„Dzikie gęsi” – Marianna Klapczyńska

Dzikie gęsi - Marianna Klapczyńska (okładka)Przeczytałem. W ogóle najpierw szukałem wszędzie wersji papierowej i nigdzie nie było, zirytowało to mnie… a potem kupiłem ebooka, za 2 minuty miałem go na dysku, za 4 na czytniku i mogłem czytać. Do tego stopnia, że jak chciałem „Brudny róż” też jako ebook, to się z kolei zirytowałem, że nie było :D (i kupiłem papierową, to se trochę poczekam…). Bardzo wygodne jest czytanie na Kindle’u jednak. I zastanawiam się czy by nie przejść na ebooki także w przypadku kupowanych książek zawsze, kiedy to tylko będzie możliwe. Wygoda jednak (ale to inny temat, wrócę do tego jak napiszę podsumowanie porządków ;) ).

A teraz do książki wrócę. No tylko, że właściwie to nie mam wiele do powiedzenia. Ma raczej kiepskie opinie w środowisku TS, chociaż nie wiem czemu, moim zdaniem jest ok. Mimo, że tak w sumie to ona jest tak trochę… o niczym. Opisuje po prostu urywek życia transseksualistki, nie czuję w niej żadnego watku przewodniego, niczego do czego miałaby zmierzać… Nie ma też nic o uczuciach, autorka nic nie pisze o tym co czuje (a przynajmniej nie pisze tak, jak można by tego oczekiwać), no ale może taka była koncepcja (poza tymi wzmiankami że się znowu rozpłakała, bo jej znowu dokuczali w pracy, tylko że opisy tego „dokuczania” jak dla mnie nie przedstawiają niczego aż tak strasznego /chciałbym żeby mi tylko tak dokuczano ;) / no ale nie wiem, może kobiety takie wrażliwe są :P ). Ktoś napisał że to taka „swojska” książka – to prawda, ona jest taka… no „swojska” ;) taka do bólu w polskich realiach, z których bohaterka – Paulina – może i trochę się wyróżnia przez transseksualizm, ale poza tym jest tak samo osadzona w polskiej heteronormie jak wszyscy inni.
W kwestii Renaty/Marcina – słyszałem tu na przykład zarzuty, że bohaterka, sama będąc ts mówi o ts k/m w formie żeńskiej i nazywa swoją przyjaciółką Renatą (choć to bardziej zarzut do filmu był). Faktycznie, to jest trochę takie… dziwne. Ale z drugiej strony Renata/Marcin mówi o sobie w sumie częściej też tak i stwierdza nawet w pewnym momencie, że teraz jest kobietą i tak powinny się zachowywać. Więc zostawmy ten wątek może bez roztrząsania.
Za to zacytuję fragment jak odwiedzają swoich znajomych – parę chłopaków:

„– No tak. To jest mój skarb. Pocałował go w usta. Ani Pauliny, ani Renaty nie raziło to wcale. Znały chłopców od dawna i traktowały jak dobrą znajomą parę. Po kilku już latach wspólnego przebywania i bywania w takim środowisku przyzwyczaiły się i miały wysoki stopień tolerancji.”

– no po prostu padłem :D „nie raziło to wcale”, „się przyzwyczaiły” i „wysoki stopień tolerancji” – no cóż za łaska! XD No bo przecież całujący się faceci to jest taki widok, że może oczy wypalić, albo można drgawek dostać, albo nie wiem co jeszcze :D Wysoki stopień tolerancji… napisała transseksualistka. Skończę już może ten komentarz :D (bo nie wiem czy się śmiać czy płakać).

Dalej też jest nieźle:

„– Coś mam – powiedział z euforią – Ale chowam je przed Mirkiem, bo on chyba nie za bardzo to we mnie akceptuje.
– A, rozumiem… – nie pierwszy raz spotkała się z takim nieprzychylnym stosunkiem geja do swojego partnera.”

– bo przecież każdy gej powinien być zachwycony tym, że jego partner być może jest kobietą :D Ech, późno jest, spać mi się chce, zostawię to chyba też bez dalszego komentarza.

Natomiast co było moim zdaniem ciekawą kwestią, to jest właśnie relacja Pauliny ze znajomymi, przede wszystkim znajomymi z pracy. Faktycznie, że czasami traktowali ją tak trochę niezbyt, a ona, niby Artura to tak ma dość, że on taki dla niej niemiły (i nie tylko o to chodzi, ale nie będę przecież całej treści przepisywał, ale po tej imprezie na którą ją zabrał tooo no faktycznie pomyślałem sobie, że bym takich znajomych nie chciał mieć), a potem mówi do niego że jest i tak dla niej przyjacielem i zawsze będzie go tak traktowała. Wtf? Szczerze powiedziawszy ja bym się od takich „przyjaciół” odciął… Tylko że z drugiej strony to jednak Artur rzeczywiście nie jest jednoznacznie negatywnym bohaterem. Przyjeżdża w środku nocy żeby jej pomóc, odwiedza w szpitalu… No i teraz to ja miałem mindfucka. Bo ja mam problem z takimi niejednoznacznymi ludźmi :P wolałbym móc każdego sklasyfikować w ramy „przyjaciel” albo nie, a tak to się gubię ;) (chociaż pewnie takie właśnie jest życie i większość ludzi nie jest jednoznaczna… tym niemniej ja w swoim spokojnym świecie mam większość jednoznacznych ;) ). No i Paula tak narzeka, że nie mają do niej szacunku… a Artur jej nawet samochód pożycza (nie tyle pożycza, po prostu nakłania do używania – tak bardziej pasuje w tym kontekście kiedy prosi żeby go do domu odwiozła, a potem może auto wziąć żeby miała jak wrócić, a nawet, może sobie używać przez weekend i nich tam zrobi mu przegląd w zaprzyjaźnionym warsztacie). No hej, ale pożyczać komuś Mercedesa… to trzeba temu komuś naprawdę ufać. A nawet trzeba chyba tego kogoś lubić ;)

To w sumie tyle, zakończę jednym dobrym cytatem już bez komentarzy.

„– Wiesz co? My jesteśmy jak te dzikie gęsi. Choćbyśmy zagłuszały nie wiem jak nasze prawdziwe ja, to przychodzi taki moment, że odzywa się to w nas, a wtedy nie ma rady. Jak krzyk dzikich gęsi jesienią. Odlatujemy we własną stronę.”

P.S. – No naprawdę pasowałoby mi wcześniej napisać o porządkach… bo. np. stwierdziłem, że pożegnam się także z moimi książkami TS-tematycznymi. Tej także nie chcę sobie już zostawiać, więc mogę odsprzedać ebooka za pół ceny czyli 10zł, jak ktoś chce, to pisać, bo inaczej wystawię na Allegro.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.