#1210

Poszedłem dziś na zakupy (mam urlop, w rodzinnym mieście), na wszystkich trzech kasach znajome kasjerki. Pierwsza to moja dalsza kuzynka, w ogóle bym nie poznał gdyby mi mama nie powiedziała, że to ona, jest o kilka lat młodsza (a, już, nie wygląda). Druga to hmm… koleżanki koleżanki siostra – tamta koleżanka jest o rok młodsza, a ona od niej nie wiem, rok-dwa lata? Trzecia to dziewczyna w moim wieku, chodziła do równoległej klasy i mieliśmy razem w-f w szkole średniej. Na tle wszystkich trzech wyglądała najlepiej (mimo, że najstarsza). Jakby tego było mało, przede mną stała dziewczyna z mojej klasy (podstawówki). Też jej prawie nie poznałem (tak przytyła i cóż, się postarzała), jedynie po jakichś gestach i głosie.
To była taka dziwna sytuacja. Jezu, ja to jestem ciacho w porównaniu z nimi wszystkimi :D I przy tym moje zakola, to mały pikuś, bo mogłem przecież mieć np. ze 20kg więcej (a mam może nawet kilka mniej), i znów aż chce cię powiedzieć: „I kto teraz jest gruby?” ;) ).
Nie wiem już co gorsze, mieć prawie trzydziestkę i nie wyglądać na tyle czy mieć prawie trzydziestkę i na tyle wyglądać :D Chyba po raz pierwszy w takim zestawieniu ucieszyłem się, że nie wyglądam na swój wiek ;)
Ale ogólnie to takie jest szokujące nawet, widzieć takie zmęczone życiem kobiety. A młodsze ode mnie. I tak sobie pomyślałem (w opozycji do treści poprzedniej notki), że może to właśnie ja jestem w lepszej sytuacji. Bo może to właśnie przede mną jeszcze wszystko co najlepsze (na pewno).
Może nieprzejście „normalnie” procesu dorastania i dojrzewania nie jest wcale taką znów wadą :P człowiek przynajmniej tak szybko się nie starzeje ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.