trochę organizacyjnie (zrobiłem podstronę!) i co jeszcze mi się nasunie.

Zrobiłem wreszcie podstronę transseksualizm. To co od początku planowałem tam zamieścić, to właśnie opis leczenia (tzn. wpisy z tym związane) i to w sumie jest najważniejsze. Do tego dorzuciłem notki z opisami (wrażeniami po przeczytaniu) książek w temacie bo to łatwo było wybrać z notek ;) Ale to wydaje mi się mało, taką miałem wizję żeby tam coś więcej było, ale nie mam dokładnie pomysłu. Gdyby ktoś coś, to jestem otwarty na sugestie.

Przy okazji wybierania tych notek, trochę poczytałem starych wpisów… Tak sobie myślę, że w temacie leczenia dobrze by było gdybym jeszcze coś uzupełnił: Nawet już nie pamiętam jakie miałem nieprzyjemnośći po III operacji :P Jakoś wszystko samo przeszło, nawet nie wiem kiedy. Tzn. mam głównie na myśli to dziwne wrażenie przy oddawaniu moczu – trzeba jednak było czasu by się przyzwyczaić do dłuższej cewki moczowej ale kiedy to już nastąpiło, zapomina się o całej sprawie. Jednak trzeba pamiętać, że nasza przedłużona cewka moczowa przebiega inaczej niż u genetycznych mężczyzn (od dołu trochę do góry – stąd z tego co wiem każdy musi „się wycisnąć” po wszystkim ;) tzn. po oddaniu moczu taki ruch uciskający pod/obok jąder, bez względu na to czy meto czy fallo – doszedłem do wniosku po rozmowie z chłopakami na grupie) i nie jest też równa – oni pryskają, a my tym bardziej ;) niestety ;)
I w sumie w temacie leczenia/operacji to chyba tyle miałbym do dodania. A nie, jeszcze coś: erotycznie? – łoch, 150% ;) w ogóle mam wrażenie, że co raz to mam więcej przyjemności, ciekawa sprawa :D no ale to już chyba nie ma nic wspólnego z operacjami ;)

Z innych rzeczy… Napisałem kiedyś w którejś notce, że trudno mi sobie wyobrazić, że jakiś nie ts może do końca zrozumieć ts i że jakby jakiś psycholog był sam ts to by było dobrze… A teraz uważam zupełnie inaczej. Tzn. była kiedyś taka dyskusja na forum i doszedłem do wniosku że np. teraz to bym nie chciał mieć ts-psychoterapeuty. Po pierwsze dlatego, że nie chciałbym go przypadkiem obrazić (a różne rzeczy wszak mówię), a po drugie… nie identyfikuję się z „ts”. Tu bym w zasadzie mógł zacząć zupełnie inny temat (też z forum): niektórzy ts k/m wśród mężczyzn czują się nieswojo i jakby oszukiwali… Totalnie tak nie mam. Na całe szczęście chociaż tego nie mam ;) Pisząc „nie identyfikuję się z ts” nie mam na myśli, że się odcinam (och, gdybym tylko mógł…) czy neguję tą moją chorobę (wiem wiem, zaraz ktoś powie, że to nie choroba, ale mnie pasuje to określenie), ale to po prostu nie jest mój target docelowy. Ktoś inny powiedział, że lepiej kobieta, bo one więcej akceptują. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę i właśnie dlatego kobieta też nie może być. Takie zapatrywania mam ja.

Z jeszcze innych rzeczy: trochę zeby bolą jak się czyta niektóre rzeczy w archiwum :D np. to jak bardzo nie byłem zainteresowany seksem :P („oskarżam cię… testosteron!” ;) ) i jak mi było obojętne jakiej płci miałby być mój partner (chociaż to nadal skomplikowana sprawa)… Za to z jedym zgadzam sę nadal – lepiej jest być sobą, nawet nie czerpiąc przyjemności ze sfery seksualnej w ogóle.
(I napisałem „tesz” w jednej notce, Jezu, chyba mam dysleksję :D /bo jak to nazwać jak się nie patrzy co się pisze? nie że się nie wie – to słowo akurat zawsze wiedziałem, ale jak się wie i pisze źle…/ ).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.