Konsultacja w sprawie ew. poprawki mastektomii

No więc byłem dziś na konsultacji w sprawie ewentualnej poprawki mastektomii tam. Jak zwykle opiszę sobie całą wyprawę (i pewnie z prostej 10 minutowej rozmowy wyjdzie notka na 3 strony :D ).
Przygotowałem się do tego wczoraj bardzo dokładnie, obczaiłem darmowy parking zaraz za zjazdem z autostrady (co by nie stawać koło sklepów bo się w końcu ktoś doczepi :D ) ani nie musieć pchać się w centrum, bo jakoś wyjątkowo nie lubię jeździć po tym akurat mieście mimo, że nie jest wcale aż takie duże. Na wszelki wypadek gdybym jednak tego parkingu nie znalazł (nie było w necie dokładnego adresu tylko ulica, i nazwa zjazdu z autostrady, ale jak wpisałem w navi tą ulicę, to mnie chciało innym zjazdem prowadzić), to se spisałem jeden parking płatny, akurat między endokrynologiem a miejscem konsultacji (oczywiście bliżej bym miał od razu tam stanąć, ale jak wyżej – wolałem nie jechać w miasto). Potem wszystkie możliwe ulice też spisałem :D (tzn. wejścia głównego do kliniki także, poza wejściem do oddziału chirurgii plastycznej). Obliczyłem, że skoro termin mam na 10:00, tam najlepiej mieć co najmniej 1,5h na dojście i ewentualne błądzenie samochodem w poszukiwaniu tych parkingów, w klinice też lepiej być wcześniej, a dojazd około godziny (no trochę mniej ale też lepiej więcej policzyć), to muszę wyjechać około 7:30. No to wychodzę z domu trochę po 7:30, a tu jeszcze szron na samochodzie… włączyłem nadmuch na okno i próbuję skrobać ale coś efektu nie widać XD to dawaj z powrotem po odmrażacz do szyb (bo oczywiście nie pomyślałem od razu żeby go wziąć…). Wyjechałem w końcu sporo później (nim navi ustawiłem, nim sobie muzykę ustawiłem, a jeszcze coś mi z karty pamięci przez transmiter nie chciało grać, nie wiem co z tym jest ale to bardzo frustrujące jest jak sobie nie można puścić najnowszych przebojów disco polo XD i w końcu musiałem puścić starszą płytę, ja nie wiem kurcze co z tym transmiterem jest, a może z kartą? bo on niby działa /a w ogóle to durne fabrycznie wbudowane radia z całym panelem, których nie można wymienić na nowszy model :[ /, chyba się będę musiał przerzucić na płyty cd-rw… w sumie niegłupi pomysł, z płyt się lepiej słucha, bo przełącza na wiadomości o korkach, z transmitera nie przełączy, bo on też idzie przez radio…)
W każdym razie dojechałem (spoko czas, jednak rzeczywiście dojazd godziny nie zajmuje), zjechałem, ustawiłem się na złym pasie oczywiście i bym prawie wrócił na autostradę, ale patrzę, że nikogo z tyłu, to się udało cofnąć :D (to spory kawał był i ryzyko…) Ulicę znalazłem, parking nawet szybko też. Potem znów telefon w rękę i patrzę jak dojść do endokrynologa od tej strony miasta (nigdy tu jeszcze nie parkowałem, ale do kliniki stąd bliżej było). No dobrze jest, jak się ma mapki interaktywne, to nawet tak wybitnie zorientowany w terenie człowiek jak ja się nie zgubi! :D (czy już mówiłem, że nie wiem jak ludzie żyli bez smartfonów z mapami, tych wszystkich nawigacji itp?), oczywiście nawet z mapą zdarzyło mi się skręcić w przeciwnym kierunku – ale jak się zielona kropka przesuwa w niewłaściwym kierunku to wiesz, że musisz zrobić w tył zwrot ;)
Dotarłem do endokrynologa, trochę w nerwach, bo na ryzyko (mogli mieć urlop, mogło go nie być, no i może nie było ale to okazało się nieważne), no i tłumaczę tej ładnej pani w recepcji (co mi ostatnio krew pobierała), że jak tu ostatnio byłem, to dr dał mi takie oto skierowanie i powiedział, że jak dostanę termin w tym roku to da mi nowe i dostałem termin na dziś i czy mogę dostać nowe. Pani wzięła, przepisała, wydrukowała, kazała sprawdzić, chyba się zgadzało, pytam o podpis, „aha, no tak” ;) zaraz dała do podpisu jakiejś innej lekarce. Jedno załatwione. Teraz wklepuję w mapki szpital, dotarłem pół godziny przed czasem ale nie będę marznąć na dworze, poza tym lepiej za wcześnie jak za późno, książkę