„Namaluj mi wiatr: Krosdresing. W poszukiwaniu własnej tożsamości” – praca zbiorowa

Namaluj mi wiatr - praca zbiorowa (okładka) Skoro już tak idę za ciosem, to jeszcze ostatnią książkę tu opiszę i przejdę do innych tematów, bo zaczyna wyglądać jak blog czytelniczy :D ale w sumie to ładnie, no i w ogóle cieszę się, że mi tak czytanie idzie – a to w momencie kiedy odpuściłem, na goodreads ustawiłem cel na ten rok – 12 książek (nawiasem mówiąc już dawno go osiągnąłem ;) ale nie zamierzam podnosić), jak się coś odpuści, to wtedy zaczyna wychodzić. No i fajniej się czyta tak bez spiny. No ale do rzeczy.

Książka dosyć wciąga i czyta się dość szybko, chociaż nie aż tak – za mądre teksty ;) (właśnie, trochę za bardzo „za”, takie nie mój styl do końca, ja prostszy człowiek jestem ;) ).
Składa się z kilku tekstów – ośmiu opowiadań i chyba powinienem ocenić je osobno i jak wyciągam cytaty, to po kolei skąd… i chyba tak to zrobię.

1. „Siestrzeń” – Bogusława Ilnicka
Od początku mi się podobało, ale właśnie jedno z tych „za mądrych” i w końcu zaczęło męczyć ;) No ale dobry cytat (tu dodam, że opowiadanie zostało napisane przez kobietę związaną z transwestytą):

„Dla mnie ogolone nogi i rajstopy są codziennością, dla innych mogą być odświętnością. Dotyk klamerki od pantofla wokół kostki. Wrażenie nóg w pończochach odbite w lustrze. Materiał sukienki, który nie jest ani dżinsem, ani sztruksem. Satynowe albo koronkowe figi. Podzwaniające na przegubach bransoletki. Spinki we włosach. Zapach perfum. Jak odurzający musi być mężczyzna sam dla siebie. Czujący się w domu jak na balu u króla. Odkrywający swoje ciało po raz kolejny. Odkrywający całkiem dosłownie. Mężczyzna pokazujący swoje palce u nóg. A gdy pomalowane, to tak inne. Widzący swoje nogi, aż do połowy ud, a może i wyżej. Widzący swoje ramiona, dekolt, ręce, kark. Widzący swoje nagie ciało, nagie, bo przecież wydepilowane. Mężczyzna odsłonięty, obnażony i cieszący się z pończoch albo sukienek. Albo z nowych kolczyków.
Naprzeciw nagiego mężczyzny przebierająca się kobieta. Co ona czuje? Jak na nią wpływa ubranie? Spodnie – codzienność. Buty na płaskim – rutyna. Brak makijażu – przecież tak jest każdego dnia, kiedy śpi. Brak kolczyków i biżuterii – przecież tak często się ją zdejmuje. Krawat? Koszula? Kapelusz? Toż to typowy element kobiecego stroju. Marynarka – siostra bliźniaczka żakietu. Bojówki? Adidasy? Glany? W tym się chodzi już od podstawówki. Nie dziwię się, że to mężczyźni zazwyczaj mówią o przebierankach, łącząc je z seksem. Czym ma się zachłysnąć kobieta? Co ma poczuć? Może tylko te dwie zwinięte skarpetki…”
(s.36)

– i to jest chyba najlepszy opis transwestytyzmu. Nie dziwię się, że prawie nie ma kobiet transwestytów, bo faktycznie co tu jest podniecającego w męskim stroju? Nie ma czego fetyszyzować po prostu.

2. „Mężczyźni” – Weronika Wilk
Piękne opowiadanie. Taki przypadek, sprzed przecież wielu już lat, gdzie z transwestytą zaprzyjaźnia się dziewczyna, której ojciec też jest transwestytą – i nie ma problemu ani z ojcem ani z przyjacielem. Czyli można, dzieci mogą nie mieć problemu (to tak ku refleksji tym, którzy się boją ze wzglądu na dzieci albo „nie chcą im niszczyć życia”).

