Bloga 17 lat

Gdzieś tam niepostrzeżenie w zeszłym miesiącu minęło 17 lat od kiedy piszę bloga… Nie każdą rocznicę tu przeżywam, ale ta, choć nie okrągła, to jest wyjątkowo ważna, bo oznacza, że piszę bloga przez połowę mojego życia ;) Już nigdy nie będzie takiej rocznicy, każda kolejna będzie znaczyła, że już piszę przez ponad połowę życia ;) I chociaż teraz pełni on raczej inne funkcje niż kiedyś, to nadal jest to dla mnie ważna rzecz…
Piszę mniej, piszę mniej emocjonalnie, bo wszystko jest dobrze, więc nie mam potrzeby ;) Nie będę też robił teraz jakichś wielkich podsumowań – nie chcę się powtarzać, wszystko tu jest… a do podsumowań przyzwyczaiłem się na koniec każdego roku i wtedy lepiej można ogarnąć co się udało, a co nie. Chcę napisać tylko o kilku moich przemyśleniach z ostatniego czasu. A są one takie, że – tak jak myślałem – wcale się tak bardzo nie zmieniłem. Wiedziałem, że jako „dorosły” nie będę aż tak bardzo inny, nie będę uważał, że młodzież jest głupia i nic nie wie o świecie itp. gadki dorosłych i doświadczonych przez życie co to wszystko już o tym życiu wiedzą ;) Przeciwnie, niektóre rzeczy nawet jeszcze bardziej mnie złoszczą teraz, kiedy widzę że miałem rację. Np. ostatnio zapłaciłem ponad 1000zł za naprawę klimatyzacji w aucie, a i to jeszcze nie wiadomo czy przyniesie to skutek i już będzie ok. Ale oczywiście NIKT nie powie, że to jest pierdoła, wszyscy („dorośli”, hehe ;) ), powiedzą: „no tak tak, samochód, trzeba naprawić, wiadomo, wiadomo”. Ale kiedy byłem dzieckiem, słyszałem: „Nie wydawaj na głupoty!” kiedy chciałem coś kupić za powiedzmy 5zł. Czujecie to?! pięć złotych vs. ponad tysiąc złotych!! Ponad DWIEŚCIE razy tyle i NIKT NIC nie powie? Czy ten świat nie jest szalony? NIGDY W ŻYCIU moje dziecko (jeśli będę je kiedykolwiek miał, to temat na inną notkę do której się zabieram od stycznia) nie usłyszy ode mnie: „nie wydawaj na głupoty”. Bo jakie ma znaczenie to pięć złotych? Skoro „dorośli” wydają tysiąc, a i to często jakby wyrzucili w błoto (niewykluczone, że batonik, plastikowa zabawka czy cokolwiek innego na co poszłoby te 5zł miałoby więcej sensu nawet jeśli zostałoby rzucone w kąt po 3 dniach). No. Tyle chciałem powiedzieć w tym temacie.

Nie zmieniłem się też w tematach innych – chyba wszyscy wiemy co się teraz dzieje w Polsce – z tą chorą ustawą na temat zakazu aborcji w przypadku choroby/wady płodu (swoją drogą co za /autocenzura/ wymyślił, że zakaz akurat w przypadku choroby/wady, a już np. w przypadku kiedy ciąża pochodzi z gwałtu nie? no nie żebym był za zakazem w tym drugim przypadku ale tak jakoś chyba nawet to miałoby więcej sensu; ale co ja tam wiem, ktoś najwyraźniej ma jakieś zapędy sadystyczne – płód zdeformowany, i tak niezdolny do przeżycia ale co tam, niech się rodzi – niech pocierpi, niech przerazi rodziców i położne – wszystko fajnie). Ale nie mam już tyle zapędów do protestów. Aczkolwiek to jest trzeci raz w przeciągu ostatniego miesiąca kiedy przemknęło mi przez myśl, że może jednak zrzeczenie się polskiego obywatelstwa nie byłoby głupim pomysłem (a, bo dostałem obywatelstwo, ale o tym też będzie osobna notka, jak dokumenty pozałatwiam żeby sobie opisać).
Btw. u Tucholskiego na instagramie bardzo dobry tekst:

„Politycy prawicy przez wiele miesięcy straszyli nas, że przyjdzie zła ideologia i odbierze nam wolność poprzez narzucenie niechcianych wartości.

Mieli rację, tylko im się LGBT z kościołem pomyliło.”
(źródło)

– w punkt.

