#1247

Dużo drobiazgów. Nie wiem czy zacząć od przyziemnych spraw czy tych przemyśleniowych… bo tak naprawdę, to jedne łączą się z drugimi. W poprzedni piątek znów byłem na grupie (wsparcia), jeden z chłopaków (na początku drogi, starszy ode mnie i niższy o pół głowy) rzucił pytanie: jak kogoś poznać? I zaskoczyły mnie odpowiedzi. Tzn. w ogóle nikt nic nie umiał powiedzieć co w końcu podsumował jeden mówiąc, że poznać kogoś jest trudno – ale nie z powodu bycia TS, tylko że ogólnie jest trudno. Tak jakoś cała ta rozmowa i ta odpowiedź zostały mi w pamięci i myślałem o tym kilka dni. Po pierwsze, że to chyba jest prawda – poznać odpowiednią osobę jest trudno biorąc pod uwagę, że naprawdę dobrane związki, które spotkałem w życiu mógłbym policzyć na palcach jednej ręki (i jeszcze by zostało, palców). A po drugie… więc może nie warto w ogóle nakładać sobie takiej presji. Znaczy to jakby nie nowość, że nie ma co szukać na siłę, a że trzeba się cieszyć ze swojego życia bez względu na życie uczuciowe, to też było dla mnie jasne, ale widząc to tak jak teraz to zobaczyłem, po raz pierwszy poczułem, że mogę, że w sumie to czerpię radość z drobnych czynności, które dotychczas uważałem za środek do celu, ale co by było gdyby zrobić z nich cel sam w sobie? Mam na myśli chociażby te porządki – tak często coś porządkuję, być może to znowu to „jak ktoś ma bałagan w życiu to robi porządek w szafce/pokoju/mieszkaniu”, ale… nawet jeśli to co z tego? Dopóki czuję przyjemność po uporządkowaniu czegoś, to może tak ma być. No hej, w końcu się rzeczy do porządkowania kiedyś skończą ;) I chyba dopiero wtedy poczuję, że mogę usiąść i zająć się innymi sprawami (jak choćby założeniem profilu na tym czy innym portalu).
Porządki wiążą się też z tym, że ostatnio znów trochę urządzam mieszkanie, bo jeszcze paru rzeczy brakowało – zmienić lampę w przedpokoju (o właśnie, jeszcze jej nie zamontowałem jakoś, właśnie nie wiem czy walnąć na klej czy poczekać aż odzyskam wiertarkę), położyć wykładzinę w łazience (są płytki ale za jasne i wszystkie włosy i paprochy widać, kupiłem ciemną wykładzinę – nie będzie widać XD ), rolet zaciemniających brakowało w pokojach (się wziąłem i zdecydowałem wreszcie ile/jakie itp.), starą szafeczkę po poprzedniej lokatorce zniosłem do piwnicy (i wyrzucę przy następnej okazji jak ktoś z sąsiadów wystawi śmieci wielkogabarytowe), ale za to umyśliłem że w jej miejsce w sypialni pasować będzie komoda, więc kolejny zakup ;) (a już nie będę mówić ile mnie rolety kosztowały… znaczy rolety na Allegro, więc jak przeliczyć na Euro, to nawet nie tak dużo :D a jeszcze znalazłem sobie zmywarkę kompaktową i oczywiście już ją widzę w mojej kuchni oczami wyobraźni… ale póki co chyba tylko tam zostanie, bo ni jak nie mam pomysłu jak ją podłączyć tam, gdzie już podłączone jest urządzenie /ale ale, chyba coś znalazłem! czyżby to było wykonalne? noo, to by było uroczo/), no więc dziś (znaczy już raczej wczoraj) jak pojechałem na ten opóźniony zastrzyk, to po drodze i komodę kupiłem (z wózka do auta dałem radę ale do mieszkania nie wniosę sam, muszę w aucie rozpakować i po kilka elementów nosić), i dwa plastikowe pudła na zniesienie trochę rzeczy do piwnicy… No i jeszcze muszę przejrzeć pudła ze strychu… i papierologię znowu (to może jeszcze zaraz zrobię, będę z głowy miał), nie mówiąc już o odkurzaniu i myciu łazienki oraz podłóg (to akurat porządki z rodzaju tych, których NIE lubię :P jej ludzie, jak można tak żyć… ciągle sprzątanie… a niektórzy to robią co tydzień! Chybabym oszalał :D ).
Wracając do poważniejszego tematu… z tym poznawaniem kogoś, to mam wiele różnorakich problemów, ale to kiedy indziej napiszę…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    dama trefl.

