znaleźć ludzi podobnych…

Na Trans-Optymiście wpis akurat się wpasowuje w to, co i tak chciałem jeszcze napisać.
Bo byłem na grupie znów na koniec miesiąca. To bardzo inspirujące spotkania, mimo że się w ogóle nie odzywam :D Było z resztą tylu ludzi.. Dopiero na koniec, wracając do domu wracam z buta do dworca głównego z dwoma chłopakami (wprawdzie trochę to głupota, bo mógłbym wsiąść w autobus i przejechać nim aż pod dom zamiast poginać te 2 klocki albo lepiej, żeby w końcu pod dworcem wsiąść w ten sam autobus, ale niech będzie, że się integruję :D ).
Właściwie dwie rzeczy chciałem napisać i obie w sumie o tym jak różne zauważyłem podejście ludzi tutaj do ludzi w PL.

Pierwsza rzecz. Praktyczne rady dla młodszych, którzy są w trakcie zdobywania wykształcenia, jak to pogodzić z leczeniem (nieobecnością z powodu operacji, jak planować żeby jej jak najmniej mieć, tak żeby nie zostać wykluczonym z egzaminów, bo to może skutkować opóźnieniem o semestr). Generalnie da się itp., a gdyby się nie dało, to większość była zgodna, że wolałaby opóźnić zdobycie wykształcenia o semestr (czyli pół roku) niż rezygnować/opóźniać leczenie. Jednak m/k, starsza, powiedziała: „No to najwyżej zdobycie wykształcenia opóźni się o pół roku, to nie jest coś co się całkiem straci. A nawet gdyby się straciło, wykształcenie nie uczyni cię szczęśliwym. Dopasowanie ciała owszem.” Tak bardzo się z nią zgadzam. Dorosła osoba, około czterdziestki to powiedziała. Pomyślałem jak bardzo zderza się to z tym co czytam na polskich ts-forach… jakby co niektórzy nazwali taką postawę marzycielstwem (grożąc że jaaak się zderzy z życiem to gorzkie będzie rozczarowanie realizmem). Ech…
Kiedyś naukowcy, po zważeniu i zmierzeniu bąka doszli do wniosku, że skrzydła tego owada są zbyt małe, żeby wytworzyć wystarczającą siłę nośną, potrzebną mu do latania. Całe szczęście bąk o tym nie wie i lata. Tak mi się skojarzyło.
(btw. – od tego czasu okazało się, że bąk lata „na innych zasadach” i jest to całkowicie wytłumaczalne, ale to nie zmienia przesłania, a moim zdaniem nawet je potwierdza)

Rzecz druga. Koniec spotkania, późno już tak, że mi nie tylko ostatni autobus odjechał (jak poprzednim razem) ale i tramwaj i musiałem pojechać autobusem nocnym (niby nic, tylko 1€ drożej ;) ), no ale ciężko wyjść, już tylko kilkoro nas zostało ale wszedł temat stereotypów – że nie trzeba się w nie wpasowywać, żeby być ts, kobietą, mężczyzną… No nie trzeba, ale tak się składa, że większość ts się wpasowuje :P I TO TEŻ JEST OK. A potem już we trzech w sumie kontynuowaliśmy ten temat. I inne. I nagle się okazało, że obaj mają DOKŁADNIE takie samo zdanie jak ja na wiele tematów :P od tych, przez aborcję, eutanazję, badania na zarodkach aż do ciężarnych k/m ;) Naprawdę nawet nie miałem nic do powiedzenia ponad to co oni mówili, mogłem tylko przytakiwać :P (etap leczenia pierwszego z nich: po pierwszym etapie falloplastyki; drugiego: początek, dwa miesiące na hormonach). Fajne to było, bo nie wiem czy kiedykolwiek choćby w internecie spotkałem dwie polskie osoby tz, które by miały zdanie identyczne do mnie na tak wiele tematów. A najlepsze było to – i to właśnie było tak znamienne – że to zdanie można było wyrazić bez obrażania kogokolwiek! Że można powiedzieć, że się kompletnie nie rozumie k/m-ów którzy decydują się na ciążę, że dla nas to jest kompletnie niewyobrażalne i nigdy w życiu, i byłoby to dla nas zaprzeczenie męskości i tego właśnie byśmy nie chcieli (i w ogóle szok i trauma :D tu się pośmialiśmy z naszych snów koszmarnych o tym jak to nam okres wraca XD ), a poza tym czy to tak całkiem bezpieczne dla dziecka będzie? nie tylko teraz ale i w przyszłości? mamy dużo wątpliwości, bo któż to może wiedzieć po macicy bombardowanej testosteronem przez lata. Ale jednocześnie – ich ciała, ich sprawa i nie jest to powód do obrażania. Jakże taka postawa jest różna od „Super przecież, mogę być facetem w ciąży!” albo: „To nie tru-ts i psują nam opinię!!!!!!!!!1!!11jedenjeden”. A potem jeszcze jak ten drugi zaczął mówić, że on właśnie ostatnio musiał zdecydować, no bo wkrótce operacje i może by np. pobrać komórki jajowe, zawsze można jeszcze znaleźć surogatkę co by takie dziecko urodziła, ale stwierdził że nie, że to żeńskie komórki, a on jako mężczyzna… to poczułem takie specyficzne dziwne wrażenie :D takie: „ale dlaczego kradniesz moje myśli?!” :D A tak poważnie, to fajnie jest spotkać ludzi co to czują. Że skoro jestem facetem i nie produkuję plemników, to znaczy że jestem bezpłodnym facetem, żadne tam (ble) komórki jajowe. A jak będzie można mieć dziecko np. z komórki skóry, to się wtedy jeszcze raz zastanowię nad biologicznym ;)
Ale podobało mi się, jeszcze raz podkreślam, że potrafili wyrazić swoje zdanie bez obrażania kogokolwiek. A jeszcze bardziej podobało mi się spotkanie ludzi, którzy nadają na tych samych falach :) Czyli jednak mój psychoterapeuta miał rację: nie poprawią mojego samopoczucia dyskusje na forach z ludźmi, którzy mają inne zdanie, nawet jeśli wydaje mi się że to lubię. Nie, poczucie własnej wartości buduje się (przynajmniej w moim przypadku) poprzez ludzi, którzy mają takie samo zdanie. Na szczęście takich spotykam częściej w kraju, w którym mieszkam (także na forach).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.