Niekończąca się historia…

O, przypomniało mi się, że jeszcze nie napisałem o przedostatniej grupie (wsparcia)… (na ostatnią nie poszedłem, bo praca…)
Mianowicie rozmawiali o efekcie falloplastyki i jeden z chłopaków, który właśnie niedawno prawie skończył – czyli miał robioną plastykę żołędzia (na protezowanie chyba się nie będzie decydował), opowiadał jakie to praktyczne – idziesz, stajesz, sikasz przy pisuarze (podobno plastyka wygląda naprawdę dobrze), kończysz – proste, bardzo praktyczne :D No aż się zacząłem znowu zastanawiać czy by może… jednak… nie pójść w tym kierunku skoro to takie praktyczne :D Bardzo poważnie zacząłem się zastanawiać… aale potem… bo rozmawiali z chłopakiem, który raczej w ogóle nie planował tej operacji… jak zaczęli mu przedstawiać wizję możliwości typu: „możesz zostawić pod spodem to co masz teraz…” to już odechciało mi się słuchać :D (tak, dwa penisy sobie zostawiać… co ja mutant jakiś jestem? XD już nie mówiąc o tym, że po co w takim razie w ogóle coś dorabiać). Ale nie no, to nie o to chodzi że takie poboczne tematy mnie zniechęcają, bo domyślnie się przecież robi „normalną” falloplastykę. Po prostu czasem takie poboczne zniechęcające tematy przywołują mnie do rzeczywistości ;) czyli tego, że nie przekonuje mnie falloplastyka (najgorsze to chyba jest: https://www.youtube.com/watch?v=qaJCnMJvV60 – całe to pompowanie, a to genetyczny jest! a i tak dla mnie wygląda to po prostu… przykro – inaczej tego nie umiem określić, znaczy wiadomo że u nas każda opcja jest jakoś przykra ale dla mnie chyba jednak mikropenis jest najmniej przykry z dostępnych opcji ;) ).
No właśnie – nie przekonuje mnie. Ale… ale zawsze jest to „ale” i pewnie do końca życia będę się zastanawiał czy może jednak powinienem… Chciałbym mieć spokój od tego tematu ale spokoju chyba nigdy nie będzie (chyba że nastąpi jakieś przełomowe odkrycie i jakaś jeszcze inna opcja, na którą się zdecyduję).
Bo na razie to i pompowanie jest przykre i ryzyko jest mi niepotrzebne. Nie żeby to było aż takie ważne – zrobiłbym srs bez względu na ryzyko oczywiście, ale po prostu skoro u mnie tak dobrze poszło (nie mówię o rozmiarze :D ), to teraz już bym nie podjął każdego ryzyka ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.