Berlin 20.12

Przed notką podsumowującą, opiszę sobie jeszcze krótką wycieczkę po drodze do domu ;) Czyli znów Berlin, bo jak wspominałem – jest tam jeszcze trochę miejsc, które chciałbym zwiedzić.
No więc tak: droga do Berlina była w porządku, ruch średni ale nie było tragedii (to był piątkowy poranek). Dojechałem tak około 11:30, może trochę wcześniej. Ciężko z miejscem parkingowym, o tej porze to już nie było miejsca tam gdzie kiedyś stałem :D wjechałem dalej, to takie w sumie osiedle mieszkalne, ale przy ulicy, z jednej i drugiej samochody „poprzyklejane” :P Wjechałem w jedną taką ulicę, a tu patrzę z naprzeciwka nadjeżdża babka – musiałem się cofnąć, bo dwa by się nie zmieściły, no i już tam wjeżdżać nie chciałem, zawróciłem. Gdzieś tam widziałem przy zakręcie był kawałek wolnej przestrzeni, dla mnie za ryzykowny ale w sumie się nad nim zastanawiałem ale zaraz ta babka zajęła, wjechałem w inną ulicę. Tam też pełno, ale były takie wjazdy na parkingi prywatne, więc przynajmniej miejsce żeby na chwilę kogoś przepuścić ;) W końcu znalazłem kawałek miejsca przy takim wjeździe :P tzn. jeszcze wzdłuż ulicy, tylko tak na styk tam mój samochód się zmieścił przed tym wjazdem. No ale tam zostałem. No i ruszyłem na pobliski dworzec, to jest Wannsee ale nie korzystam z tego horrendalnie drogiego P+R ;) tylko że szukać tego miejsca wśród mieszkańców to też słabo, następnym razem chyba zapytam w necie gdzie można zaparkować żeby nie zajmować miejsca też mieszkańcom, nawet daleko od centrum, bo i tak kupuję bilet całodzienny. Bilet kupiłem w automacie.
Najpierw pojechałem do tego muzeum muru berlińskiego – w sumie to nie tyle muzeum, co takie „miejsce pamięci”, ale jest budynek z wystawą… no i cóż tu rzec – wszystko ciekawe tylko trzeba by mieć czas żeby to wszystko poczytać, bo to raczej do czytania niż oglądania. Potem miałem jeszcze czas, więc pojechałem na Alexanderplatz, bo tam był Weihnachtsmarkt, chociaż tam chyba zawsze są stragany itp., bo latem też pamiętam ;) Ale aż taki duży ten Weihnachtsmarkt tam nie był, kupiłem sobie Schmalzkuchen, bo nic innego mnie specjalnie nie zainteresowało (no były Churros z fajnymi sosami, ale to naprawdę jest taki syf, że lepiej nie :D chyba najbardziej tłusta przekąska jaka istnieje – tłuszcz i cukier i nic więcej, ale smaczne – niestety ;) ), mała porcja Schmalzkuchen za 3€ ale nie była aż taka mała i Polacy sprzedawali :D
Potem ruszyłem na termin do Bundestagu (bo chcąc zwiedzić trzeba się zainteresować przez internet, co zrobiłem kilka dni wcześniej, chociaż trochę za późno, bo gdybym to zrobił jeszcze wcześniej to mógłbym wybrać zwiedzanie budynku z przewodnikiem np. w kontekście historycznym, albo chociaż lepszą godzinę niż 15:45) i to była masakra… Trafiłem na dworzec główny i ok – stamtąd można było albo dojść albo podjechać U-Bahn 55. Najpierw znalazłem peron dla U55, więc myślę sobie, że fajnie, podjadę i będzie z głowy, miał być za 3 min. Ale czekam i czekam… i czekam, a tam ciągle „za 3 min.” i zaczęli mówić, że jest jakiś techniczny problem i na razie nie jeździ… uu, no to już gorzej, bo co raz mniej czasu, a ja nie wiem w którym kierunku wyjść… No ale ruszyłem – trudno było już choćby wyjść z dworca, bo da się chyba tylko na jedną stronę (tą niewłaściwą :P ), z niej obejść dworzec też ciężko, bo z jednej roboty i całkowicie zastawione (oczywiście żeby się o tym przekonać musiałem tam podejść, co dało kolejną stratę czasu). Obszedłem z drugiej i było już późno bardzo, ale pomyślałem, że jak się trochę spóźnię, to