odwyk?

Naprawdę nie sądziłem, że powiem to kiedykolwiek… ale wczoraj, po raz pierwszy w życiu, pomyślałem, że może jednak fora transowe źle na mnie działają. Zwłaszcza to drugie (nowa Trans-Fuzja, tzn. forum które się stamtąd przeniosło), jest fajnie miło i sympatycznie… ale za duże stężenie tam osób pomiędzy ;) i to sprawia, że… nie mogę tak do końca się tam odnaleźć (w rezultacie jest to tylko kolejne miejsce, do którego chyba nie pasuję).
Nawet przemknęło mi przez głowę, że może powinienem… nie wiem, zrobić sobie przerwę od tych miejsc.
A w ogóle… tam taki jeden mój wątek doprowadził do ważnej dyskusji (wiadomo – mój wątek, więc dla mnie ważna), ale tu wspomnę tylko o jednym wątku z tego wątku, ktoś mi napisał: cyt.: „Wendigo, nie wiem w sumie co ty jeszcze robisz na tych forach.”
ja: „Hmm… może to to, że to jedyna rzecz, w której choć trochę jestem dobry, się znam – tranzycja. Mogę coś komuś doradzić itp. Bo poza tym to niebardzo coś innego przychodzi mi do głowy…”
no i to też jest taka kwestia, taka no… do przemyślenia.

A dziś rano (no dobrze, zależy co dla kogo znaczy „dziś”, już jest w sumie po północy, w każdym razie chodzi mi o sobotni poranek) stwierdziłem że ogólnie komputer to jest taka kwestia do przemyślenia… To już w ogóle hardcor, nie wierzę… Zawsze uważałem że jak ktoś mówi, że chce sobie zrobić przerwę czy odwyk od wirtualnego życia, to przesadza i w ogóle wydziwia i wymyśla jakieś fanaberie i po co to komu… A ja dziś rano wstałem – niewyspany chociaż spałem długo i w ogóle miałem w tym tygodniu drugą zmianę, więc spałem dużo i długo i chyba ani jednego dnia nie wstałem wyspany (no ok, sporo stresu), no więc wstałem niewyspany i pomyślałem o tym co zaraz zrobię: pójdę do drugiego pokoju i włączę komputer (wróć: przywrócę ze stanu wstrzymania, bo nie wyłączam go w weekendy). I po raz pierwszy w życiu pomyślałem sobie, że to nie jest dobrze… i że ten śmieszny obrazek nie jest tak całkiem wyłącznie śmieszny… A dalszy przebieg dnia tylko utwierdzał mnie w przekonaniu, że… że komputer jest zawsze obok. No ok, słucham z niego muzyki jak sprzątam, słucham muzyki jak zajmuję się rękodziełem, łatwiej włączyć film na kompie niż przenosić go na pendrive tylko po to by włączyć na telewizorze, no ale… pewne rzeczy chyba można by trochę zmienić. Inaczej zamiast żyć i komputer mieć obok, to ja żyję obok komputera :D (umyłem naczynia, zajrzałem co tam w necie, zamiotłem kuchnię, zajrzałem co tam w necie, zrobiłem porządek w szafce, zajrzałem…) aż w końcu mówię: nie, coś muszę tu zmienić. Przełączyłem GG i Skype na niedostępny ale zaraz zacząłem ubolewać, że tak pomocny zwykle Update Scanner w Firefoxie i tak mnie będzie rozpraszał… i wtedy odkryłem niesamowitą funkcję jaką jest wyłączenie przeglądarki! XD
Ale to nie tylko o internet chodzi, nie jeśli się żyje na przykład w pisanych na kompie opowiadaniach… No nic, pomyślimy, ale to jak już skończę, to które już prawie skończyłem (tylko jeszcze dopiszę to piękne zdanie: „Lass uns ein bisschen Spaß haben, nix mehr. Wir sind beide Männer, wir brauchen keine Gefühle um ein bisschen Spaß zu haben…”, które to cały piątek wyobrażałem sobie jak mówię :> ).

***
A potem obejrzałem „Zjazd absolwentów”, dobry film. Też sobie czasem wyobrażam jakby to było…

„Tak jak wy wolałam unikać Anny Odell”

– świetne zdanie.

„- Byliśmy dziećmi, Anna!
– Tak. Ale wy byliście wybitnie pojebanymi dziećmi.”

– tekst dnia :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.