#1319

Dawno już nie pisałem niczego tak prywatnie, co u mnie… Ostatnie kilka postów wygląda wręcz jak jakiś transowy przegląd prasy ;) albo blog czytelniczo-recenzencki… no ale tak od początku bloga jest, że jak się dobrze czuję, to właściwie nie mam co pisać. I to dobrze (że się dobrze czuję), a nie chciałbym też pisać o jakichś bzdurach, chociaż też pisywałem ale teraz im pokaźniejsze jest archiwum, to wolę jednak być bardziej rzeczowy. Chcę jednak zanotować sobie, że chyba powoli się ogarniam – znaczy zauważyłem to już jakiś czas temu, a teraz tylko się w tym utwierdzam. Zniknęły wiecznie otwarte karty z przeglądarki (o tym już pisałem), a wcześniej eliminowanie przedmiotów materialnych (pisałem w tej samej notce) i jakoś udało mi się to dalej pociągnąć – mam co raz mniej książek do przeczytania (bo je czytam), co również ogromnie mnie cieszy (chciałbym kiedyś znowu po prostu wybierać co chciałbym przeczytać nie mając nic w kolejce, a nie tylko wybierać z tej kolejki… – to jeszcze trochę potrwa ;) ), ostatnio mam nawet co raz więcej czasu jakby – czuję większy luz… W tym z kolei pomogła wtyczka do przeglądarki, która pozwala nadawać własne style – dawno już „przerobiłem” YouTube tak żeby suwak postępu mi nie znikał (moje małe skrzywienie – lubię widzieć cały czas ile już/jeszcze filmu mam do obejrzenia, inaczej się niecierpliwię, tak… chyba nie umiem w spokoju obejrzeć filmu nie zerkając ile jeszcze do końca), ale ostatnio jeszcze zmodyfikowałem sobie wygląd ukrywając cały prawy panel polecanych filmików oraz wszystkie polecane wyświetlające się po zakończeniu oglądania danego filmu – dzięki temu nie spędzam już całych dni na YT, bo po prostu nie widzę wszystkich tych szalenie ciekawych i „muszęobejrzeć” filmików :D Oglądam tylko subskrybowane, no chyba że mam czas i chcę czegoś posłuchać – wtedy wchodzę przez główną i zwykle znajdę coś ciekawego na pół godziny-godzinę, kolejnych propozycji już nie widzę. Podobnie działa modyfikacja skryptu wikipedii – nie widzę linków w tekście, więc nie klikam w pierdyliard kolejnych haseł :D (chyba, że naprawdę czegoś nie wiem – wtedy jeden klik i wtyczkę wyłączam i już mam linki normalnie). Dzięki tym drobnym zabiegom zyskałem sporo czasu. I zdrowia. Niestety ale po całych dniach na YT stwierdziłem ostatnio, że nie tylko zmarnowałem mnóstwo czasu ale jeszcze czułbym się o wiele lepiej gdybym tych treści nigdy nie obejrzał. Niestety nie da się odzobaczyć niczego – jak to mówią. Tak więc koniec, definitywny koniec z pierdołami typu „mądrości” Atora. Lubię oglądać filmiki o teoriach spiskowych, naprawdę, niesamowitą mi dostarczają rozrywkę – trochę bawią, trochę ciekawią… pod warunkiem że nie ocierają się o uchodźców, islam i związane z tym przepowiednie, bo te mnie tylko czynią chorym psychicznie, zatrutym wewnętrznie, więc… nope.
No nieważne, wracając do meritum – czuję że mam więcej czasu i więcej luzu i ogólnie jest jakoś fajniej. Nawet się wziąłem w końcu sam z siebie za pisanie tego podania (które od półtora roku planuję ;) ). Tym samym odkryłem, że może nie tyle jestem leniwy czy odkładający wszystko na później bez powodu – po prostu jakoś wewnętrznie „nie mogę” się zabrać nawet za takie niby ważne rzeczy, dopóki nie mam przerobionych innych (choćby mniej ważnych). Ale jak przerobię te inne, to się w końcu wezmę i za to co trzeba – tylko to niestety trwa (z podaniem też, bo oczywiście, niestety, każdego dnia od nowa ;) ). Ale idzie ku dobremu.
Z innych rzeczy… duże zobowiązanie finansowe (mój pierwszy kredyt ;) ), ale bardzo się cieszę, że się udało… mimo że mnie właściwie na to nie stać :D (noo ale w planach że mnie będzie stać ;) z resztą to sensowna inwestycja). A tak ogólnie… w wieku 25 lat powiedziałem sobie, że daję sobie 10 lat na zostanie rentierem (a nie miałem ku temu żadnych perspektyw ani nawet pomysłów, po prostu tak sobie postanowiłem, a potem puściłem to życzenie do Wszechświata ;) ale było dość stanowcze, to też muszę przyznać) i wiecie co… to się jeszcze może udać :P W każdym razie teraz już perspektywy mam :]
Tylko, że teraz wolałbym jednak (nadal) wrócić do przedpoprzedniej pracy… Ale jakby co, dobrze byłoby mieć świadomość, że można wszystko rzucić w cholerę. Zwłaszcza jak ludzie irytują mnie – jak od dwóch dni ;) chyba jestem jakiś przewrażliwiony ale nie lubię nie móc się skupić na czytaniu na przerwie tylko słuchać klepania dziewczyn (jeszcze żeby obok siebie siedziały, a nie po przeciwnych krańcach stołu…). Ta jedna, S., jest bardzo ładna ale irytuje mnie niemożebnie. I w takich momentach to myślę sobie, że naprawdę niczego nie przejaskrawiłem ani nie wymyśliłem sobie, tylko M. pasował mi naprawdę pod każdym względem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.