„Dziewczyna z Portretu” – analiza filmu i jego odbioru w kontekście narodowości widza ;) [i inne wnioski]

(brzmi jak tytuł wypracowania :D tak miało zabrzmieć, bo komentując kolejne recenzje tego filmu, tak jakoś nagle zauważyłem pewną ciekawą zależność, o której później)

Ok, skończyłem w czwartek oglądać film i w sumie nie planowałem pisać o nim notki, ale jako że są kontrowersje, to napiszę. Kontrowersje są, że zły film bo to i tamto, a ja powiem… że mi się podobał, może nawet bardzo :)
Notka-spojler jeśli tak można powiedzieć (bo nie wiem co może być spojlerem w historii, której przebieg jest ogólnie znany, no ale…).

Pierwszą rzeczą, co do której zdania są podzielone jest to, że Lili zagrał cis-facet. Hmm, tak, uważam, że m/k powinna raczej grać kobieta (cis czy m/k to nie ważne), a k/m facet (tak samo: cis lub ts – mniej istotne). Ale jak na cis-faceta, aktor zagrał, moim zdaniem, świetnie – mnie się podobało.
Ale, o dziwo, czytając krytyczne opinie dostrzegłem, że nie to jest główny zarzut że „to po prostu facet, który udaje kobietę bo cis-facet nie będzie umiał zagrać m/k”, choć tyle dobrze. Główne zarzuty są inne i postaram się je skomentować odnosząc się do linków (dwa pierwsze to komentowałem w rozmowie ze znajomą, trzeci w komentarzu do tamtego bloga):
The Danish Girl was a trans movie for cis people.
someone asking me why I thought The Danish Girl (…)
‚Recenzje Malkontentki – Dziewczyna z portretu

Link pierwszy:
„Totally erased Gerda’s bisexuality.” – hmm, ok, tak, to prawda w dużej mierze, może szkoda, że ten wątek nie został pełniej ukazany (chociaż nie zgadzam się, że został całkiem pominięty, tylko faktycznie tych kilku scen nieuważny widz może nie zauważyć).
„and totally forgot to mention that Gerda was famous for her HOT AF LESBIAN EROTICA” – tego nie mówi wprost ale widać moim zdaniem jaką popularnością cieszą się jej erotyczne obrazy kobiet (ok, googlując potem obrazy Gerdy dochodzę do wniosku, że faktycznie były mocno lesbijskie, co film pomija, ale też nie uważam żeby to był aż tak ważny dla historii fakt)..
„She welcomed and accepted Lili, and wasn’t horrified and confused by her like in the movie.” – z tym trudno polemizować. Może tak było naprawdę, a w książce (też fikcyjnej), na podstawie której powstał film tak nie było. Nie wiem. Ale mnie się ten wątek podoba też tak jak jest przedstawiony w filmie – tak jak to częściej bywa w życiu m/k, niestety… (choć też bez przesady, przerażoną bym jej nie nazwał, czasem była zagubiona po prostu i nie wierzę, że prawdziwa Gerda nie była taka nawet przez chwilę).
„I mean, what a great thing to tell to trans people who are afraid to come out for how their loved ones will react: they’ll totally reject your true identity but come to understand you” – ja bym się z tym nie zgodził. Gerda nie odrzuciła Lily na początku (nie wiem po czym wnioskuje tak autor(ka) komentarza), właściwie wcale jej nie odrzuciła, tylko czasem jej było po prostu trudno, co uważam za zrozumiałe. Trudno żeby kobieta heteroseksualna ucieszyła się, że jej mąż jest kobietą… A nawet jeśli Gerda była bi… Też w jakimś stopniu jestem bi, i także ts ;) ale jakby mój partner czy partnerka powiedział(a) mi że jest ts, to nawet dla mnie byłoby to trudne. To nie jest takie pstryknięcie palcami i już wszystko fajnie i nic się nie stało – całkowicie to rozumiem. /#1 – wątek rozwinę na koniec notki/

