A niektóre się zmieniają…

(tytuł jest nawiązaniem do tytułu notki z 17 maja)

Pewnej rzeczy, której nie umiałem pojąć w szkole chyba nauczyłem się wreszcie w pracy… mianowicie, że ludzie sobie dogryzają naprawdę dla zabawy, a nie ze złośliwości. Na tym się opierają interakcje w bardzo dużym stopniu. Teraz kiedy to słyszę, to nawet mnie to bawi (bo ktoś się niby wyzywa, ale za chwilę normalnie ze sobą rozmawiają, znają się w końcu od lat 15 czy więcej), nie zawsze bo to nadal czasem nie mój typ humoru, ale ogólnie można się wkręcić jeśli wiadomo, że nikt na tym nie cierpi.
Najwięcej się przekomarzają C. i Z. ;)
I tak np. stoi C. i poważnie mówi: „Są takie rzeczy na tym świecie, których ludzkość nie potrzebuje. To jest Z.” :D

I ogólnie ostatnio było często tak jakoś zabawnie. Np. raz tak zakurzone materiały przyszły, że aż brygadzista ze szmatą przyleciał (normalnie i tak są myte na koniec taśmy ale te były tak okropne, że już w trakcie raziły ;) ) i wyciera zawzięcie, na co Z. krzyczy: „Nie wycieraj! Retro-dizajn, specjalnie postarzany!” :D

Innym razem łapię osłonę, patrzę, dwa różne kolory, coś tu nie pasuje (jak produkt jest czarny to plastiki muszą być czarne, jak jest w kolorze to plastiki czasem są czarne a czasem w kolorze więc trzeba uważać). Patrzę się na gościa obok (z E. wtedy pracowałem, a on też z tych nowych), on na mnie i: „Eee… to chyba trzeba kogoś zawołać.” Przyszedł R. (R. jest coś pomiędzy szeregowym pracownikiem a brygadzistą ;) tzn. jest pracownikiem ale z telefonem służbowym i trochę więcej ogarnia), patrzy w zlecenie, patrzy ale też go chwilowo chyba zamroczyło, bo też nie wiedział, który kolor jest właściwy :D To dzwoni do M. ( <3 ;D ), słyszymy że chyba czarny… Ale po chwili M. przyszedł, spojrzał na kartkę i mówi że kolor. Patrzy się na nas, patrzy się na materiały, pyta się mnie: „Takie dostaliście czy co?” ja: „Taak!” on: „Z nimi [chodzi o pakujących materiały] tam nie wszystko w porządku czy co?” :D no rzeczywiście, zdarza się całkiem pomylić kolor, ale żeby włożyć dwa różne to chyba rzeczywiście trzeba być „nie całkiem świeżym” :D (taki idiom – „nicht ganz frisch” ;) ). Swoją drogą wczoraj też całkiem pomieszane były boxy i wszyscy latali przemieniać. Myśmy dostali nie takie osłony (kolor się zgadzał tylko typ nie), za chwilę jedzie następny, a ten ze stanowiska na przeciwko już mówi: „No następny też na pewno nie pasuje”. Się patrzymy z Z. (z którym teraz stoję) w tamtym kierunku – kolor plastiki do czarnego, Z.: „No nie. Na pewno nie pasuje.” :D

Jeszcze innym razem jak jeszcze z E. stałem, patrzę, że kabel lekko uszkodzony, no to chyba nie mogę tak posłać, zaznaczam błąd, a E. się pyta o co chodzi. Wskazuję. On (nie wiem czy zauważył) i próbuje podłączać. Ja: „Nenene, nie mogę tak wysłać…” jego chyba rozbawił mój ton, może zabrzmiałem jakoś jak poważny znawca :D bo mnie zaczął przedrzeźniać: „Ne, ne, nix **** korporejszyn sztandard kłaliti.” się uśmiałem :D