Inna sprawa… ponieważ blog powstał z powodu ts, wkleję sobie wreszcie pewną wypowiedź z forum, już dość starą (sprzed ponad rou chyba, może jeszcze dłużej) tylko jakoś nie mogłem się zebrać… więc na 17 lecie powstania bloga takie nawiązanie do korzeni ;) Ale nie ma w tym nic śmiesznego, wiadomość jest dramatyczna, ale to co mnie w niej uderzyło, to skomentuję za chwilę. To post S. z wątku o rodzicach (reakcja jej matki na wieść o transseksualności dziecka):

„Napisala mi taka wiadomosc:
‚Trudno mi nazwac kim jestes, zadaje sobie bez konca to pytanie co czlowiek moze w zyciu zrobic tak strasznego, zeby Bog go az tak ukaral. Klade sie i wstaje kazdego rana, nie wiem po co i dlaczego otwieram oczy, placze, nie chce nigdzie isc ani z nikim rozmawiac. Boli mnie to, ze musze do kogos mowic, odpowiadac na pytania i sie usmiechac. Usmiechac? Usmiech? …. Juz nigdy szczerze nie bede sie usmiechac. Bol rozrywa mi serce. Wszystko to jeden bezsens. Zyje tylko bo wylaczylam myslenie. Musze z tad wyjechac, musze znalesc prace gdzie nie trzeba myslec, gdzie nikt nie bedzie mnie zmuszal do akceptacji czegos czego nigdy nie zakceptuje. Wtedy moze jakos przetrwam do konca . Bol przepelnia mnie kazdego dnia, robie cos I ciagle zadaje sobie pytanie „po co to robisz” nie wiem. Nie wiem po co cokolwiek robie bo mi nic juz nie jest potrzebne, nic mnie juz nie interesuje, niczego nie chce zobaczyc, niczego nie chce wiedziec.Czasami NADZIEJA przebudza mnie z otempienia. Jesli ja trace, trace wszystko, niczego nie chce I niczego nie potrzebuje. Nie chce juz istniec. Kiedys patrzac przed siebie widzialam horyzont, nie konczaca sie przestrzen. Teraz? Patrze przed siebie…. i moj wzrok tak daleko nie siega…. zawiesza sie…..w jakims martwym punkcie…. jestem martwa…. moja dusza jest martwa… moje oczy sa martwie nic juz w nich nie ma… nic juz we mnie nie ma.'”

– tak… bardzo ambiwalentne uczucia jak się coś takiego czyta. Chciałoby się współczuć w cierpieniu… i jednocześnie potrząsnąć i nawrzeszczeć. Faktycznie, Bóg pokarał transseksualnym dzieckiem, i „dlaczego mnie? i po co żyć, nie zaakceptuję… i w ogóle oh jej! I współczujcie mi, MNIE (nie mojemu dziecku), bo no świat mi się zawalił!” No mam taki niesmak. Bo z drugiej strony ta wypowiedź jest genialna, ona jest idealna – właśnie tak dokładnie czują się osoby ts! Całymi latami!! (nie „od trzech tygodni, od kiedy się dowiedziałam”, tylko czasami i trzydzieści lat). Tak więc jeśli coś takiego pisze rodzic, to właśnie ma okazję poczuć się przez chwilę, przez drobny wycinek czasu zanim sobie nie poukłada, tak jak my się czujemy przez całe życie. No i tyle. [Ja wtedy skomentowałem: Piękny opis – tak się właśnie częstokroć czują osoby ts, czasami „od zawsze”, od kiedy tylko są siebie świadome. Możesz jej to właśnie powiedzieć. (a ona od kiedy tak czuje? od kilku tygodni, miesięcy? to i tak „ma lepiej” niż my…).].

Na koniec też już trochę starszy news z jeszcze innej tematyki, ale umieszczę, bo też chcę coś ukazać: „IKEA w Niemczech umożliwiła setkom muzułmanów skorzystanie z parkingu podczas modlitwy. Mogli dzięki temu wspólnie się modlić, zachowując dystans społeczny.”
– czytam taki news i myślę sobie: wow! jakie to miłe! jakie to piękne! jakie to dobre! że Ikea (LUDZIE z Ikei), udostępniła swój parking w tym momencie nieużywany, LUDZIOM żeby mogli się modlić. Świat może być jednak pozytywny! Po czym czytam komentarze pod artykułem i jednak nie. Co jest z tymi ludźmi nie tak, że ja widzę dobroć i coś pozytywnego, a oni upadek cywilizacji?! Jak wszyscy których spotykam są tacy jak ci komentujący to czasem się poważnie zastanawiam jak żyć na takim świecie… Jedynie staram się pocieszać tym, że to może tylko frustraci krzykacze krzyczą najgłośniej, a zwyczajni neutralni ludzie się nie odzywają lub w ogóle nie czytają takich bulwarowych newsów… Miejmy nadzieję.

***
“Szczęście w Twoim życiu zależy od jakości Twoich myśli.”
– Marek Aureliusz

Nadspodziewanie dobrze pasuje mi ten cytat do tej notki.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.