    sobota, 5 września 2015, 15:32

    Jesteśmy do siebie niebywale podobni. Znowu :D

    Ostatnio też przemyślałam wszystko i wnioski miałam podobne, że należy
    odłożyć chęć posiadania kogoś i po prostu pokochać siebie samą i
    spędzanie czasu sama ze sobą. Pomyślałam, że kiedyś będę miała męża i
    dziecko – to odmieni moje życie na zawsze i NIGDY przez ani jedną
    sekundę nie będę już taka wiesz, samodzielna ;> Zawsze będę matką,
    czy dziecko będzie miało 3miesiące, 3 czy 30lat. To nieodwracalne.
    Dlatego zanim to nastąpi muszę nauczyć się cieszyć, że jeszcze mam
    nieograniczone możliwości, żadnych obowiązków i zobowiązań takich na
    serio. Gdy się tak do tego podejdzie to nagle samotność zaczyna mieć też
    barwy i może tym należy się kierować, barwami – tęczą możliwości :)

    Naprawdę lubię Cię czytać.

    Wanderratte.

    niedziela, 6 września 2015, 19:52

    @ sprzątanie:

    Mi się zawsze robi burdel w portfelu. No bo a to wizytówka, a to
    paragon, a to karteczka z zapisanym terminem wizyty u psychiatry, a to
    jeszcze coś innego. I nigdy nie mam ochoty, żeby ten bałagan
    uporządkować, czyli zazwyczaj po prostu wywalić wszystkie zbędne
    papierki. Wczoraj jednak nadarzyła się świetna okazja, żeby coś z tymi
    świstkami papieru zrobić, bo wrzuciłum spodnie z portfelem w kieszeni do
    pralki. Na szczęście w portfelu nie było pieniędzy. Za to w drugiej
    kieszeni spodni były klucze z breloczkiem – latarką. I latareczka
    przeżyła pranie bez większego uszczerbku.

    @ szukanie kogoś:

    Zgadzam się, że to nie jest łatwe. Ale spośród wszystkich metod, które
    nie działają lub działają chujowo, w moim przypadku najlepiej się
    sprawdza poznawanie ludzi przez internet. Polecam zwłaszcza OK Cupid.

    wendigo

    niedziela, 6 września 2015, 22:28

    @dama trefl

    Są jednak kwestie, w których jesteśmy różni – choćby podejście do seksu ;) (ale to temat na inną notkę, może następną ;) ).

    Co do reszty – fakt, matką się jest już zawsze… No i te barwy samotności nie są w sumie takie złe :)

    Miło mi, też Cię lubię czytać :)

    @Wanderratte

    Też trochę tak mam z portfelem… jakby mi te paragony w ogóle do czegoś
    były potrzebne :P (a jak naprawdę są, to wtedy zapominam ich wziąć ze
    sklepu ;) ). I wyprałem kiedyś zapalniczkę… jeszcze się nie odważyłem
    sprawdzić czy działa ;)

    Ok Cupid? Serio? Miałem tam kiedyś profil ale… nie wiem, w sumie nie uzupełniłem go do końca, a może powinienem…

    Wanderratte.

    środa, 9 września 2015, 14:24

    OK Cupid jest niezłe. Jego główną wadą (z mojego punktu widzenia) jest
    to, że mało jest na nim kobiet z Polski. Ale za to wyszukiwarka jest
    sensowna, np. mogę zaznaczyć, że interesują mnie tylko osoby
    niemonogamiczne.

    Lou

    poniedziałek, 14 września 2015, 17:14

    A ja nie chcę nikogo poznawać, bo jak się ma chłopa to się trzeba myć i golić i nie można spędzać całych dni na kompie. XD

    To oczywiście taki żarcik (z tym myciem), ale powiem Ci, że na obecną
    chwilę związek byłby dla mnie tylko kolejnym powodem do lęków i paranoi.
    ;) A co i jak to wiesz. ;] I napisałabym coś mądrego, ale też nie wiem
    gdzie można kogoś poznać, a swoją drogą to powinnam zrobić porządki w
    szafie i wywalić stare ciuchy, w których już nie chodzę, dzięki za
    przypomnienie. :D