Podsumowanie 2018

Pisząc podsumowanie jak zwykle zerkam na notkę sprzed roku – to dobry wyznacznik żeby sprawdzić co się udało, co nie… Więc odniosę się do tego, o czym pisałem rok temu.

Na kolejną poprawkę już się nie zdecydowałem. Oczywiście idealnie nie jest ale w sumie już mnie nic nie razi na tej klacie, nie zwracam nawet uwagi przez większość czasu, więc dajmy sobie spokój ze szczegółami ;)

Tradycyjnie o pracy – ta sama, od 6 miesięcy bezpośrednio… no cóż, na wypłacie to widać, a samopoczucie… takie, że nadal nie chce mi się o tym pisać ;) Nie no, nie jest źle, mogło być gorzej z pewnością… ale jakieś ekscytacji zbytniej to też nie ma. To nie L. i nie ma M…
Wyjazdowo – jeden krótki wyjazd do Włoch… w ogóle mało miałem urlopu przez tą zmianę umowy… ale nadrobię w pierwszym kwartale nowego roku, chciałbym chociaż na tydzień gdzieś gdzie jest ciepło ;) ale i żeby coś zobaczyć, zwiedzić… (i to drugie to jest jak zwykle priorytet, jak nic lepszego nie wymyślę, to albo Ateny albo jeszcze raz Włochy tylko inne miasta – może tak kilka miast i w każdym po jednym dniu… albo coś takiego). Taki jest plan, żeby nie było zbyt drogo booo… bo w tym roku zamierzam nabyć nowe obywatelstwo ;) i w drugiej połowie roku może tak wyjazd do USA sobie fundnę w prezencie z tej okazji ;) (a tam jak wiadomo dopiero tanio nie jest…).
Przeczytałem w tym roku 38 książek (no może 35 + 3 audiobooki), to bardzo dobry wynik, zwłaszcza, że już nie celuję w powyżej 12.
Warto jeszcze wspomnieć, albo możę po prostu chcę się jeszcze raz pochwalić :D – schudłem 8kg w 3 miesiące – wyczyn życia :D ciekawe ile przytyłem przez święta, mam nadzieję, że nie więcej niż 2kg :P (a i te 2 będzie trzeba jak najszybciej zrzucić…). Ale piszę o tym też dlatego, że z tego tematu łatwo przejdę w plany na rok przyszły – bo mianowicie no schudłem i fajnie ale nadal to nie jest to co chciałbym widzieć na swoim brzuchu ;) W pozycji pionowej jeszcze tam widzę za dużo, a jak się pochylę to skóra mi wisi :P (nie tylko na brzuchu z resztą…), faktycznie widzę to już pewne oznaki starości ;) albo też może wyraźniejsze zarysowanie mięśni by pomogło… Także ćwiczenia – to jest plan, tylko że to taki plan na czas, kiedy już nie będę miał innych rzeczy do zrobienia… aczkolwiek mam nadzieję, że to wkrótce nastąpi bo:
Moje główne postanowienie/plan na przyszły rok jest taki: żeby robić mniej i mieć więcej czasu wolnego (i na te ćwiczenia itp.) i być mniej produktywnym – wiem jak to brzmi :P wiem, ludzie zazwyczaj chcą czegoś przeciwnego, ale ja czuję się przytłoczony… A głównym moim problemem jest to, że no minimalizm fajnie, tylko że ja od człowieka żyjącego w świecie (wielu) przedmiotów, dotarłem do człowieka, który chce i dąży do tego żeby mieć mniej (i faktycznie ma), tylko że teraz ma obsesję szukania tym przedmiotom nowych domów :P I to samo w sobie jest fajne, spoko i godne pochwały, tylko no… nie do przesady. Sam ten proces oddawania przedmiotów (bo sprzedaję raczej mało i chyba już sprzedałem co do sprzedania było, teraz tylko oddaję lub sprzedaję ale na WOŚP) jest męczący… a mam wrażenie, że nigdy się nie kończy… Więc muszę się nauczyć po pierwsze więcej wyrzucać, a po drugie bardziej upraszczać. Bo czasem to wręcz jest mi wstyd jak ktoś pyta czy na urlopie odpocząłem, a ja no może i jakoś odpocząłem bo zmiana środowiska, to też jakiś odpoczynek, ale jednocześnie zmęczyłem się w inny sposób bo cały urlop fotografowałem, wystawiałem i wysyłałem albo coś takiego (nie mówiąc już o innych rzeczach, remontach, porządkach w domu rodzinnym bo też się różne graty, nie moje osobiste, nagromadziły)… Ja po prostu chcę mieć więcej spokoju i więcej lenistwa… (bo to jest zdrowe lenistwo uważam, takie wyluzowanie a nie to ciągłe napięcie, które ja mam). Może nawet nie tyle lenistwa, co czasu na inne rzeczy niż dotychczas (naukę języka, ćwiczenia…). Dziś np. od 9:00 rano do 16:00 fotografowałem i przerabiałem zdjęcia, układałem potem te przedmioty (nie wiem ile ich było – jeszcze nie policzyłem, ale zdjęć 350 /ale w tym ze 40 innych, nie przedmiotów/ ), kadrowałem zdjęcia… jeszcze to wystawić trzeba, a potem kontakty z nabywcami obsłużyć… Ale to już ostatni raz, na taką skalę ostatni. I o tym właśnie mówię. I to jest moje postanowienie. I w sumie od teraz, bo obiecałem sobie jedenak ten sylwestrowy wieczór spędzić na rozrywce i jutro też wyluzować :) Może coś tam zrobię, ale ogólnie -> relaks.

To jeszcze napiszę coś o M… btw., chce ktoś kupić Audi? :D bo sprzedaje, a jakby ktoś chciał to miałbym pretekst żeby się z nim umówić XD (dla siebie to niee, takie auto, ponad 20 tyś. € za używany, bałbym się dotknąć żeby nie zepsuć XD ). A tak swoją drogą… rok temu pisałem że go nie widziałem… w tym roku go parę razy widziałem :) albo raczej bardziej ten samochód właśnie :P (teraz będzie problem jak zmieni, będzie trzeba nowy wyśledzić ;) ).

Aale tak jakoś chaotycznie napisałem o planach i celach, to może tak podsumuję w skrócie. Mniej: robienia (wszystkiego, wszystkiego na raz), produktywności, rękodzieła, czytania książek, jedzenia syfu, stresu (przez dokładanie sobie samemu zajęć) itp. Więcej: ćwiczeń, medytacji, relaksacji, nauki języka/-ów, aktywności na stronach xxx :D iii… chcę się wziąć za rysowanie :)

P.S. – Ale g… się z tym wordpressem porobiło… nie mogę już pisać w html-u, bo jakiś edytor mądrzejszy ode mnie :/ szkoda tylko że nie rozróżnia akapitu od zwykłej nowej linijki :[ niee no, coś muszę na to wymyślić…
P.S.2. – Już wymyśliłem, na szczęście jest wtyczka przywracająca stary edytor (a do tego może jeszcze zadziała wtyczka pozwalająca pisać w html-u…)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.