#1357 (głównie o pracy)

Odkryłem swoje powołania. Powinienem zostać psychologiem kryminalnym, który pracuje z najcięższymi przestępcami (typu pedofile-sadyści itp.). Dlaczego? Bo nie wzbudzają we mnie agresji (co najwyżej smutek).
https://www.youtube.com/watch?v=JsM1k2eLfRY – tak stwierdziłem po tym filmiku ;) (tam się pojawiło pytanie jak ona radzi sobie z uczuciami tego typu – no ja nie miałbym takich uczuć w ogóle…). I ogólnie świetny kanał, na którym są wywiady z bardzo różnymi ludźmi (jak tu właśnie psycholog kryminalna, ale także ksiądz, pastor, uchodźca, aktor porno, hazardzista, bezdomny, milioner, morderca, obiektoseksualistka, autysta, osoby niepełnosprawne, otyłe, chora na raka, ginekolog, niewidoma, osoba zajmująca się transportem zwłok z miejsca śmierci, zoofil, pedofil i wielu jeszcze innych). Ale też muszę powiedzieć, że w komentarzach pod tymi (i jeszcze innymi na które potem trafiłem z polecanych) filmami, widzę tendencję, która mi się podoba, a której niestety nie spotykam pod polskojęzycznymi filmami.

No to jak już tak piszę, to napiszę o pracy… miałem wolne, więcej niż dwa tygodnie, coś tam zdziałałem, życie faktycznie „ogarnąłem” w tym sensie, o którym pisałem w poprzedniej notce ;) ale… ciężko wracać do pracy. Chyba tylko się utwierdziłem w tym, że mi się już tam nie chce… coś mi nie pasuje tam. Coś w tej pracy jest takiego, że niby wszystko ok, ale jakoś… nie wiem… Może po prostu rodzaj pracy, muszę przyznać, że chyba znudziła mi się produkcja. Tak „znudziła mi się” to dobre określenie, bo zastanawiałem się czy powinienem napisać, że żałuję, że tak się potoczyło moje życie, ale nie – właśnie nie, nadal uważam, że to dobrze, że się w takim kierunku potoczyło, bo jednak przez 10 a może i 15 lat to był dla mnie odpowiedni rodzaj pracy, z którego byłem zadowolony :) Dlatego „znudziło się” jest lepszym określeniem. Teraz wolałbym robić coś innego, ale dopiero teraz ;) Czy to źle? Nie, ludzie chyba mają prawo zmieniać swoje życie? ;) Może ja jestem z tych, którzy co kilka(naście) lat czują potrzebę zmiany.

Inna sprawa, że również na wyżej wspomnianym kanale są też pytania do człowieka bez pracy. Oczywiście zaciekawiła mnie jego filozofia, trafiłem na jego stronę (raphaelfellmer.de) właściwie z linku do książki – napisał e-booka i można go ściągnąć za darmo (logiczne – nie potrzebuje pieniędzy więc nie musi na nim zarabiać :) tym bardziej na plus), ściągnąłęm myśląc, że pewnie jakaś ulotka”… a to jest ponad 250 stron samego tekstu! No to trochę minie zanim przeczytam ;) ale przeczytam na pewno. Wiadomo że on wiele „robi” mimo tego że nie pracuje, ale może to jest dobry kierunek (a na pewno można się zainspirować chociaż w niektórych kwestiach, dzięki czemu jeśli nie zupełnie, to może chociaż będzie można zmniejszyć ilość pracy… może chociaż do pół etatu…).

Pewnie jeszcze o tym napiszę, bo tak się już teraz choćby tą notką zainspirowałem że już wymyślam rozwiązania ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.