Mapa Marzeń i wspomnienie świąt

Dzisiejszy wpis sponsorują dwie myśli:

Tworzenie Mapy Marzeń prowadzi do tego, że się ma co roku co raz mniej pragnień.

a także:

Zdecydowałem. Nie biorę kota, chcę mieć dziecko :D

Rozwinięcie:
Od kilku lat robię Mapę Marzeń, bo jest to fajne, kreatywne i pozytywne, a to mi wystarczy. Właściwie robię ją chyba od 4 lat, przy czym jednego roku przegapiłem termin. Miałem więc w tym roku dwie stare mapy. Pierwsza miała postać książeczki i było tam masę rzeczy. Druga to już tylko kartka z kolażem życzeń. Nie paliłem starych, bo chciałem je mieć, włożyłem w nie sporo pracy i podobały mi się. A w tym roku mnie naszło i spaliłem obie, a potem zrobiłem zupełnie nową. Nowa ma 5 głównych zdjęć (i kilka podobnych), a moje obecne pragnienia można by nawet ująć w trzech słowach. Chyba i w tej kwestii stałem się minimalistą ;) Ale może to i dobrze, to pozwala zdecydować co jest naprawdę w życiu ważne.

Druga sprawa… w święta spotkałem kuzyna z żoną i dziećmi. I poczułem się młodszy od niego, choć to on jest młodszy. A wszystko dlatego, że on ma tą rodzinę… a to jednak odpowiedzialność. Poczułem się niedojrzały. I to nie tylko dlatego że niby rodzice są bardziej dojrzali, nie… To takie coś, że… że jak się ma dzieci, to pewne sprawy chyba nabierają właściwej wagi. A ja nadal się zastanawiam co pomyśli o mnie kasjerka w supermarkecie jak upuszczę orzeszki (if you know what I mean). Posiadanie dzieci pozwala chyba skupiać się na nich (chyba właśnie pojąłem dlaczego niektórzy rodzice tak głupieją – zaczynają się skupiać na dzieciach i wszystko im się wokół nich kręci, wkurzające z zewnątrz ale chyba to zrozumiałem, może jak człowiek ma dość własnego życia, to żyje życiem swoich dzieci, nagle ważniejsze jest żeby dziecko się nie przewróciło, nie poparzyło, jaką narysowało laurkę czy jak mu poszła tabliczka mnożenia niż własne niepowodzenie w pracy, stłuczka czy niższa wypłata) – to akurat nie zawsze jest dobre, ale posiadanie dzieci sprawia też, że przestajemy myśleć o sobie, a zaczynamy o dziecku. I nie ma już znaczenia, że ogarnia nas lęk, bo jak np. dziecko zachoruje to idziemy i pytamy lekarza co dalej. Po prostu robimy to zamiast najpierw trzy godziny powtarzać sobie pytanie i jak je wypowiemy, a potem następne trzy myśleć czy w ogóle musimy je zadawać, bo może… Nie. Dziecko potrzebuje nas i robimy to. I cholera, stwierdziłem że potrzebne mi jest mienie dziecka :D Co tam kot, kot to za duża odpowiedzialność ;) (no i kota nie można zabrać na wycieczkę do Egipu, Meksyku czy inne Seszele, a dziecko owszem i zwykle o wiele taniej). Poza tym dziecko to też dodatkowe korzyści: np. możesz kupować bezkarnie jajka z niespodzianką dla niego (co tam że sam je uwielbiasz :D ) no i nie wyglądasz głupio w wesołym miasteczku :D A jak jeszcze do tej Mapy Marzeń znalazłem zdjęcie takiej ślicznej dziewczynki… to normalnie już wiem jak będzie miała na imię :D
Także ten, stwierdziłem że to już, mi zegar biologiczny się odezwał :D I chociaż uważam, że to nie trzeba się w dzisiejszych czasach z tym spieszyć i tak do pięćdziesiątki można spokojnie mieć, więc jeszcze 20 lat lekko czasu mam, ale poważnie zacząłem się zastanawiać czy ja może powinienem pisać o tym na gejowskich profilach? Że tak na długi dystans to ja chcę być ojcem (znowu mi się wydaje, że nie ma innej opcji). Nom. Także jakby co to tu też oficjalnie może: jak jesteś facetem, który by chciał z drugim facetem (czyli ze mną) wychować co najmniej jedno (ale też chyba raczej nie więcej niż dwoje) dziecko, to odezwij się :D A jak masz coś przeciwko męskim związkom homoseksualnym z dziećmi to możesz zameldować koniowi. Czy cośtam. Dziękuję za uwagę.

P.S. – Mogę być facetem z przeszłością transseksualną, więc bezpłodnym a do tego gejem, ale to kurna nie zmienia faktu, że jestem zodiakalnym rakiem a co za tym idzie najlepszym rodzicem z całego zodiaku :P (a przynajmniej najbardziej rodzinnym znakiem ;) ).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.