Podsumowanie i postanowienia

Ostatnio te moje notki podsumowujące są takie jakieś nieskładne (i nieładne ;) ). Zwłaszcza w zeszłym roku nie było zbyt wiele do opisywania, bo 2013 minął leniwie, niezbyt przyjemnie (praca). 2014 był natomiast… w sumie bardzo fajnym rokiem. Dużo się działo i dużo się zmieniło. Mieszkanie, samochód, praca – to ostatnie się akurat często zmienia, więc cóż.
Mieszkanie… ostatnio sobie uświadomiłem, że tak właściwie to… właściwie to przeskoczyłem swoje marzenia, to nie było nigdy z nimi zgodne – nigdy nie chciałem mieszkać gdzie indziej niż tam, gdzie wyjechałem 3 lata temu, to w tamtym miejscu i tamtych miasteczkach zakochałem się w dzieciństwie. I że właściwie jak to się stało, że zamieszkałem w wielkim mieście… i po co? Ale człowiek się chyba zmienia, chciałem się przeprowadzić i oczywiście jestem z tego zadowolony. I mój psycholog również uważa, że to będzie dla mnie dobre. No tak, miasto daje ogrom dodatkowych możliwości (także do pracy nad sobą, ale i poznawania ludzi – w sumie w moim przypadku jedno z drugim się łączy). A ostatni tydzień przed świętami upłynął mi na jeżdżeniu komunikacją miejską (bo dostałem ten darmowy bilet na tydzień) i bardzo mi się podobało. Nawet zacząłem łapać te wszystkie połączenia i jeszcze trochę bardziej orientować się w dzielnicach. Linie są dobrze oznaczone, wszystkie stacje w autobusach/tramwajach/pociągach wyczytywane i wyświetlane (w niektórych nawet kilka stacji następnych w kolejności). A same te środki transportu bardzo ładnie utrzymane. Co tam jeszcze… ludzie żebrzący już nie robią na mnie wrażenia – spotyka się ich tam właściwie codziennie. Poza tym w tym mieście nie sposób się nudzić.
No i oczywiście był to rok pod znakiem M. Mimo, że dosyć ciąży mi to uczucie… pożądania M. (ciężko to nazwać inaczej), to jednak reasumując cieszę się, że go w moim życiu spotkałem. Chociaż jednocześnie coś tam straciłem – zawsze „miałem kogoś” kto realnie nie istniał, w związku z czym łatwiej było „z nim być”, więcej można było sobie wyobrazić. Aż w końcu pojawił się ktoś z reala i musiało mnie to nauczyć całkowitej zmiany postrzegania… moich wyobrażeń :P A poza tym przeglądając ostatnio mój zeszyt, w którym zapisuję sny, stwierdzam, że jeszcze nikt nie śnił mi się tak często jak M. :D A już ostatnio to miałem z nim taaaki uroczy sen… ;)

Zazwyczaj nie robię postanowień, dziś jednak chcę zrobić. A co tam, nowy rok, nowa okazja do zmian, a nóż się uda ;) Już nie mówię, że chciałbym schudnąć (jeszcze przez święta przytyłem…), bo to się musi udać, ale mam taki plan, poprawić język kraju zamieszkania. Daję sobie na to pół roku – do końca czerwca zamierzam w miarę swobodnie posługiwać się gramatyką (bo o to chodzi mi najbardziej, słownictwo jest zawsze do nadrobienia i stopniowo). Mam jeszcze inne plany, ale te co roku nie wychodzą, mniejsza o to. I jest jeszcze coś ważnego co musi się zmienić. Muszę przestać robić wszystko i ciągle mieć coś do zrobienia (i znaleźć więcej czasu na prawdziwy odpoczynek). Czyli po prostu… muszę się ogarnąć. Żeby nie było tak :/ Czyli np. co mam do zrobienia to zrobić, a nie odkładać. Albo nie robić. Albo robić wolniej/rzadziej, ale nie mieć do siebie o to pretensji (czyli odkładać, ale bez pretensji ;) ). Zwłaszcza to się musi zmienić, nie wszystko da się zrobić szybko, ale nie może być też tak żebym tylko na tym był skupiony. Mówię np. o remoncie – nie ma środków to trudno, jest mało czasu to też trzeba odłożyć. Nie może być tak żebym nie miał urlopu bo maluję, składam szafki i jeżdżę po urzędach, i tak cały czas. Chociaż przez święta nie robiłem nic takiego – dałem sobie czas na odpoczynek i tak samo dziś i jutro – nie robię nic, to taki wstęp na przyszły rok. I przynajmniej jedna egzotyczna wycieczka, nie może być też tak, że ładuję całą kasę w remonty i inwestycje i nie mogę wygospodarować nawet tych 299€ na Rivierę Turecką w promocji Lidla (to tak jakby nie można było 300zł uzbierać bo wciąż są ważniejsze wydatki). Bo owszem, może za 40 lat będę bogaty, ale nie przeżyję nic, a zaczynać zwiedzać świat po sześćdziesiątce to trochę tak średnio (lepiej tak niż wcale, ale można przecież zacząć wcześniej). Także zwłaszcza te inwestycje muszę chyba jeszcze raz dokładnie przemyśleć. Ale to od 2.01, bo jutro mam wolne ;)
To są moje postanowienia noworoczne.

Na koniec zamieszczam te jakże urzekające i faktycznie trafione życzenia :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.