„Przyłożyłem sukienkę do ciała, spojrzałem w lustro i… poczułem ogromne rozczarowanie. I już wiedziałem, że wszystkie moje nadzieje były złudne. A przecież tyle sobie po tej sukience obiecywałem. A tu nic. W lustrze dalej widziałem Krzysia. Nie dziewczynę, ale Krzysia. Chłopaka.
Ale jeszcze nie wszystko było stracone. Przecież jeszcze nie założyłem tej sukienki na siebie. I pomyślałem, że może ta sukienka się dopiero zastanawia, że może powinienem dać jej czas do namysłu. Bo przecież nie można tak od razu dać się założyć na chłopaka. To dla sukienki może być szok. I skąd niby ta sukienka miałaby wiedzieć, że to właśnie dzięki niej chłopak ma się zamienić w dziewczynę. A może to jest tak, że ta sukienka nigdy nie będzie na mnie pasowała. Bo ona pasuje tylko na Magdę. Bo to jest sukienka Magdy, a nie moja. Może taka sukienka czuje, że już ma jedną dziewczynę i druga jest jej po prostu niepotrzebna. I może ja powinienem sobie kupić swoją własną sukienkę. Taką, której nie miała jeszcze żadna dziewczyna. Taką, której jeszcze żadna dziewczyna nie założyła. Bo taka nie założona sukienka nie wie jak to jest być założoną na dziewczynę. Bo ona jeszcze nigdy nie była zakładana. Na nikogo. Mogła być przymierzana, ale zakładana nigdy. I taką właśnie sukienkę ja sobie założę. A ona pomyśli, że to ja jestem dziewczyną. A jak tak pomyśli to ja się wtedy naprawdę stanę dziewczyną.”
(s.65)

– to jest takie… sympatyczne ;) Pewnie dlatego podoba mi się aż tak, że sam tak uosabiam przedmioty ;) A co do ciuchów, to i owszem – zdarzało mi się myśleć, że współczuję moim męskim, że muszą być ubierane na tak niedoskonałe ciało i szkoda, że nigdy nie poznają jak by to było być ubranymi na takie porządne :P

„Dzień, w którym ojciec złożył wizytę w szkole był ostatnim dniem moich nadziei. Postanowiłem się zmienić. Obiecałem sobie, że już nigdy więcej nie założę sukienki ani nie będę o tym myślał. W szkole znów zacznę grać w piłkę i nawet nie spojrzę na skaczące w gumę dziewczyny. Już nigdy nie będę chłopcem. Będę chłopakiem. Z szafy wyrzucę bluzeczki z bufiastymi rękawkami, które tak lubiłem.
I przekonany, że tak jak postanowiłem – tak się stanie, poczułem w sobie pustkę. I przestraszyłem się. W tej samej chwili wszedł do mojego pokoju mój ojciec.
(…)
– Jesteś pedałem?
– Nie, ale…
Spojrzał na mnie.
– Ale co!?
– Jestem dziewczyną!
Powiedziałem to. Te słowa były jak dwie kule wystrzelone z karabinu. Sam nie wiem jak to się stało, ale je powiedziałem. I byłem przerażony. Przecież jeszcze chwilę temu zapewniałem sam siebie, że będę mężczyzną! Jakże kruche było to moje zapewnienie i ta cała męskość jakże słaba, skoro wytrzymała jedynie parę chwil. Ojciec trzasnął drzwiami. Zobaczyłem tylko jego zaciśnięte pięści. Bo dla ojca to była śmierć. Te dwa słowa: „jestem dziewczyną” zabiły mojego ojca. I to ja byłem mordercą. A ojciec zacisnął pięści. I tymi pięściami bronił się przed śmiercią i przed dziewczyną. Bo przecież nie mógł się rozpłakać. Bo był mężczyzną.”
(s.68-69)

