Parada Równości, nienawiść i inne tym podobne pokrewne tematy…

Miałem w ogóle nie pisać o Paradzie Równości. Ale naoglądałem się trochę programów w telewizji i zmieniłem zdanie. Czasem się śmieję, a czasem się wkurzam, więc niech że wyładują tu swoje emocje!
To, że w ogóle parada została zabroniona jest oczywistym łamaniem Konstytucji (i takiego mamy mieć prezydenta, łamiącego prawo? to do prawdy bardzo zabawne).
Wkurza mnie porównanie homoseksualistów z zoofilami, czy na prawdę nie widać w ogóle różnicy między człowiekiem a zwierzęciem? No ja rozumiem, że ludzie, to też zwierzęta, ale chyba jednak nieco inne niż reszta.
Wkurza mnie porównanie z pedofilią, czy na prawdę ludzie nie potrafią odróżnić krzywdy kogoś od braku tej krzywdy (a szczęścia dwóch dorosłych, świadomych, równorzędnych partnerów)? To może zakazać heteroseksualizmu, bo to przecież najczęściej heteroseksualni mężczyźni gwałcą kobiety. Więc najlepiej zakazać, tak na wszelki wypadek.
Wkurza mnie nieumiejętność odróżnienia małżeństwa od związku partnerskiego. Małżeństwo zawsze będzie kobiety i mężczyzny. Związek partnerski byłby między dwoma osobami tej samej płci (nie koniecznie kochankami, mógłby być między samotnymi przyjaciółmi ze względu na wynikające z tego korzyści), to wyłącznie sprawa formalności. Nie rozumiem co do tego ma Kościół. Otóż nie może nic mieć, tak jak nic nie może mieć do ślubów cywilnych, bo to nie jego sprawa.
Wkurza mnie mówienie: „Niedobrze mi się robi na widok dwóch całujących się facetów” (zwłaszcza, że na 99% osoba taka nigdy takiego widoku nie doświadczyła), bo jednak kobieta i mężczyzna mają prawie takie same usta, więc dlaczego obrzydliwy miałby być pocałunek dwóch mężczyzn, a kobiety i mężczyzny nie?
Tutaj przytoczę cytat z forum na Katolik.pl, który bardzo mi się podoba i dowodzi, że katolicy, to nie potwory ;) (też mnie wkurza wrzucanie do jednego worka wszystkich katolików, ale to nie ten temat, choć może trochę też), pewien użytkownik pisze:
„Zrozummy, że homoseksualizm istnieje i że ma prawo istnieć. Gadki typu „dwóch ściskających się kolesi przyprawia mnie o wymioty, dlatego trzeba im tego zabronić” lub „homoseksualizm ok, ale u siebie w domu, nie na widoku” są poprostu bzdurne, głupie, bez pokrycia i śmieszne, ponieważ mamy wręcz obowiązek akceptować cudzą odmienność. Innymi słowy mnie również wiele rzeczy napawa o mdłości, na przykład picie alkoholu, palenie papierosu, namiętne pocałunki, pisma erotyczne w kioskach itd. itd., jednak muszę pozwolić temu wszystkiemu istnieć.”
Inny napisał też:
„Żaden człowiek nie może czuć obrzydzenia do innego człowieka z powodu jego cech fizycznych. Myślę, że „Bóg” nie cieszy się, gdy ktoś czuje obrzydzenie do jego stworzenia.” – bardzo dobry argument dla wierzących.
