sny i comming out

Pewnej soboty (po tym moim pięknym śnie z M., tzn. w piątek po południu się położyłem i mi się przyśnił, a potem jeszcze w nocy drugi raz :D a bo w piątek tak się uroczo pożegnaliśmy, że podświadomie pewnie jeszcze przeżywałem ;D ) rozmawiamy ze znajomymi i się przekrzykują co im się śniło, więc ja w pewnym momencie też pełen euforii: „A mnie się śn…” i sobie przypomniałem… „…a nie, nic” – dokończyłem do siebie ale na szczęście byli tak zajęci swoimi snami, że mnie nie usłyszeli.
No ale dlatego właśnie brak comming outu tak ciąży, człowiek chciałby czasem komuś opowiedzieć że mu się tej nocy wreszcie przyśnił pewien obłędnie przystojny facet ;) Zamiast tego łapie się w pół słowa, że już prawie powiedział za dużo ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.