Polskie gazety i takietam wnioski

Poszedłem ostatnio do polskiego sklepu i niestety w drodze do kasy mijam regały z gazetami (a kolejka tam potrafi być na kilka metrów i chcąc, nie chcąc człowiek stoi tam i musi na to patrzeć), a tam takie kwiatki:

Ale miałem ubaw. Przez chwilę.
Jakbym kiedykolwiek chciał sparodiować prawicowe/konserwatywne media, to dokładnie takie tytuły dałbym im na okładki (I grafiki w sumie też), bo uważam że śmieszniej się nie da. A to jest chyba tak na poważnie. Jak to w ogóle skomentować? „Chcą zniszczyć cywilizację. Rozdeptać wszystko, czym byliśmy (…)”, „Idzie potężny atak (na Polskę)” – ja się pytam: co ćpali redaktorzy? To jest po prostu nie do uwierzenia, że można aż tak odlecieć. To byłoby śmieszne, gdyby nie było takie straszne.
Wystarczy jeden rzut oka na te regały i od razu sobie przypominam dlaczego mieszkam tu, a nie w Polsce…
Ja staram się wszystko zrozumieć: 123 lata zaborów, wojna I i II, potem ZSRR… ale no gdzieś są granice tego absurdu chyba.
Innym takim smaczkiem są gazety typu: „Czego lekarze ci nie powiedzą”. Czekam jeszcze na gazety omawiające płaskość Ziemi.

Jeszcze na YT też się wdałem w dyskusję… w której ktoś mnie usiłuje przekonać, że marsze równości są bez sensu bo kiedyś nie było i on nie słyszał o LGBT, a teraz słyszy i po co to :D i nie wiem czy w końcu dotarło, że właśnie po to żeby usłyszał. Ale chociaż ta dyskusja (jak na razie) jest kulturalna, a to warto podkreślić, bo to się rzadko na YT zdarza…
Choć i ja się zastanawiam czy to warto dyskutować w ogóle. Bo trafiłem na film: youtube.com/watch?v=DYdVtT12lpga tam gdzieś w komentarzach… że to tylko kobieta z trzeciorzędowymi cechami męskimi – aż chciałoby się zapytać kim jest dla niego kobieta i mężczyzna. Czy tylko kariotyp? a gdzie jest ta granica jest? Ale nie wiem czy chcę zaczynać taką dyskusję, bo się czuję jakbym z małpą gadał – coś tam niby podobieństwa do istot ludzkich jest, ale nie podyskutujesz XD (bo ci sensownie nie odpowie nawet). Ludziom się naprawdę wydaje, że wszystkie rozumy pozjadali – jak odsyłam do definicji płci do encyklopedii (czy do jakiejś innej definicji, np. definicji choroby w dyskusji o osobach homoseksualnych), to nie, bo on przecież wie najlepiej co jest NORMALNE (i co mu tam naukowcy będą opowiadać XD ). Jak dyskutować z wymyślonymi definicjami? Coś czuję, że taka gazeta o płaskiej Ziemi trafiłaby na podatny grunt…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.