#1201

Dawno nie pisałem, pochłaniały mnie przyziemne sprawy (o których będzie osobna notka jak już się urządzę do końca ;) ), były dni że nie miałem czasu na pisanie (pierwszy raz w życiu coś mnie pochłonęło tak bardzo, że ze dwa dni to chyba w ogóle nie wszedłem do internetu na dłużej niż sprawdzenie poczty i gg /bez odpisywania/). Nie licząc kilku dni gdzie internetu nie miałem (ale to kolejne max 2-3 dni, bo cudem jakimś udało się przełączyć łącze praktycznie bez przerwy w dostawie).

No dobrze, to do rzeczy, bo mam zbieraninę takichtam różnych…

Ale zanim do nich przejdę, chcę wspomnieć o jednym dniu (7.09). Meble przewiózł mi kolega poznany w pracy 1,5 roku temu (czyli w miejscu, którego tak miałem dość ;) ). Wziął jeszcze kierowcę (on nie mógł prowadzić bo „świętował” ;) ale samochód był jego) i byliśmy we trzech (zmęczyliśmy się okrutnie, bo nie spodziewałem się że będzie tak ciężko, ale tego też nie będę teraz opisywać). Potem pojechałem z nimi bo jeszcze mieli coś do przewiezienia tu z okolicy. I jak tak z nimi jechałem i byliśmy już zmęczeni i zrezygnowani (to miała byś okolica a zrobiliśmy dodatkowo 40km), to się przynajmniej uśmialiśmy. Jeden żartować zaczął, że zaraz chyba do PL dojedziemy :D i że w ogóle obiadu nie zjadł, bo miał „zaraz wrócić”, a wróci chyba na śniadanie dnia następnego :D i: „Ja nie wiem czy to teraz wrócić jeść czy spać? I co to jeść, obiad, śniadanie?” :D i „Ale zdążymy do pracy?” :D albo „Ej, ten wskaźnik to nie działa, na pewno jest paliwo? Bo jeszcze będziemy mieć wszyscy jutro wolne” :D
Pomimo więc zmęczenia było fajnie i wesoło. I potem jak ładowaliśmy ten inny ładunek… to mnie rozwalili już totalnie :D „Tu się rozkręci i to się złoży” – patrzę na trzech dorosłych facetów mówiących to z taką pewnością i myślę sobie, że to trzeba mieć zero wyobraźni przestrzennej żeby wymyślić że się to złoży z belką w środku ;D Ja (nieśmiało): „To się nie złoży…” i miałem rację :D A żebyście widzieli jak ładowaliśmy… – na chama: „Jeszcze trochę pchaj! Tu przesuń! Jeszcze trochę do góry!” ale weszło! XD
I jak tak siedziałem z nimi w tym samochodzie, to naszła mnie nagle taka bardzo silna refleksja… że może będąc facetem mam trudniej na rynku pracy (tzn. chodzi mi o rodzaj pracy – facetów wysyłają do tej ciężkiej nie patrząc na warunki fizyczne), że czasem przeżywałem w związku z tym różne frustracje… ale gdybym wtedy nie trafił do tej ciężkiej pracy, to nigdy nie poznałbym tych ludzi, z którymi teraz siedzę w tym samochodzie. Z resztą w ogóle tak wielu ludzi bym nie poznał… (prawdopodobnie nigdy nie spotkałbym np. M.). I poczułem, że tak widocznie musiało być i wszystko co dzieje się w naszym życiu dzieje się tak jak powinno :) I gdybym „był kobietą” też nigdy bym ich nie poznał…

***

https://www.youtube.com/watch?v=iF7KJ-DY_yE – reklama ;D (tzn. moim zdaniem to najładniejsze protezy jakie kiedykolwiek widziałem, nawet się sam zacząłem zastanawiać, bo akurat jest w nich miejsce na efekt meto :D i może by było fajnie mieć trochę więcej w spodniach ;) Ale z drugiej strony to czy mi się chce jeszcze jakieś sztuczności dokładać? chyba mi się nie chce mimo wszystko ;) ).

**

W ostatnim czasie (tzn. od ostatniej podobnej notki) znów było trochę dyskusji na TS-forach…
Ktoś (k/m) pisał, że wybiera się na wesele i zastanawiał się nad ubiorem:

j: „Jednakże stwierdzili [rodzice], że jeśli pójdę w garniturze to ich to bardzo zaboli.”

A mnie to boli jak czytam takie rzeczy… Normalnie rozwala mnie to na łopatki. Tak bardzo pokazuje to jak ludzie nas nie rozumieją… (nie, to nie o to chodzi ale brakuje mi słowa by wyrazić to uczucie lepiej). Ich to zaboli… tak jakby tylko ich cokolwiek bolało… Nas boli o wiele bardziej, o wiele więcej rzeczy i o wiele częściej ale o tym już jakoś nasi niby bliscy nie myślą mówiąc nam takie rzeczy…
Nie, to nie poczucie niezrozumienia jest tym co czuję czytając takie rzeczy, jeżeli ktoś mówi że jego zaboli moja próba (albo osoby mi podobnej) prowadzenia normalnego życia, to to jest jak policzek. Tak jakbyśmy nie byli traktowani poważnie, robili coś ot tak sobie i jakbyśmy mogli w każdej chwili przestać – żeby bliskich „nie bolało”.