mam (nawet Kindle wziąłem na wszelki wypadek), najwyżej poczekam. Czekałem chwilę, bo pani na recepcji gadała przez telefon (ha-ha, żeby tak ze mną chcieli gadać jak dzwoniłem umówić się na termin, a dzwoniłem nie wiem ile razy i albo zajęte albo gdzieś dalej przełączali), przyszła druga i mówi: „Słucham?” No to mówię, że mam termin dziś na 10:00, nazwisko, ona: „I ma pan termin na dzisiaj? Nie mam pana wpisanego…”, no po prostu wiedziałem, że coś będzie z tym terminem :D tak mi jakoś wtedy na odczepnego go podali ;) Mówię, że tak, owszem, mam na dzisiaj. Ale nic więcej nie było, wzięła moją kartę (ubezpieczeniową) normalnie, jeszcze sprawdzała czy nie jestem na inny termin wpisany „ale chyba nie” no i chyba nie byłem ;) Pyta: „Wypadek przy pracy?” ja: „Niee, tutaj mam skierowanie…” :D przeczytała sobie, dała ankietkę do wypełnienia, kazała w poczekalni poczekać. Ledwie się rozebrałem z kurtki, zacząłem tą ankietę wypełniać, już mnie woła żebym poszedł do gabinetu, lekarz zaraz przyjdzie. Też nie skończyłem jeszcze wypełniać ale już na końcówce byłem jak przyszedł. Od razu poznałem, że to nie ten główny co jest na stronie na zdjęciu, ale nic, się pyta co mnie sprowadza to mu tłumaczę, zapytał gdzie operacja robiona, kiedy, taki tam standard, się rozebrałem, popatrzył, podotykał, kazał nawet napiąć mięśnie – to dobrze, właśnie wtedy widać najlepiej nierówności. No że żebra wyczuwa z jednej strony to oczywiście też zauważył, ale najpierw jeszcze pytał co mnie samemu przeszkadza najbardziej. Potem jeszcze mówi, że sutki też tak jakby mogłyby być wyżej… ale to już ode mnie zależy, chyba że mi nie przeszkadza. No jak uważa, że powinny, to spoko, mogłyby :D ale to tam akurat nie takie ważne (mogłyby być, ale jakby to miał być kompletny przeszczep, to chyba lepiej nie ruszać, w sutkach to akurat nie to najbardziej mi przeszkadza, a to że sztywnieją tak jakoś dziwnie, za dużo, nie wiem czy z tym można coś zrobić, ale z tego co inni pisali, że mają jakoś przeszyte, to może da się to jakoś przeszyć). No w każdym razie potem zdjęcia porobił i mówi, że on w sumie nie jest specjalistą od tego, ale skonsultuje z tym kolegą co się tym zajmuje i zadzwonią mi i dadzą znać co ewentualnie proponują, czy chcę, czy chcę się starać przez kasę chorych, czy prywatnie zapłacić… Ok, fajnie, przyda się też wiedzieć ile kosztuje prywatnie coś takiego w tym kraju ;) Bo z tą kasą chorych to nie wiadomo czy oni to zapłacą ot tak. No ja wiem, wiem, rozumiem w czym może być problem, ale osobiście uważam, że to jest do przeskoczenia, tylko jeszcze nie wiem jak :P Czy zgodzą się bez problemu, czy będzie jednak trzeba się trochę namęczyć (nie wiem, nadrabiać jakąś diagnostykę np.). Pytam jeszcze na końcu czy ja mam dzwonić za ileś… a on nie nie, że oni do mnie zadzwonią. Ok, to się pytam kiedy mniej-więcej, teraz urlopy itp., to może potrwać tak 3-4 tygodnie nawet. Nie no, to spoko, tylko ciekawe czy zadzwonią faktycznie czy się będę musiał jednak przypomnieć :D zobaczymy. Się pożegnaliśmy i na tym się skończyło (a jeszcze w recepcji ankietę oddałem ;) ). Jeszcze nie było 10:00 a ja już byłem po. Miło. I przynajmniej z tym lekarzem jakoś po ludzku rozmawiałem, bo w poniedziałek w urzędzie pracy to mam wrażenie, że jakoś tak masakrycznie wypadłem, jakbym w ogóle nie umiał mówić XD
Do samochodu też trafiłem nawet bez błądzenia i naaawet na autostradę udało się dość szybko dostać (choć tu navi trochę zwariowała, bo parking był pod autostradą i oczywiście myślała, że ja już na niej jestem :D ). Żeby jednak tak wszystko nie było dziś ładnie, pięknie i idealnie, to minąłem się z listonoszem i po dwie przesyłki muszę jutro na pocztę zasuwać… (a to zupełnie nie jest w tą stronę, w którą się jutro muszę wybrać).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • kopia komentarzy:

    Belial.

    sobota, 12 marca 2016, 12:33

    Super. :)