie ma to jak dyskusje egzystencjalne przy taśmie produkcyjnej :D )

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.