**

Zawsze mnie też rozwala jak same osoby ts uważają, że leczenie nie powinno być refundowane, bo „są ważniejsze choroby”…
Nie rozumiem podejścia, że są ważniejsze choroby do leczenia, ważniejsze wydatki. Czy czyjeś życie, zdrowie można w ogóle tak wartościować? No przepraszam, ale w takim razie jak komuś odetnie palca, to po co mu przyszywać? Przecież tam dzieci na raka umierają – to jest ważniejsze niż jakiś palec (ma ich 9 jeszcze). A jakaś grypa? Nie przyjmować do lekarza na NFZ ludzi z grypą – to tylko drobiazg a tam dzieci na raka umierają! Czy mam wymieniać dalej?
Zaraz ktoś jeszcze zacznie napierdalać (pardon) o swoich podatkach… nie płać. Nie płać! Wyjedź na Madagaskar czy do innego Ekwadoru razem z Cejrowskim (i Korwina-Mikke zabierzcie ze sobą). Polacy mają taki ból dupy na punkcie tych podatków że aż się rzygać chce.
Pomyśl sobie, że zarabiasz i dostajesz pieniądze do rączki. Dostajesz, a oprócz tego masz jeszcze ubezpieczenie kiedyś dostaniesz emeryturę! Za darmo! Ja tak lubię na to patrzeć. Po grzyba zastanawiać się ile możesz zarobić jakby ci płacili brutto? Nie płacą, nie zarabiasz tyle więc nie mógłbyś tyle zarobić – to proste.
Taka dygresja.

**

A teraz coś z innej beczki (ale wcale nie tak do końca).
Pod jednym z klipów wideo o Annie Frank na YT pojawiła się taka wymiana komentarzy:
A: „Nie mogę uwierzyć, że Niemcy robili takie rzeczy Żydom. Niemcy są tacy okrutni.”
B: „Ludzie są tacy okrutni”
C: „Hitler był okrutny, był jednym z demonów na ziemi i był czystym złem.”
D: „Demony są fikcyjne. Hitler był człowiekiem i był prawdziwy. Niemcy są zwykłymi ludźmi. To właśnie ta dziwna rzecz na temat IIWŚ i holocaustu. Mówić, że to zrobili bo są tacy „strasznie źli” i „to się nie może tutaj zdarzyć” jest niebezpiecznie.”
E (ad C): „To wielki błąd winić Hitlera za wszystko, ponieważ miliony ludzi go popierały. Bez tych ludzi nic by nie zrobił.”
F: „Nie możesz winić Niemców, bo czy myślisz, że wszyscy ci ludzie po prostu wstali któregoś dnia i powiedzieli: „Zabijemy 6.000.000 Żydów”, NIE! Niemcy nie są inni od innych ludzi, na pewno popełnili jakieś okrucieństwa ale nikt nie jest niewinny na tym świecie, nawet nie sami Żydzi.
Nie zrozumcie mnie źle, przykro mi z powodu Anny Frank i wszystkich tych innych Żydów, którzy zginęli ale to nie znaczy że Niemcy to czyste zło. Byli zdesperowani po IWŚ więc potrzebowali lidera by im pomógł, więc to była znakomita okazja dla dyktatora jak Hitler by zdobył poparcie Niemców i by za nim poszli, i wykonywali rozkazy jak eksterminacja tych wszystkich Żydów. Więc pomyśl dwa razy zanim osądzisz Niemców jako „całkiem złych”.

Przytaczam całą dyskusję, bo się zgadzam zwłaszcza z ostatnim wpisem. Bardzo trudno w takich sprawach jest znaleźć winnego, bo nie ma winnego (albo winni są wszyscy po trochu). To raczej niekorzystny splot zdarzeń, w wyniku którego ludzie zaczynają wierzyć jakimś pajacom że ci znaleźli złoty środek na dobrobyt (coś wam to przypomina?), a potem nie ma winnego bo niby kogo winić?
Moim zdaniem ludzie w kryzysie głupieją i dlatego trzeba 2x bardziej uważać na kwestie INNE NIŻ GOSPODARCZE – tak, właśnie w czasie kryzysu gospodarczego trzeba się także bardziej skupić na kwestiach moralno-obyczajowych. Dlatego NIE ZGADZAM SIĘ, że w czasie kryzysu sprawy takie jak kwestia związków partnerskich itp. są mniej ważne. Bo jak się koncentrujemy na sprawach gospodarczych to z historii już wiemy jaki to potem daje efekt.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.