Drugi link:
„So much of the basic facts about Gerda Wegener and Lili Elbe were wrong.” – aa, no chyba, że o to chodzi… ale to nie był film biograficzny (ok, ma taki gatunek, to faktycznie jest niezbyt :D ).
„What the movie failed to mention was that Gerda was famous for painting sensual portraits of women and for illustrated lesbian erotica.” – w filmie Gerda próbuje sprzedać portrety do jakiejś galerii i to się nie udaje. W końcu przynosi portrety Lili i właściciel natychmiast je kupuje. Są dość erotyczne. Jak dla mnie film właśnie pokazuje, że z tego była znana, więc nie kumam zarzutu. To tylko 2 godzinny film, ale nawet jak na tak mało czasu, moim zdaniem zostało to dobrze oddane (po chwili namysłu: może trochę jeszcze za słabo, ale nie tak że w ogóle).
„Historically accurate bisexual Gerda loved Lili and had a sexually and romantically fulfilling relationship with Lili” – hmm, tylko że Lili pod koniec życia była zaręczona z facetem. Więc może Gerda była bi, ale Lily chciała mieć chyba męża (urodzić dziecko itp.). Teraz autorka komentarza zachowuje się jakby tylko o Gerdę chodziło. #2
„I once asked a trans woman how she wished to see trans-ness represented on screen, and she said she wanted to see it presented as an opportunity rather than a curse.” – hmm, a ja nie. I co teraz? :P Zaczynam mieć wrażenie, że… nie wiem jak to ująć, autorka komentarza napisała, że sama jest cis i hetero… no i porozmawiała z kimś trans i myśli, że tak samo myślą wszyscy TS? to też średnie założenie. I o to właśnie chodzi – czasem ktoś nie-ts próbuje być bardziej ts niż ts. Nie wychodzi ;) #3
„The Danish Girl falls into a lot of old, tired, harmful tropes about queer people who do nothing but suffer and then die.” – szczerze? hmm, jak na razie to pasuje do mojego życia, więc nie widzę tu przekłamań ;) Ale Lili w filmie przed śmiercią jest szczęśliwa – jak dla mnie jest to aż nadto jasne w ostatniej scenie. No i eemm… to chyba jest zgodne z faktami historycznymi na temat jej życia.
„Lili had to *earn* her identity though immense suffering, rather than just being female and that’s it.” – hmm, „just being female and that’s it” – jasne, gdyby to było takie proste :P
Ale z konkluzją mogę się zgodzić: „The thing that’s so frustrating about The Danish Girl is that, yes, ultimately, the story of Lili Elbe and Gerda Wegener *is* a beautiful story about how love trumps sex and gender, it just wasn’t the sad hetero story presented in The Danish Girl.” – to rzeczywiście nie zostało tak pokazane jak mogło być… No jeżeli to jest główny zarzut to ok, to rozumiem. Chooociaż nie że wcale w ogóle nic nie zostało pokazane (inne źródło): „In the movie, Gerda says that kissing Einar for the first time was „like kissing myself,” and she also gets turned on when she finds one of her negligees under Einar’s shirt.”

Trzeci link:
„Bohaterka nie tylko odkrywa swoje prawdziwe ja przez absolutny przypadek (…), przyjmuje imię rzucone gdzieś w żartach przez przyjaciółkę, (…)” – to nie do końca tak jest i nie jest też tak moim zdaniem przedstawione w filmie. Lili opowiada przecież o tym, że już kiedyś tak było – kiedy Hans ją pocałował.
„ale i cały czas zachowuje się bardziej jak człowiek z osobowością wieloraką, a mniej jak osoba transseksualna. Albo Lily, albo Einar.” – z tego co mi wiadomo, tak się właśnie zachowywała prawdziwa Lily, oddzielała wyraźnie te swoje osobowości. To prawda, że w dzisiejszych czasach osoby TS raczej tak nie robią, ale no właśnie – może jednak czasy mają tu coś do rzeczy.