może i tak wejdę, bo niby aż tak ściśle tych godzin nie przestrzegają. No i byłem o 15:32 (a miałem o 15:30 być, więc tragedii nie ma :D ), ale żeby tak dojść, to się zgrzałem bardzo, potem w budynku też gorąco, a na kopułę już chłodno (na szczęście udało się nie rozchorować). No więc zwiedzanie kopuły, widoczki itp., ściemniło się oczywiście jak tam byłem. Stamtąd poszedłem (bo żeby jechać to za blisko było, tzn.musiałbym z przesiadkami, objazdami – więc bez sensu) na inny Weihnachtsmarkt (na Gendarmenmarkt) – tu wstęp był płatny 1€. Ogólnie co mogę powiedzieć… wydaje mi się, że więcej straganów z rzeczami do kupienia niż w moim miejscu zamieszkania, a mniej z żarciem. Zdecydowanie mniej Schmalzkuchen, bo tego jest pełno „u nie”, a tutaj to na cały obszar może ze 2-3 stragany z tym były :P Z towarów do kupienia za to różnorodne rzeczy: i torby i ciuchy, i jakieś chusty, wisiorki, biżuteria, lampiony, szklane jakieś ozdoby, z bombkami była cała budka i fajne rzeczy – wszystko :D bombki ogórki też oczywiście :D inne warzywa, ale też motory, zwierzątka, przedmioty (aparaty fotograficzne, buty, butelki ;) ), flagi (też flaga tęczowa :D nawet chciałem kupić ale za 4,95€ to niezbyt ;) ). Bombki ładne ale drogie. Tak ogólnie ze wszystkiego spodobał mi się piernikowy ludzik :P Pytam po ile, taki większy był po 7€, mniejszy 5€. Pomyślałem że drogo i poszedłem dalej, ale później myślę sobie że przecież mogę sobie taką pamiątkę kupić, bo czemu nie, nic innego nie kupuję i wróciłem po tego ludzika za 7€ :D
Nie mogłem się zdecydować czy tam coś zjeść czy jechać na najpopularniejszego w Berlinie kebaba ;) ale tam to jedynie Kaiserschmarrn mnie zainteresowało ale 5,50€ za taką małą porcyjkę, to słabo :P Więc się wybrałem na kebaba („Mustafa’s Gemüse Kebap”) myśląc, że moooże jak te Weihnachtsmarki tak ludzi przyciągają, to może tam będzie mniejszy ruch no i jak przyjechałem to kolejka wydała mi się nie aż tak duża, ale nie szło to szybko :D (choć można zrozumieć – mięso musi się upiec w sumie), więc stałem tak te z 50 minut i też zmarzłem ;) (chociaż jak widzę, to ludzie piszą, że i po 2 godziny tam stali, więc w sumie chyba mam szczęście, ale takie coś nie jest w moim stylu, więc jeśli się jeszcze kiedyś tam wybiorę, to w mniej uczęszczanych godzinach). A w ogóle nie od razu to miejsce znalazłem, bo z oddali nie było w ogóle widać – widać tylko lokale z chińszczyzną itp., a to jest taka mała budka za tą chińszczyzną… Po prostu buda blaszana, dziwię się że się nie dorobili czegoś lepszego :D A co do samego kebaba… to mają tylko z kurczaka, co mnie trochę rozczarowało, no bo tyle stać po kebab z kurczaka? ;) Ale był naprawdę smaczny. Co go odróżnia od kebabów, to że warzywa są w nim grillowane, więc trafia się też ziemniak (ale bez przesady ze 3 małe kawałki tylko), fajnie przyprawione ziołowo (mięso też fajnie), trochę serka białego i gdzieś tam mały listek mięty, co się może wydać dziwne, ale to naprawdę nie psuje smaku tylko go czyni bardziej oryginalnym. No naprawdę fajnie to smakowało :) (ale czy warto godzinę za tym stać… no może latem można sobie postać ;) ). Nie no, może warto, był naprawdę smaczny i za 4,30€ – cena też bardzo w porządku jak na taką sławę :P
Potem ruszyłem do samochodu i dalsza podróż też była ok, bez większych korków.

Koszty:
7€ – bilet dzienny
3€ – Schmalzkuchen
7€ – piernikowy ludzik
1€ – wstęp na Weihnachtsmarkt
4,30€ – kebab
łącznie: 22,30 + 20-30km więcej, czyli nie więcej niż 25€ łącznie ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.