Bruksela – 27.05.2017

Łoo, teraz to mam obsuwę czasową w relacji jak jeszcze nigdy, mimo że to będzie krótka relacja :P
Dawno już nigdzie nie byłem, więc bardzo chciałem się przejechać… myślałem wprawdzie o czymś dalszym, na 2 dni chociaż (z dojazdem/odjazdem do 4 dni) ale to jednak czasowo nie bardzo mi pasowało na tylko długi weekend (no np. można dojechać do Rzymu autobusem i koszt jest na moją kieszeń /jasne, że chętniej wsiadłbym po prostu w samolot aaale no – $$ ;) / ale podróż trwa 26h, więc jak się do tego chce choć dwa dni tam zostać, to nie da się w 4 wolne dni zmieścić). Więc poszedłem po najmniejszej linii oporu i wybrałem Brukselę, bo podróż tam to jedna noc, podróż z powrotem druga (i bezpośrednio z mojego miasta), a cały dzień zostaje na zwiedzanie.
Zajechałem po 5:00 rano i powiadam Wam: to miasto o tej porze nie żyje :D Tam nie ma nikogo, nikogo! I tak nawet do 8:00. Idąc ulicami spotkałem dosłownie kilka osób (i kilka samochodów), gorzej jak w Kopenhadze o 7:00 :D Co w sumie ma swoje plusy – nikt mi w kadr nie wchodził i mogłem porobić zdjęcia tak jak chciałem :P Nikogo nie było nawet pod Pałacem Królewskim – no ja rozumiem, że 6:30 rano, ale tego się nie spodziewałem. A właśnie, bo ruszyłem od dworca Midi naokoło po co ważniejszych zabytkach. Bardzo szybko zgubiłem mapkę – oczywiście to nie była moja jedyna mapa (no gdzieżby, miałem z pięć :D na dwóch komórkach i tablecie :D bo jednak postanowiłem na wszelki wypadek wziąć też starszą komórkę jako nawigację dodatkową, gdyby moja codzienna komórka padła), ale jedyna drukowana – więc słabo (bo ja na takie wyjazdy zawsze zabieram drukowaną mapę z zaznaczonymi punktami, które chcę odwiedzić). No ale że tak pusto było, postanowiłem wrócić po swoich śladach i miałem szczęście – leżała na ulicy. Tak więc jednak mapę miałem przez cały dzień. No ogólnie miasto dość szybko obszedłem (ale nogi to czuły, bo była 10:00 a ja już miałem dość… może mam jednak kiepskie te buty jak na takie wędrówki…). Już tradycyjnie więc odpocząłem na trawce pod parlamentem europejskim (pewnie nawet przysnąłem :P ), więc hmm… może to było nawet wcześniej (chyba czekałem aż otworzą Parlamentarium). W końcu po 11:00 czy jakoś tak (hmm, może nawet po 12:00), poszedłem do tego Parlamentarium. W Stacji Europa wita pracownik w chyba czterech językach, a potem po angielsku objaśnia działanie tabletu (który bardzo szybko przestał ze mną współpracować – powiedziałbym że czemu zawsze mi się takie rzeczy przytrafiają, ale dziś jestem już starszy i przypuszczam, że każdemu się takie rzeczy przytrafiają ;) w każdym razie nie było to aż takie ważne). Stamtąd poszedłem do tego Parlamentarium (niestety w sobotę sam budynek parlamentu nie jest czynny), gdzie dostałem to elektroniczne coś do interaktywnego zwiedzania (całkiem fajnie pomyślane) – przy wejściu pytają o język, a jako że są wszystkie europejskie, to oczywiście wziąłem polski. Oczywiście ten dinks też mi się zaczął dość szybko wyczerpywać (bateria), ale potem już mniej z tego korzystałem, więc starczyło na całą wizytę. Po wyjściu stamtąd chciałem jeszcze Atomium zobaczyć – ruszyłem tam, ale kawałek