Podsumowanie 2017

Znów chciałbym napisać „ale dawno nie pisałem” ;) Teraz zmobilizowało mnie zakończenie roku – jeszcze nie było tak żebym nie napisał podsumowania… i w tym roku też tak nie będzie. Tylko ja się rozleniwiłem, jeszcze bardziej… (ale i też brak mi energii często, pracuję nad znalezieniem przyczyny – w sumie niewykluczone, że to może zbyt mała dawka testosteronu, jeszcze na kontroli nie byłem ale wspomnę i o takim podejrzeniu).
Zanim jednak przejdę do podsumowania, to wspomnę (żeby już zamknąć wszystko co w starym roku się działo), że jestem po kolejnej poprawce – to jednak ta lekarka mnie operowała tym razem… no ale w dzień operacji to już jednak mówiła co innego ;) tzn. wtedy to już wyraźnie widziała konieczny do uzupełnienia ubytek :P (Ach, wcześniej jeszcze odbyłem pielgrzymkę po szpitalu w celu rejestracji – ale no to tak jak przed poprzednią poprawką, to już nie będę się powtarzać…). Miała być poprawka tylko prawej strony, a jednak stwierdziła, że na lewą też by można odrobinę – no ok. Tłuszczu (podobno) napakowała, że już więcej się nie dało ;) no faktycznie blizna została oddzielona od mięśnia (mięśnia? chyba raczej kości, bo tam było mi żebra czuć) i tam jest uzupełniony tłuszcz – efekt? Noo jeszcze za wcześnie by ocenić ile się przyjęło, ale jak na ten moment… no lepiej, na pewno lepiej. Nie idealnie – to wiadomo. Na tą chwilę nie wiem czy to koniec czy nie… ale przynajmniej już się „nie zginam” w tym miejscu w pionie ;) Z resztą tak jak to teraz wygląda, to już być może wystarczyłyby ćwiczenia (na rozbudowanie mięśni) i byłoby bardzo dobrze – być może. Jeszcze pomyślę. Póki co pas ściągający przeszkadza mi bardzo, bardziej niż po poprzedniej poprawce :/ nie wiem dlaczego, może dlatego że to większa liposukcja była (jeszcze jak chirurg powiedziała komentując sińce na moim brzuchu, że to dlatego że mało tłuszczu miałem, no to był komplement roku – ja mało tłuszczu! XD ), za to ten cholerny pas tak mi się wgniata, że aż mam teraz brzydkie wgniecenie na brzuchu i obawiam się, że to mi tak zostanie… aaale i tak lepiej wgniecenie na bardziej płaskim brzuchu niż tłuszcz :D

No dobra, tyle tytułem wstępu, a teraz czas na podsumowanie właściwe ;)
Tradycyjnie już piszę o pracy – kolejny rok, kolejna „nowa” praca… ech, właściwe to nie chce mi się nawet o tym pisać.
Życie seksualne też się zatrzymało, bo chyba mi się już znudziło ;) tzn. rzeczywistość i tak nie przebija fantazji, więc na ogół nie chce mi się angażować w cokolwiek z kimkolwiek, bo szybciej, prościej i wygodniej jest włączyć nudevista :P
Właściwie jeszcze coś się zmieniło – związałem się, z dziewczyną – noo to chyba temat na osobną notkę zwłaszcza, że o życiu seksualnym napisałem jakby obok ;) no, chyba kiedyś rozwinę…
Wyjazdowo było średnio – Bruksela i Berlin. O ile Bruksela to jeszcze jakaś atrakcja była, tak Berlin to raczej hmm… po najmniejszej linii oporu – po drodze do PL, praktycznie bez kosztów ;) ale właściwie ma potencjał i jeszcze kilka rzeczy chciałbym tam zobaczyć, więc na pewno nie po raz ostatni. Więc właściwie to fajne miejsce jak się nie ma za dużo forsy – zawsze można wpaść po drodze :P
Książkowo za to całkiem nieźle – 39 książek przeczytanych, a jak tylko skończę tą notkę to skońćzę czytać 40 ;)

Tak zerkam o czym jeszcze rok temu pisałem… o końcu psychoterapii – tak, skończyłem. I nadal nie mam tych negatywnych myśli… :) za to tak jakby wszystko mi zobojętniało :D ale w tym sensie, to akurat dobrze i to dość przyjemne.
A jeśli mam ocenić realizację moich postanowień z zeszłego roku, to tak: wrócić (do ulubionego miejsca pracy) się nie udało, ale próbę poczyniłem (i zamierzam jeszcze powtórzyć), bo lepszego miejsca pracy nie znalazłem (jedynie gorsze ;) ale powiedzmy drugie w kolejności… może chociaż w tym uda się zostać…). Ślub się przesunął :D Instagram… wrzucałbym gdyby nie to, że mi się na komórce krzaczył, co oczywiście mnie zniechęciło… W kierunku obywatelstwa to mi się na razie działać nie chciało, bo miałem sporo innych urzędowych spraw na głowie (hej, w tym roku stałem się (współ)-właścicielem nieruchomości, więc inwestycje i te sprawy ;) ), ale to nie ucieknie. Ćwiczyć regularniej to może nie tyle się udało, chociaż było tego trochę więcej niż w roku 2016… A i nietolerancję laktozy udało się potwierdzić – więc jednak… ale nie zawsze mi szkodzi… ale szkodzi, no w każdym razie przynajmniej trochę w tym roku zaczęło mi się poprawiać jeśli chodzi o problemy trawienne (ale to i po różnych Espumisanach – nic nie daje, oraz węglu – to daje). Z medytowaniem to podobnie jak z ćwiczeniami – było tego trochę więcej ale raczej na początku roku ;)

Czy mam jakieś plany na ten rok? Nie, tzn. postanowień nie robię :P

Nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał o M… (a raczej po prostu dziwnie bym się czuł gdybym nie wspomniał), zwłaszcza, że ostatnio znów więcej o nim myślę… Albo raczej o sobie myślę więcej – o tym, że mi brakuje… chyba tego pożądania… Może jestem dziwny, może jestem inny, może jestem inny niż wszyscy ludzie na świecie ale kurcze nie przechodzi mi (przypominam: od dwóch lat go nawet nie widziałem i na FB też daaawno już nic nie wrzucił), a ostatnio najbardziej dokucza mi myśl (złość właściwie to jest chyba, taka emocja), zły jestem że nie miałem okazji go lepiej poznać – być może czymś by mnie zraził a tak to… no taka złość.

Właściwe jeszcze jedna sprawa – jakiś czas temu dostałem maila z platformy blog.pl: „31 stycznia platforma blog.pl zostanie zamknięta” – hmm… no tak trochę smuto… to było moje pierwsze miejsce i mimo że się popsuło, to sentyment pozostał… ale cóż, wszystko przemija… Jak ktoś jeszcze tam bloguje, to pamiętajcie żeby się na czas przenieść!

Szczęśliwego nowego roku…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
  • Zamknięcie blog.pl i kilka innych zmian, na zawsze zmienia świat – tamten, ludzi lat 90tych. No jakaś era się nieodwracalnie kończy. Taka symbolika zawsze mnie uderza, zastanawiam się kiedy ja zniknę, jako „element lat 90tych”.

    Sentymentalny Ty :) Mamy tę cechę wspólną. Też tęsknię za M. mimo że widzę go codziennie w pracy jest we mnie poczucie straty, którego nie potrafię (a może nie chcę?) się wyzbyć tak do końca.

    Mimo, że nie robisz postanowień to 11 pozostałych najlepszych miesięcy 2018 roku! :) :*