„Na początku nauczyciele mówili do nas: dzieci – bardzo ładnie przygotowałyście się do dzisiejszej lekcji, zwłaszcza chłopacy – bardzo ładnie przygotowałyście się. Dzieci – jutro musicie przyjść do szkoły odświętnie ubrane, bo mamy uroczysty apel. Słysząc to wierzyłem, że wszystkie dzieci są dziewczynkami. I dopiero później, w dalekiej przyszłości, ci, którzy zechcą zostać chłopcami będą musieli coś ze sobą zrobić. Nie wiedziałem co, ale nie bardzo mnie to interesowało. Ja nie zamierzałem nic robić.”
(s.81)

Ale właściwie też w tej książce widać jak blisko powiązany jest transseksualizm z transwestytyzmem – chociaż nie fetyszystycznym. Właściwie uważam, że transwestytyzm o typie podwójnej roli jest o wiele bliżej transseksualizmu niż transwestytyzmu fetyszystycznego – bo ten to czysty fetysz, jak ubranie pieluchy bądź skórzanej uprzęży. Tak bym to ujął.

3.”Dialog” – Edyta Baker
To mnie jakoś nie porwało… i zmienia się w którymś momencie kursywa, także można się pomylić co kto mówi… (no ale to wada wydania, czy korektora… w ogóle takich błędzików korekcyjnych trochę jest, zwłaszcza chyba w tym „Dialogu”).

4. „Jedno z nas było tu pierwsze” – Wiktor
Cóż, Wiktora znacie… więc z częścią można się zidentyfikować, z częścią nie.

„Wspomnienia transseksualistów z rodziny k/m bardzo niechętnie odnoszą się do zjawiska menstruacji. Weronice kojarzy się ona z zepsutymi wakacjami – pojawiła się dzień przed wyjazdem nad morze.”
(s.111)

– mnie się kojarzy z zepsutym wszystkim :D

„(…) imię, z którym nigdy się nie rozstawała, pierwszy wyrok, jeszcze zanim ciało ją zdradziło – Weronika.”
(s.114)

– „pierwszy wyrok” – o, świetne określenie.

5. „Postać” – Nadia Mod
Tu nie wiem co powiedzieć, co nie znaczy że było złe.

6. „My” – Zzuzzu
Tu nie przytoczę nic w temacie, za to jeden zabawny cytat o podróży do Lwowa:

„Na światła reaguje się tak z grubsza – jeśli miejsce ruchliwe, to czerwone coś znaczy, jeśli ulica pusta, po prostu się jedzie. Przejście dla pieszych jest tam, gdzie pieszy przechodzi przez ulicę, czyli wszędzie.”
(s.149)

:D

7. „Namaluj mi wiatr” – P.I. Kielczan
O tych też jakoś nie mam nic do powiedzenia (poza tym że w siódmym duużo literówek /gdzie był korektor?/, no i piszą „nieubłagalnie” :P /tak jak ja do niedawna/).

8. „Strzępy pamiętnika Alex” – Alka Seltzer
To było najdłuższe opowiadanie i również bardzo ciekawe. Tak fajnie pokazujące, że transwestyta może znaleźć nie tylko kobietę, która to „toleruje”, ale taką, którą to wręcz kręci nawet bardziej niż jego (w sensie – przebieranie jego). To było w pewnym sensie najbardziej fetyszystyczne opowiadanie, ale również pokazujące jakie kobiety mogą mieć podniety.

Podsumowując: to dobra książka, nie wybitna ale mogę chyba polecić :)

Na koniec było jeszcze kilka wierszy. Wkleję jeden:

„Krótkie spięcie” – Ania Aina

W lustrze dziś widziałam
krótkie spięcie,
oczy,
a w nich lustro,
a w nim oczy
i lustro
i… przeszłam
na drugą stronę
rzeczywistości.

Spotkałam życie
bez życia
i śmierć
bez śmierci
i miłość
bez miłości.

Spotkałam siebie
bez siebie

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.