drogi to jest. Zaszedłem na pierwszą stację metra i nie umiałem obsłużyć automatu do zakupu biletów :D (znaczy umiałem ale nie do końca kumałem jak mogę zapłacić… znaczy z jakiegoś powodu zrozumiałem że płatność kartą coś kosztuje), więc wyszedłem i ruszyłem dalej. Coś mi jednak mówiło (moje nogi :D ), że na pieszo tam nie dojdę już tego dnia, więc na kolejnej stacji metra spróbowałem raz jeszcze i chyba lepiej zrozumiałem, bo kupiłem bilet płacąc kartą i pojechałem. Dojechałem, zwiedziłem (znaczy z zewnątrz, trochę mi było za późno żeby było warto kupować bilet do środka), posiedziałem w parku, zjadłem loda, wróciłem (z powrotem też miałem trochę rozkmin, bo znów metro ;) znaczy tym razem bilet kupiłem szybko tylko tam gdzie się chciałem dostać musiałem jechać z przesiadką, a nie byłem pewien czy na jednorazowy bilet zdążę /i czy w ogóle mogę z przesiadką/ ostatecznie postanowiłem zaryzykować /wowwow, ogarniam komunikację miejską w różnych miejscach Europy – sam siebie nie poznaję :D taka odwaga :D/, myślałem że mogę się przesiąść nie przechodząc przez bramki – nie mogę, ale jednak bramka przyjęła ten bilet znaczy że mogłem z przesiadką – spoko /w Paryżu i Londynie chyba nie przechodziło się przez bramki… a może też, tylko miałem bilety całodobowe to nie zwracałem uwagi :P / ). W centrum zakupy w supermarkecie i na końcu spotkałem się z jedną znajomą z Wolnego Forum TS :) poszliśmy na piwo do lokalu takiego bardziej LGBT :P a potem na jeszcze jedno szybkie zwiedzanie Brukseli nocą, było miło, a poza tym fajnie jest z kimś miejscowym zwiedzić, posłuchać i poznać gdzie najlepiej zamówić coś do jedzenia i te tradycyjne gofry na deser :P Co tam że gofr kosztował prawie tyle co posiłek (4,50€ vs. 5€ :P ), ale no jak to być w Belgii i belgijskiego gofra nie zjeść… ;) Obie rzeczy bardzo smaczne były także się opłacało :) A na końcu odwiozła mnie na autobus (dziękuję raz jeszcze za spotkanie i wszystko! :) ), także było bardzo miło :)
Tym razem zdjęć nie zamieszczam, bo… bo czy muszę? :P i tak mam je na dysku (a to jak zwykle notka bardziej dla mnie). Jeszcze tylko koszt: to z pewnością najbardziej budżetowa moja wycieczka :D – bilety 70,50€ (a można było i 20-25€ taniej… ale termin… chciałem 27.05 a nie odkładać), metro (4,20), lody (1€), wspomniane jedzenie (5+4,50), widokówki (1,20€), zakupy w markecie (5,46€), ołówek (za 1,50€ – tak, moja jedyna pamiątka :D resztę mam na zdjęciach ;) no bo serio… było tam dużo sklepików z tandetnymi kurzozbieraczami – to wystarczy że sfotografowałem :P gadżety europejskie też nie wyglądały mi jakościowo… więc przywiozłem sobie tylko ołówek, ładny, czarny, z logo Parlamantu ;) i poważnie to on podobał mi się najbardziej ze wszystkiego co można tam było kupić). Doliczając do tego bilet powrotny z dworca do domu (już w moim mieście), bo nie doliczam tych w drugą stronę (jechałem prosto z grupy wsparcia, na którą i tak bym pojechał autobusem), wychodzi koszt wycieczki niecałe 95€ :) Myślę, że jak na wycieczkę do europejskiej stolicy innego państwa niż to w którym się akurat mieszka, to bardzo tanio :P

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.