koronawirus reality show

Miesiąc temu byłem na wycieczce w ZEA (ale o tym jeszcze będzie wpis), akurat zdążyłem wrócić zanim rozpętało się to co się rozpętało. I tak sobie myślę, że chyba chciałbym o tym napisać, bo dawno nie było na blogu wpisu, który komentowałyby bieżące wydarzenia (chociaż właściwie rok temu podczas pożaru Notre Dame w Paryżu był, to nie tak dawno znowu ;) ). No więc koronawirus – najbardziej w związku z tym zaskoczył mnie… że poszczególne landy w Niemczech są aż tak niezależne – jedne zamknęły szkoły, inne nie… (tzn. teraz już zamknęły wszystkie ale na początku tak nie było; teraz niektóre wprowadziły stan nadzwyczajny), to większa niezależność niż ma USA, bo tam jak prezydent coś powie, to obowiązuje cały kraj ;) Kraje przywróciły kontrole na granicach i inne obostrzenia, niektóre granice zamknęły, transport lotniczy wstrzymany… A u nas paliwo po 1,24€ w sobotę było! Ludzie, takiej ceny nie widziałem od… może nawet nigdy :D (a ktoś mówił że nawet po 1,12€ widział w weekend) a tu pełny bak, nie ma co tankować ;) Ale cieszyłbym się jakby jeszcze trochę się utrzymała taka cena i jakby wreszcie zrobiło się trochę cieplej – jest jeszcze trochę miejsc w bliższej czy dalszej okolicy, które chciałbym zwiedzić (głównie przyrodnicze, więc chyba tym też nie zadziałam na szkodę społeczeństwa ;) ).
Ciekawe jest to wszystko co się dzieje z takiego innego punktu widzenia. Już gdzieś się spotkałem z teorią jak to zmieni postrzeganie, dokona się… nie wiem, rewolucja w ludziach ;) Tak daleko bym nie szedł, ale kiedy mówią że sieciówki odzieżowe zanotowały duży spadek na giełdzie… to tak myślę sobie, że może jednak ludzie dzięki temu dostrzegą, że można nie kupować ciuchów ciągle… i w ogóle jak mało tak naprawdę potrzebują…
Ja osobiście… (no na szczęście w tym roku i tak nie planowałem jechać do PL na Wielkanoc, gdybym planował, to wielce byłbym niepocieszony, tzn. może nie na same święta, ale jakbym wziął urlop specjalnie, to byłoby kiepsko), mam cichą nadzieję żeby tak zamknęli moją firmę chociaż na 2 tygodnie ;) …proszę? :P czuję (tak czuję! :D) że bym przez te dwa tygodnie wolnego ogarnął życie! ;D (wiecie, te wszystkie rzeczy do przeczytania, zdjęcia do przesortowania itp…), ale tu nie jest tak jak w Polsce (mimo że zachorowań jest więcej, w sumie pisząc większą część tej notki nie wiedziałem co się dzieje, bo była niedziela, więc od dwóch dni nie słuchałem radia ;) teraz już, od wczoraj, zaglądam nawet na wiadomości regionalne /i krajowe/ w internecie), tu życie toczy się dość normalnie, a przynajmniej długo się toczyło ;)
Ja osobiście (po raz drugi ;) ), nie widzę powodów do paniki czy choćby strachu. Właściwie przez długi czas uważałem, że ogólnie wszyscy przesadzają, jednak teraz rozumiem, że to dobra decyzja: bo nawet jeśli nam młodym nie zagraża ten wirus jakoś znacznie, to lepiej się chronić żeby nie zagrażać starszym czy osłabionym – to popieram.
Natomiast cała ta sytuacja medialna… przypomina mi reality show tylko z udziałem nas wszystkich. Bo ataki terrorystyczne są już passe. Teraz będziemy przeżywać wirusa…
Ok, wiadomość z popołudnia: firma, dla której moja firma jest podwykonawcą jednak się zamyka. To jeszcze nie znaczy na 100% że i u nas będzie przerwa, ale staje się to wielce prawdopodobne. Jeszcze pozostaje tylko kwestia wypłat i w ogóle jak to będzie rozwiązane – nikt nie chce brać urlopu, w czasie którego nigdzie nie można wyjechać, ja też nie, ale ja bym nie miał problemu nawet z powiedzmy 2 tygodniowym wolnym bezpłatnym (a już jak 60% dostaniemy, to będzie fajnie, miło i przyjemnie, naprawdę potrzebuję tego wolnego).
I tylko jak zwykle ostatnio znów rozwalił mnie nasz naczelny pracowy maruda: „kilka dni to jest fajnie w domu, ale potem się wariuje, bo nie ma co ze sobą zrobić” – coś w ten deseń. Ja mam samych książek tyle do czytania, że mógłbym do grudnia w domu siedzieć a nie 2-3 tygodnie :D Drugie tyle rzeczy do poczytania/obejrzenia/poznania/podyskutowania w internecie. A do tego moje hobby – rękodzieło itp., do origami ostatnio wróciłem… do bransoletek też bym wrócił, kolczyki bym porobił, decoupage… I dawno nie pisałem opowiadań… A rysować też bym się chciał nauczyć… mam podobno dobrą książkę, tylko kiedy nad tym usiąść… (i nie należy zapominać o kolorowankach dla dorosłych!). Kurcze… jakie to trzeba mieć przykre życie jak się po trzech dniach w domu nie ma co robić – no niepojęte jest to dla mnie. Ja jestem zupełnie pewien, że miałbym co robić przez następne trzydzieści lat. Dwa-trzy tygodnie to jest pierd, nic, pryszcz, nawet 1/6 tego co bym chciał nie zdążyłbym zrobić, ale jak wyżej – może chociaż ogarnąłbym życie i to już by było coś ;) Ale może to jak w tym komiksie :D

Wracając do wirusa: co ja myślę? Że za kilka tygodni nie tyle uda się go pokonać czy on zniknie, ale ludziom spowszednieje i stopniowo życie wróci do normy, pewnie prędzej niż wirus zostanie wyeliminowany…

P.S. – A, jeszcze te zakupy :D Czy może mi ktoś wytłumaczyć po jakiego grzyba robić zapasy jak na koniec świata? kiedy przecież można normalnie sobie wyjść na zakupy w każdej chwili, a nawet sklepy spożywcze mają być dłużej otwarte. Jeszcze rozumiem jak ktoś ma iść na kwarantannę i musi 2 tygodnie w domu siedzieć – no to spoko, zapasy są zrozumiałe. Ale w innym przypadku? I te papiery toaletowe :D Ja nie wiem, będziecie grać mumie czy coś? :D Ale nawet gdyby miało zabraknąć, to wiecie, że można się umyć? (czy to tylko geje wiedzą? – taki żarcik ;D ). Trochę rozsądku. W sumie z tym papierem to pół biedy – nie zepsuje się, najwyżej będziecie mieć zapas na pół roku ;) Ale jedzenia szkoda, więc nie przesadzać i/lub pamiętać, że po terminie też możecie potem zjeść te swoje zapasy ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.