#1207

1. Dlaczego tak jest, że bałagan robi się sam bardzo szybko, a żeby zrobić porządek, to tak trudno się zmobilizować? :D
No nic, trzeba się wziąć w garść i pogodzić z faktem, że moje mieszkanie to nie katalog dekoratorni wnętrz i taki wygląd się nie utrzyma. To chyba nie jest możliwe.

2. Dopadła mię taka apatia, że nie wiem. Jak ja przesypiam całe dnie nawet po pierwszej zmianie, to już nie jest dobrze (ale przynajmniej jestem wyspany). Ale co tam, odpuściłem sobie cały tydzień, bo jutro to już muszę te garnki umyć (i w ogóle posprzątać).

3. Zaprosiłem znajomych na weekend i już się zastanawiam… no bo czasami jest tak (nie mówię, że akurat z nimi, tylko to doświadczenia z przeszłości), że a to komuś coś nie pasuje, a to spóźni się, a to cośtam i w rezultacie mój misternie ułożony plan… no nie idzie zgodnie z planem :P i to wkurza i zwykle stwierdzam, że paradoksalnie sam bawiłbym się lepiej, bo by wszystko było tak jak zaplanowałem ;)

4. Życie na emigracji to chyba wielu ludzi frustruje… Wspominałem już kiedyś, że tu bywa jak na TS-forach :D Czyli ludzie jadą po sobie nawzajem ile wlezie. W przypadku TS to wiem dlaczego się tak dzieje (życie nie jest lekkie, stąd się bierze frustracja), a w przypadku ludzi na tym forum… no może emigracja na nich tak działa? Jakie to musi być przykre wyjechać gdzieś i tęsknić za PL. Ja tak nie mam, owszem – fajnie czasem przyjechać, przespać się w swoim łóżku czy przespacerować przed domem… ale tęsknić to ja zaczynam za życiem tutaj jak tam siedzę za długo :P

5. Wczoraj dzwonił miły pan poinformować mnie o wynikach mierzenia siły w rękach (które to mierzenie mieliśmy parę dni temu w pracy i które to mnie z kolei sfrustrowało, bo wiadomo – z góry założyłem, że w normie męskiej się nie zmieszczę). No i nie pomyliłem się ALE jestem tylko odrobinkę poniżej normy (na jedną rękę trochę ponad 1kg, na drugą niecałe 1kg), więc wow – jest lepiej niż się spodziewałem! :D Mam dostać gratisowo jakąś taśmę(?) i ulotkę z ćwiczeniami i sobie ćwiczyć. Spoko. Gorzej że facet mnie tym telefonem obudził (z mej popołudniowej drzemki, która w sumie trwa u mnie dłużej niż nocny sen) i lekko nieprzytomny byłem, a poza tym gadał tak, że po każdym zdaniu potrzebowałem dwóch sekund żeby zastanowić się co on do mnie powiedział. W rezultacie wkopałem się w wizytę przedstawiciela ichniej kasy chorych… no dobra, posłuchać można chociaż trochę mi się nie chce, ale po prostu z rozpędu powiedziałem „ja” o raz za dużo odpowiadając na pytania ;) A coś tam nawijał, że oni zwracają nawet część składek. Taa, to od razu przypuszczam, że zwracają gdy się rzadko do lekarza chodzi albo nie kupuje leków refundowanych. Czyli nic dla transa :D System opieki zdrowotnej w tym kraju to ja akurat wykorzystuję całkiem intensywnie :D No ale posłuchamy.

6. Trzeci raz zgarniam z niedzielnymi/środowymi gazetami ulotkę o siłowni, tym razem 17€/mies. i z możliwością rezygnacji w każdej chwili (wcześniej było za 15€ ale z umową na 3 lata). Nie jest to też szczególnie daleko (a jak mieszkałem na starym mieszkaniu to powtarzałem sobie: chodziłbym za taką cenę gdybym miał bliżej), więc kurde coś mi mówi że powinienem wreszcie wziąć się w garść i skorzystać z tej oferty. Niestety wewnętrzny leń mówi mi także, że po pierwszej zmianie to jeszcze bym się zmobilizował żeby tam chodzić powiedzmy 2 razy w tygodniu, ale przed drugą zmianą?? (no chyba żeby mieli do 24:00 otwarte, to już bardziej po pracy :D ), czaarno to widzę… Trza to przemyśleć :P

7. Ciekawa historia: „Mistrzyni oszczepu została mężczyzną” – strasznie ciekaw jestem efektów operacji z lat ’30 :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    Lou

    sobota, 25 października 2014, 02:20

    Kiedy moja mama wyjechała na te dwa miesiące i byłam sama, sprzątałam
    wszystko na bieżąco, a zwłaszcza gary, bo wiedziałam, że jak się z tym
    zapuszczę to będzie kaplica. :D I chociaż nie raz mnie odrzucało, to
    dźwigałam dupę i myłam te naczynia codziennie. :p

    Co do siłowni to spróbuj, czemu nie. ;) U mnie w mieście (nawet
    niedaleko mnie) też otworzyli fajną siłownię, nawet koleżanka mi
    proponowała, żebym z nią chodziła, ale cóż – ceny wysokie, a ja nie mam
    pieniędzy… A zresztą na dłuższą metę też mi się nie chce. :D

    Marie

    niedziela, 26 października 2014, 20:57

    Widze, ze nie tylko ja moglabym przesypiac cale dnie.. a juz myslalam, ze cos ze mna nie tak:P

    A z tymi imionami dla dzieci to szopka, podobaja mi sie polskie np
    Mikołaj lub Szymon ale szkopy nie wymowia ich ladnie. Szukam
    miedzynarodowego ale szalu nie ma.

    Nazwe dziecko Kasztan lub Dąb, nie bede sobie zawracala glowy imionami:P