następny level

Kiedy parę miesięcy temu rozważałem zacząć angażować się w seksualne znajomości, zastanawiałem się jak w ogóle tego dokonać (bo jak to, ja?) i że to takie niebezpieczne (bo przecież każdy poza mną to szaleniec ;) )… doszedłem do wniosku, że ok, to może być niebezpieczne. Ale…

Ale życie to gra. Jakby nie spojrzeć, to gra. Jeśli nie zagram, mogę tylko do siebie mieć pretensję, że zmarnowałem partyjkę.
Tak jak ludzie molestowani. Czy zgwałceni. Dostali kiepskie karty, tak jak ja tylko w różne gry gramy. I albo się pozbierają albo przegrają tą grę. Ja nie chcę przegrać mojej gry. Albo może inaczej: ja nie chcę odpuścić sobie tej partyjki nawet gdybym miał ją przegrać.

– życie przypomina przejścia do nowych plansz w grze – wtedy to napisałem.
Nie odpuściłem sobie, dokonałem tego, przeszedłem do nowej planszy. Pierwsza rozgrywka zdecydowanie jest wygrana ;) Jestem z siebie dumny i co jeszcze mogę powiedzieć? W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że nic się nie zmieniło… ale zmieniło się, dużo się zmieniło. Już nie czuję żeby mi czegoś brakowało (w sensie, że coś mnie w życiu ominęło, ale w tym drugim sensie też mi chyba niczego nie brakowało ;) ).
Zmieniło mi się też postrzeganie swojego ciała. Wygląda na to, że jest kompletne, takie jakie jest. I może mi dawać tyle przyjemności (i nie tylko mi ;) ), czego chcieć więcej? Falloplastyka nic by tu nie pomogła, a pewnie by tylko popsuła (moje czucie, bo lepsze to już z pewnością nie może być, a skoro nie może być lepsze, to może być gorsze). A niektóre moje „wady” okazują się dla innych zaletami (np. wzrost – są faceci 170-coś cm, a jeśli oni do tego lubią niższych… to jestem idealny ;) ).
Ale jestem też szczęśliwy, że mam te operacje za sobą. W tej sytuacji (będąc TS) naprawdę nie mogłoby być lepiej… Nigdy jeszcze nie czułem się tak „kompletny” jak teraz… A jednocześnie, że transseksualizm to może nie być kwestia, nie była, w ogóle jej nie było, facet mi powiedział co lubi w mężczyznach i pasowałem do tego opisu. I tyle. Tylko tyle. Transseksualizmu w ogóle nie było. I było zajebiście ;)
Trochę to trwało, bo psychicznie musiałem długo sobie w głowie układać, ale cieszę się, że mogę realizować swoją seksualność właśnie tak! Tak jest idealnie i nigdy nie chcę inaczej.

Jedyny problem jest taki, że seks nie zaspokaja, raczej rozbudza jeszcze bardziej :D Chociaż w sumie po drugim mi trochę przeszło ;) Ale ogólnie kompleksy moje zmalały. Inni faceci też nie wyglądają jak z katalogu ;) Po drugie niektórzy (tak samo jak ja) patrzą tylko na twarz i reszta nie bardzo ich interesuje :) Po trzecie niektóre z moich wad faktycznie okazują się zaletami (żaden z nich by prawdopodobnie do mnie nie napisał gdybym nie był niski :P ). Po czwarte nadwaga (czy niedoskonałości cery itp.) to tam już w łóżku nie mają żadnego znaczenia i nikt nie zwraca uwagi :D
Jeszcze tylko tak sobie myślę… większości facetów z wiekiem spada testosteron, nam nie jeśli będziemy pilnować ustalonych dawek – ale nie wiem czy to tak dobrze :D całe życie z takim libido? toż to szok… ;)

Także fajnie fajnie, z tym drugim może będzie jakaś stała relacja… Tylko już się pojawiają problemy powiedzmy logistyczne… Że niby gdzie jestem i co w tym czasie robię? I to jest właśnie kwestia, w której nikt nie nie rozumie i czytelnik myśli sobie teraz pewnie: „O co w ogóle chodzi? Przecież nie musisz się spowiadać mamie, jesteś dorosły!” Oczywiście, że nie muszę… tylko że zawsze chciałem. Jestem z tych, którzy rzucali plecak przed kuchnią po powrocie ze szkoły i opowiadali każdą lekcje ze szczegółami. Gdyby mnie mama powiedziała: „wychodzę dziś, po prostu wychodzę” to chybabym zawału dostał. Po prostu tak się nigdy nie zdarzyło, choć ona tym bardziej nie musi się tłumaczyć. Przez całe życie nie zdarzyło się żeby moja mama wyszła gdzieś, nie mówiąc MI gdzie wychodzi. Ja dzisiaj nawet wiem kiedy i gdzie wychodzi choć nie mieszkamy razem od 5 lat i dzielą nas setki km. Bo mi po prostu zawsze pisze np. informując że jej nie będzie online, bo gdzieś idzie czy coś robi. Ja zresztą też tak robię. Tak, jak nie jestem w pracy (albo ona), to mamy praktycznie cały czas komputery włączone i albo gadamy godzinę na Skype, albo 10 minut za to co pół godziny przez cały dzień ;) Bo mi się np. przypomni że pranie mam zrobić i muszę zapytać ile proszku, albo gotuję coś i nie wiem, albo ma mi coś sprawdzić w moim pokoju… I tak to leci, tak leciało dotychczas.. I tylko ja zaczynam kombinować: „wyłączam się, bo może poczytam albo wcześniej się położę…”

Kiedyś też zacznie być podejrzane (dla wszystkich), że ja się tylko z mężczyznami spotykam, w moim życiu przewijają się jakoś sami faceci. Jak to kolega z poprzedniej pracy to jeszcze zrozumiałe (żonaty ;) ), ale reszta… Ilu można mieć, nagle, kolegów? :D A teraz będę jeszcze chodził na „kółko zainteresowań”. Jakich? Wszelakich XD Taki szczegół, że z samych gejów złożone XD

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.