falloplastyka znowu

Jakby ktoś jeszcze nie wiedział, to ostatnia ustawa o lekach precyzuje, że leki mogą być refundowane w procesie leczenia transseksualizmu: link, więc hurra, coś nam zrefundowali! No i jeśli idzie o dziewczyny, to ok, ale co do nas, to refundowany jest jedynie Undestor. Czyli niby dla nas ale nie dla nas. Czyli bez zmian. Czyli bez sensu.
I porównując to z Niemcami, gdzie jak już nie raz pisałem, refundowane jest wszystko i co jeszcze, to nie przestaje mnie zadziwiać. Refundowane są nawet koszty dojazdu do kliniki na operację! Oni nawet walczą o refundację (?) kosztu jednej doby hotelowej, którą najczęściej przed zabiegiem trzeba spędzić w hotelu w mieście docelowym. Serio. W kraju, w którym dostaje się refundację leczenia idącego w dziesiątki tysięcy €, walczy się o refundacje kilkudziesięciu € za nocleg… I się ją dostaje.

Ale ja w sumie chciałem napisać… że byłem w piątek na grupie, jeden chłopak właśnie świeżo wrócił z falloplastyki. Muszę powiedzieć, że jego ręka nie wyglądała nawet tak źle czyli chyba jest jakiś postęp z tą blizną na ręce (na razie nosił opaski uciskowe, dwie bo osobną na nadgarstek i osobną dalej, żeby było wygodniej, oczywiście też refundowane, ale jak podciągnął żeby nam pokazać, to mimo jeszcze niezbyt starej blizny nie wyglądało najgorzej). Ręka nie, ale oprócz tego pociachany na podbrzuszu – przeszczepy brane z jednej i drugiej strony (właśnie stamtąd bierze się skórę na rękę żeby nie było takiego ubytku), no i niby tego nie widać, bo to pod linią bielizny. Ale i tak… znów pomyślałem sobie… co musimy przejść :/
I że ja chyba na to to już nie mam ochoty… Bo ile można mieć blizn? No i czy efekt jest tego warty?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.