space cake

W poprzedni weekend byłem w Amsterdamie. Szkoda, że chyba tylko taka wycieczka w tym roku mnie czeka, bo miałem dużo wolnego, ale nie „urlop” i chyba takowego już nie będzie w najbliższym czasie… No ale nic, było też fajnie. I byłem w muzeum seksu :D Kupiłem sobie też kawałek ciasta, przywiozłem do domu, zjadłem tak jak zalecają i… nic szczególnego nie poczułem :D może odrobinkę rozkojarzenia jak po alkoholu i może większe odprężenie niż zwykle (np. zwykle jestem dość niezadowolony kiedy widzę moją listę zadań do zrobienia nie realizowaną, a tamtego dnia nic nie czułem w związku z tym :D ). Ale jak na kawałek ciasta za 7€, to jestem dość rozczarowany (zwłaszcza jak to ludzie pisali jakie to mieli silne efekty). A nie, sorry – byłem głodny jak cholera, głodny na tłuste (chipsy) i słodycze. Więc nie dość, że nic ciekawego to jeszcze na minus :P
Możliwości obstawiam dwie: a) podobno niektórzy są zupełnie niepodatni (no ale jednak głodny byłem bardzo…); b) jest tak jak z alkoholem – trzeba sobie „fazę wkręcić”. Tutaj nawet pisze: ” Inaczej czuje się introwertyk a inaczej ekstrawertyk pod wpływem maihuany”. Skłaniam się ku drugiej opcji (a nie zamierzam nic sobie wkręcać). Ale może jeszcze kiedyś, raz, dam szansę…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.