I to by było tyle… a potem przeczytałem jeszcze czwartą. Już nie będę przeklejać swojego komentarza… albo jednak, bo chcę coś pokazać. Więc:
„Problem w tym jak gładko i płytko nad tym wszystkim się przechodzi.” – a to ciekawe, bo w jednym komentarzu (zagranicznym) do filmu przeczytałem coś dokładnie przeciwnego – że zbyt problematycznie ukazano transseksualizm. W innym że na filmie Gerda za bardzo przeżywa, a w rzeczywistości łatwiej przeszła do porządku nad akceptacją Lili.
„ale właściwie – niewiele dowiadujemy się o tym poczuciu wewnętrznej niespójności.” – bo to nie jest historia o współczesnych transseksualistach. Dowiadujemy się sporo o Lili i o tym jak ona swoją sytuację przeżywała – że widziała się jak dwie osoby i tą jedną (Einara) musiała uśmiercić by być sobą. Z tego co czytałem tak widziała się prawdziwa Lili i tak to zostało przedstawione w filmie – czyli dość wiernie. (hmm, teraz myślę, że „widziała się” to źle ujęte wyrażenie, bardziej „określała się”).
„Chciałaby silnego, opiekuńczego mężczyzny, może i dziecka. Jako dopełnienia kobiecości.” – tego chciała prawdziwa Lili.
„Film kompletnie pomija kwestie recepcji społecznej” – kolejny fragment Twojej recenzji, po którym odnoszę wrażenie, że oceniasz film pod kątem dzisiejszego ujęcia transseksualności…
„Bohaterowie żyją w pewnej próżni gdzie nie ma żadnych rodziców” – rodzice Lili już nie żyli, nie wiem jak Gerdy bo mało o niej piszą internety. Ale to kolejny zarzut stojący w sprzeczności z odbiorem filmu przez ludzi na zachodzie – bohaterowie należą do kręgu bohemy artystycznej 20 wieku, „niestandardowa” ekspresja płci i orientacji nie była w tych kręgach potępiana…
„Problem w tym, że z poczuciem że jest się kobieta budzą się też brodaci faceci o szerokich barkach i żylastych dłoniach.” – cieszę się, że masz tego świadomość :) (…), ale prawdziwa Lili była kobieca, prawdziwa Lili była prawdopodobnie nawet interseksualna i zdarzyło się, że nawet w męskim stroju wzięto ją za kobietę przebraną za mężczyznę (tak czytałem).
„Zwierzowi strasznie brakuje takich scen w których wiemy, że nie było nigdy dwóch postaci że była zawsze jedna.” – jak wyżej. Tzn. tak, ja się zgadzam że to jest generalnie ważna kwestia żeby w historii osób transseksualnych to pokazać… ale… sama Lili przeżywała/rozumiała/określała to inaczej.
(…)
Całkowicie zgadzam się, że Alicja Vikander jest w tym filmie przepiękna! :P (mimo, że na co dzień wolę mężczyzn ;) ).#4

Uderzyło mnie jak różny jest odbiór filmu przez widzów polskich i zachodnich – to bardzo ciekawe. Można by ogólnie rzecz ujmując powiedzieć, że na zachodzie ludzie mają za złe, że film zbyt wielkie cierpienie osoby ts pokazuje, podczas gdy w Polsce, że pokazuje za małe :D Ale tak różny odbiór o czymś świadczy. O czym? Nie wiem, może o tym, że jednak zachód jest już na etapie: „transpłciowość istnieje, to nie jest choroba psychiczna ani nic w tym stylu, nie ma potrzeby się katować, lepiej cieszyć się życiem”, podczas gdy Polska jeszcze na: „te osoby cierpią, trzeba je zrozumieć!” (choć to i tak dalej niż: „zboki jakieś! zlikwidować!” :P ). I ja nie krytykuję żadnego z tych podejść! Właściwie prawdę mówiąc bliżej mi do tego polskiego (niestety), co też jednak świadczy o tym… że ten polski „klimat” mi się udzielił :/ A ten klimat jest naprawdę inny na zachodzie (byłem na grupie wsparcia wczoraj, właściwie mógłbym tu podciągać to co chciałbym o tym spotkaniu napisać, ale jednak nie, może w następnej notce, za dużo byłoby tu dygresji).

