Notre Dame

Pożar katedry Notre-Dame – straszne… wieży Eiffla nie byłoby tak szkoda, bo co tam wieża Eiffla – można wyciąć i postawić na nowo i będzie to samo… a katedra to było coś… najważniejszy moim zdaniem zabytek Paryża… nie powiem, ruszyło mnie to i sam się prawie popłakałem… (może dlatego, że moja wycieczka do Paryża jest dla mnie jakimś takim symbolem początku nowego życia… a może nie, bo innych też ruszyło bardzo…)
To dla mnie prywatnie, ale wracając do ujęcia tego takiego ogólnoświatowego, podobało mi się co napisał szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker: „Minuta po minucie śledzę pożar, który trawi katedrę Notre-Dame. To miejsce, które należy do całej ludzkości. Cóż to za smutny spektakl. Cóż za smutek.”
Natomiast nie podoba mi się, to co powiedział Andrzej Duda: „(…) jestem przekonany, że odbudowa Katedry może stać się symbolem odbudowy Europy. Odbudowy Europy na jej prawdziwym, historycznym, judeo-chrześcijańskim fundamencie” i Kardynał Dziwisz: „To (pożar Notre-Dame) symbol płonącej Europy.” Czy zawsze trzeba pierdolnąć coś w duchu chrześcijańskim? (jeszcze coś tak paranoicznego). Uważam, że taka budowla jest czymś dużo więcej niż chrześcijańską świątynią – jest kawałkiem historii ludzkości.
Ale dla mnie… cieszę się, że mogłem zobaczyć Notre Dame zanim to się stało… cała ta historia dla mnie osobiście jest znakiem, że warto podróżować i zwiedzać, a nie odkładać coś na później tylko dlatego, że mi szkoda dwieście euro (czy nawet pięćset), bo tego „później” może już nie być… I lepiej zobaczyć coś dwa razy niż wcale.

Więc śledziłem wczoraj serwisy informacyjne i, niestety, zaglądałem także na komentarze… Jaki to trzeba mieć naprawdę zryty beret… nic jeszcze nie jest jasne ale polscy internauci oczywiście już wiedzą, że to muzułmanie/uchodźcy zrobili! Bo oni WIEDZĄ! Oglądali na jutubie! (nigdzie indziej pewnie z resztą muzułmanina/uchodźcy nie widzieli). W sumie to ja nie wiem po co sobie to robię, po co w ogóle zaglądam na sekcję komentarzy – jakoś jeśli chodzi o LGBT to nie zaglądam, a jak mi się trafi, to co najwyżej się uśmiecham z politowaniem i spływa to po mnie bez jakichkolwiek emocji, nawet bez irytacji. Ale ci „oświeceni” („przebudzeni” – tak siebie nazywają) jakoś mnie irytują jeszcze nadal, trzeba nad tym popracować. (Btw.: Meczet Al-Aksa w Jerozolimie płonął w tym czasie co katedra Notre Dame – ciekawe czy też jakiś „mondry” powie, że to też spisek muzułmanów…)
Natomiast już tak racjonalniej: teraz pewnie szukać będą winnego, bo nawet jeśli to nie było podpalenie tylko wypadek, to ludzie już jakoś tak mają – znaleźć winnego (albo przynajmniej kogoś kogo da się do winy pociągnąć), ukarać i… i właśnie nie wiem co? Ulży to komuś? Ok, nawet jeśli pożaru winny jest jakiś błąd człowieka, to czasu nic nie wróci, a jesteśmy tylko ludźmi… i mówię to nawet mimo, że też jest mi bardzo szkoda.
Oglądałem również wczoraj program jakiś kryminalny o zgwałconej i zamordowanej dziewięciolatce – dokonał tego 16 latek, dość spontanicznie jak mu się taka okazja trafiła (właściwie dwa dni więził ją związaną pod łóżkiem i prawdopodobnie kilkukrotnie gwałcił) i, jak to określili, chciał zaspokoić fantazję… A potem jeszcze były różne inne „ciekawe” komentarze. Tak jakby to cokolwiek zmieniało. Dobrze, że to chociaż był program w tv, to nie było komentarzy, które znowu skusiłoby mnie czytać, bo pewnie bym się jak zwykle w takich sytuacjach naczytał o ucinaniu, przypalaniu oraz mordowaniu na tysiąc możliwych sposobów tym razem tego mordercy. TAK JAKBY TO COKOLWIEK ZMIENIAŁO. Nic nie zmienia poza tym, że wzbudza moje obrzydzenie. Do komentujących. Bo jeśli ktoś nie ma oporów przed napisaniem takiego komentarza, to nie wiem czy nie miałby przed popełnieniem podobnej zbrodni w sprzyjających okolicznościach (a raczej niestety wiem…). A oni (ci komentujący) się jeszcze uważają za takich bohaterów. Cóż, prawda jest taka, że różne straszne zbrodnie zawsze będą się wydarzały. Będą się wydarzały nawet jeśli wszystkie rodziny będą idealne i w idealny sposób będą wychowywały dzieci, a wszyscy ludzie będą żyli w dostatku i szczęściu. A to choćby zwyczajnie dlatego, że tak jak rodzą się syjamskie bliźnięta, kobiety bez macicy albo dzieci z rozszczepem podniebienia, tak zawsze w naturze może pójść coś nie tak i wystąpić jakaś nieprawidłowość w mózgu… Tak po prostu jest. Czasami nie ma winnych. A czasami są ale ukaranie ich niczego nie zmieni (nie mówię, że nie należy karać za takie zbrodnie, w tej ww. sprawca dostał dożywocie, prawdopodobnie słusznie). Ale jeżeli pożar Notre Dame wyniknął z czyjegoś błędu, a nie złej woli, to karanie winnego nie ma moim zdaniem sensu.

Na koniec jeszcze takie coś: Łukasz Orbitowski: Katedra Notre Dame zgasła zalana potokiem bzdur – nie żebym się z całą wypowiedzią tego gościa zgadzał, ale z tym się zgadzam:
„Bredzi się o symbolicznym końcu starej Europy (której dawno już nie ma), albo o miejscu na nowy meczet. Każda awantura, każda tragedia pozwala stwierdzić, jak wielu ludziom rozum odjęło.
i z tym:
„Średniowieczna katedra, moim zdaniem, ucieleśnia wszystko co w nas, ludziach, najlepsze: miłość do piękna, wyrażoną w projekcie, potęgę techniczną konieczną do wzniesienia tak imponującego budynku (używając do tego sprzętu sprzed ośmiuset lat), siłę ciała i woli robotników, którzy pracowali przy budowie solidarnie i wspólnotowo, tracąc nieraz życie.”

Ale o ile wczoraj było mi bardzo przykro, tak dzisiaj myślę, że widać taka kolej rzeczy… Ogień to też natura i widocznie tak musiało być, wszystko się zmienia, nawet to co stoi od setek lat…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.