Innym razem też E. stał obok, ja chcę łapać kabel co by go przypiąć – nie ma. Patrzę się, przyglądam i kurde nie ma kabla, niemożliwe :D Nawet przez chwilę chciałem tak posłać dalej, udając że nie zauważyłem (a ile razy tak zrobiłem XD niee no, czasem ignorowałem uszkodzenie wtyczki ale może tak było właśnie dobrze, bo jakbym na tym etapie zaznaczył błąd, to bym zatrzymał produkt, a może nie ma potrzeby przy akurat tej wtyczki uszkodzeniu żeby już w tym miejscu taśmy go zatrzymywać), ale no ten kabel powinienem wpiąć, więc nie mogę nie zauważyć :P Nic, przyglądam się przyglądam i coś mi zaczyna świtać że coś tu chyba nie pasuje tylko jeszcze nie wiem co. Zwracam się nieśmiało do E., bo już nie wiem czy niedowidzę, czy kabla nie ma, czy ten kabel jest podłączony do oświetlenia… więc niechby ktoś jeszcze spojrzał (zwłaszcza, że on pracował na przedmontażu więc takie kable tam wpinał), no ale potwierdza moją tezę – ktoś wpiął do oświetlenia, a kabelka oświetlenia brakuje. On: „Ale że pasowało…” ja: „No komuś pasowało. Ogrzewanie, oświetlenie, co za różnica” XD
Ale oświetlenia to częściej brakuje. Kiedyś też E. poszedł donieść. Za chwilę patrzymy Z. (wtedy stał z drugiej strony) też idzie, po chwili wrócił, E. go pyta: „Poszedłeś tam?” Z.: „Ależ naturalnie. Poszedłem tam i im nagadałem! I mówię, co oni tam robią, i oświetlenia nie ma, i kabla nie ma (…)” i cośtam jeszcze, i nawija tak a w gadaniu to jest mistrzem, gada bez przerwy :D oczywiście żartował z tym wszystkim ale takim śmiesznie realnym tonem to mówił, że się można było uśmiać :D „(…) w końcu mówię: jak go nauczyłeś? Ale później: a nie, ty nie mogłeś go nauczyć, bo sam nic nie umiesz” :D
Dzisiaj też Z. koło mnie pracował. On naprawdę… ten facet gada bez przerwy :D do mnie, do siebie, do przedmiotów :D

A z innych rzeczy, to jeden produkt odpadł, więc trzeba było trochę przeorganizować produkcję i teraz na swoim stanowisku robię trochę coś innego… i to nieee byyyło proste na początku :/ Ale M. (jak zawsze uroczy ;) ) wykazywał się dużą cierpliwością do nas :P i po kilka razy nam pokazywał. I pokazuje mi ten najlepszy chwyt a ja se myślę: „aha, facet, masz dwa razy większe ręce ode mnie, to se możesz” :D Ale nie no, nie było tak źle (i miał oczywiście rację co do tych chwytów, niezależnie od wielkości dłoni ;) ). Wręcz muszę się pochwalić, że było całkiem dobrze, szybciej się nauczyłem niż ten obok (nazwijmy go K. żeby się z innym inicjałem nie mieszało), na tyle że kazali mu się zamienić stroną a przy mnie postawili takiego co już to umiał, żeby szybciej szło… wow :P W ogóle to K. bardzo lubię (chłopak dokładnie w moim wieku… a wygląda na jeszcze mniej niż ja, także wreszcie spotkałem takiego cisa, co wygląda na 10 lat mniej niż ma i też nikt mu nie chce uwierzyć że ma tyle ile ma :D faktycznie wygląda jak chłopaczek przed dwudziestką a nie przed trzydziestką), ale czasem mnie wkurza :D np. na początku jęczy sobie (niby tak dla żartów) że on taki niski że nie da rady i potrzebuje zadania dla niskich. Mówię: „Ty jesteś niski? To co ja mam powiedzieć?” on że no właśnie my obaj potrzebujemy inne zadania. Ja se myślę: „nie marudź, masz tyle wzrostu co M., on potrafi, to też potrafisz :P z resztą kurde, tam na początku taśmy stoi taki niski jak ja, on potrafi to i ja ogarnę” :D Ale najbardziej śmiać mi się chciało jak K. pyta M. jak najlepiej ten nowy (w naszych obowiązkach) kabel przypinać, bo tam tak niewygodnie rękami się dostać… ja se myślę: „ha! a ja nie mam żadnego problemu!” XD (chociaż do czegoś małe dłonie się przydały :D ). Swoją drogą to czasem jednak K. mnie wkurza ;) Np. wczoraj nie było M., ale dziś już był, K. się odzywa: „O, myślałem że M. a dwutygodniowy urlop”. Szczerze mówiąc też tak myślałem ale co to ma być? Zaczynam na serio podejrzewać, że K. też jest gejem (chociaż mówił, że ma dziewczynę i że jest hetero) i leci na „mojego” M.! :D (kto by nie poleciał na takie ciasteczko :P no wczoraj go nie było, a tu dziś znów przychodzi się przywitać z tym swoim uśmiechem, a ja no wiadomo no XD ).
A jakżeżniesamowiciemniekręci jak facet jest taki uprzejmy: „Chcesz żebym ci jeszcze raz pokazał?”, „Źle kabel przypiąłeś [to nie było do mnie] ale ‚macht nichts’, po to tu jestem.” (tu mi brakuje obrazka rozpływania się :D ).

*

Taka sobie luźna notka, pamiętnikowa… Ale chciałem jeszcze zanotować sobie moje tegoroczne plany urlopowe: – 23-27.05 Paryż
– 13.06 – taka droga i takie przystanki;
– i zaraz po powyższej dacie: link.
Pierwsza data już minęła, relacja nastąpi wkrótce :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.