Teraz się odniosę do zaznaczonych przypisów (ale nie po kolei):
#2 – taka jest niby otwarta i rozumiejąca (autorka komentarza), a brzmi ten fragment jakby Lili miała się cieszyć, że przecież Gerda ją chciała i siedzieć cicho. Najwyraźniej jednak związek z kobietą, to nie było to czego chciała Lili tak naprawdę.

#3 – fajnie, że co raz więcej ludzi próbuje zrozumieć i nawet angażuje się. Ale to że przeczytałem 500 razy o tym jak czuje się osoba czymś dotknięta, nie sprawiłoby że ośmieliłbym się wypowiadać w jej imieniu, nigdy nie w ten sposób. Baa, to ja właśnie łapię się na tym co raz częściej, że w czymś nie rozumiem innej osoby ts (co jest normalne, jesteśmy różnymi ludźmi poza tym aspektem). Ale krytykować film, bo nie jest zgodny z tym ‚co ja myślę, że myśli osoba która jest bohaterem filmu, nie będąc dotkniętym tym czym jest dotknięta osoba będąca bohaterem filmu’? – bez komentarza ;)

#1 – tu mi się ze znajomą rozwinął ciekawy wątek. Moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne od dłuższego czasu, ale nasza rozmowa pozwoliła mi ująć je w skrócie. Po pierwsze napisałem, że transseksualizm partnera byłby dla mnie trudny, bo to jest po prostu trudne doświadczenie, które niesie ze sobą pewne niedogodności (delikatnie mówiąc) – jak choćby operacje, rekonwalescencję, czasem ból pooperacyjny, jakieś trudności z którymi trzeba sobie poradzić (ja przez miesiąc po trójce prawie nie mogłem siedzieć ;) ). To na pewno jest trudne patrzeć jak dotyka coś takiego kochaną osobę (partnera). Ale jest i drugi, bardziej egoistyczny powód. Nawet będąc bi (noo panseksualny to chyba nie jestem ;) chociaż chciałbym), to nie jest wszystko jedno jakiej płci jest partner (a co dopiero dla kogoś kto jest hetero/homo). To tak wszystko ładnie brzmi, że kocha się osobę, a nie ciało, no ale… nie, no właśnie nie do końca. Bo moim zdaniem to, co odróżnia związek od przyjaźni, to jest ta sfera pociągu erotycznego. A ona jest związana z płciowością i ciałem. To też nie chodzi o akceptację – ja mogę kogoś akceptować i wspierać, ale może mnie przestać pociągać seksualnie. Reasumując (to ta najprostsza definicja do jakiej udało mi się dojść): to że ktoś mnie pociąga mając męskie ciało itp., to nie znaczy że będzie mnie tak samo pociągał mając żeńskie itp. (i odwrotnie), zwłaszcza po korekcie. A moim zdaniem to ma znaczenie w związku, bo związek jest jakąś kombinacją jednak cielesności z całą resztą, a nie tylko jest całą resztą.

#4 – ona jest (w tym filmie, bo na zdjęciach z innych filmów już mi aż tak nie wygląda) urocza! :P z nią to bym nawet poszedł do łóżka XD (tak właśnie objawia się moja biseksualność czasami :D ). I to nie tyle uroda, ale… ekspresja, gesty – zwłaszcza usta i broda (bo ogólnie to ona nie jest mój typ), to co ona robi z ustami i brodą jest takie przesłodkie! :P I właśnie mnie olśniło kogo mi przypomina! (nie dawało mi to spokoju cały film ;) ) – Joannę Koroniewską :P To może jednak trochę jest w moim „drugim typie” ;) gdzie nie tyle uroda, co gesty twarzy mi się podobają. TE gesty.
Ale panowie też są niczego sobie :P (znaczy mam na myśli obu dalszoplanowych).
Ale to tak na marginesie, na koniec notki coś luźnego żeby było ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.