A teraz przytoczę wpisy dziewczyny w moim wieku, ale ona czasem zadziwia mnie swoją mądrością i postawą…
„Jeśli trzeba będzie, jak już stanę z Bogiem twarzą w twarz, sama Mu to powiem. Bo ja nie chcę wierzyć w Boga, który każe homoseksualiście żałować i pokutować za coś, co jest dla niego naturalne, a co może być dla niego źródłem niewyobrażalnej łaski i radości… Ja takiego Boga nie chcę znać.” – ja się zgadzam…
„A co do Jezusa, to niech mnie szlag na miejscu trafi, albo piorun we mnie uderzy za bluźnierstwo, ale Chrystus ma chyba rzeczy ważniejsze do robienia niż przejmowanie się co każdy robi w zaciszu swojego łóżka, a tym bardziej, gdy stara się żyć w statecznym, pełnym miłości związku… Normalnie krew się burzy na takie cudowne poglądy chrześcijan. Boże! Jeśli kiedykolwiek byłeś w Kościele, to teraz już Cię pewnie tam nie ma, i to już od dawna…” :)
Odnośnie nienawiści… kiedy tak patrzę na tych wszystkich ziejących nienawiścią przeciwników parady, to robi mi się niedobrze… (o! i mi się robi na coś niedobrze ;) ale bez obaw, nie w tym sensie). Robi mi się niedobrze, bo… bo się boję! Tak, boję się ich, bo to są szaleńcy przepełnieni nienawiścią, a po takich ludziach nie wiadomo czego można się spodziewać. Dla nich też jestem inny, jestem zboczeńcem i potraktowali by mnie może nawet gorzej niż homoseksualistów. Ale to nawet nie o to chodzi. Słuchając/czytając rasistów też się ich boję. Bo co z tego, że nie jestem murzynem, przecież mógłbym być. Mogłem się urodzić murzynem, to kwestia przypadku, mogłem być Turkiem, Niemcem, Chinczykiem, Amerykaninem, Żydem, Rosjaninem czy Słowakiem. I mogłem trafić też tu do Polski i co by wtedy było? I oni też mogli być. Ale oni nie zdają sobie z tego sprawy… nawet nie wiedzą jakie mają szczęście, że są „normalni” [no tu bym się kłócił, ale karzy wie o co mi chodzi ;) ] i nie potrafią tego docenić…
Czasem się zastanawiam czemu mnie to tak dotyka… ale dotyka właśnie. Bo to ja mógłbym być prześladowany. Bo to ja w sumie należę do ludzi, których się nie w pełni akceptuje.
Ale to też wynika z mojego horoskopu [dziś trochę poczytałem rozmaitych horoskopów, wracam do moich zainteresowań :) ]: „Cierpienie bliźnich traktuje bardzo osobiście i wkłada wiele wysiłku w to, by nikogo nie urazić czy obrazić”. No cóż, taki po prostu jestem… bo ja zdaję sobie sprawę, bo ja WIEM, że mógłbym być na miejscu każdego prześladowanego człowieka… nawet na miejscu gorszym niż jestem. Bo mógłbym być np. murzynem (a tego nie da się ukryć) w środowisku pełnym rasistów.
Ale to przeciwnicy parady mieli problem. To oni byli przepełnieni nienawiścią i to oni na tym stracili, gdyż nienawiść to niszczące uczucie! Oni popsują sobie zdrowie.
Słyszałem o tym planie organizowania „Parady Normalności”… cóż, organizować to sobie można co się chce, tylko zabawnie by było gdyby nikt nie był przeciwko nim i spokojnie by sobie przeszli :D nikt nie zwróciłby na nich szczególnej uwagi :D
Potem poczytałem forum na Patriota.pl (w myśl zasady, że jak już się wkurzać, to raz a porządnie niż kilka razy po trochu), ale chyba więcej tego nie zrobię. Już mnie nie kręci aż tak bardzo się wkurzać. Katolik.pl mi wystarczy, bo tam przynajmniej czasem wypowiadają się rozsądni katolicy. Natomiast na Patriocie kiedy się obrazi Żyda czy Niemca, to jest jak najbardziej w porządku, ale kiedy się napisze, że Polacy chyba nie są całkiem w porządku, to już jest obraza śmiertelna i w ogóle najlepiej zbanować taką osobę.
Ktoś mnie kiedyś zapytał czy na prawdę można nie nienawidzić żadnego narodu (lub grupy) albo nawet nie nielubić? Można. Można, bo żaden naród nie zrobił mi nic złego. A to że jakiś naród niby nienawidzi mnie (w sensie Polaków) to mi prawdę mówiąc zwisa i powiewa. Do póki nic mi nie robią, nie mam podstaw by ich nie lubić. To, że ktoś nie lubi mnie, to nie oznacza od razu, że ja muszę go nie lubić. Są narody mi obojętne i są takie, które lubię, ale nie ma takich, których nie lubię. Poza tym nigdy nie należy wrzucać ludzi, nawet całego narodu ‚do jednego worka’. Nawet gdyby jedna osoba z danego narodu nie nienawidziła Polski, to już nie można powiedzieć że cały naród Polski nienawidzi.
Moja babcia nie lubi Niemców. Jest to w pełni zrozumiałe i oczywiste, przeżyła wojnę, widziała morderstwa, jej matkę (a moją prababcię) mało nie wywieziono do obozu koncentracyjnego. Ale moja babcia, to mądra kobieta i nigdy nie usłyszałem od niej by Niemców nienawidziła, może nielubi, ale nie nienawidzi i rozumie, że czasy się zmieniły.
Tym bardziej ja… za co miałbym kogoś nienawidzić?
Co mam mieć do Żydów? Że niby rządzą Polską? Załóżmy, że to prawda, jak są na tyle sprytni, to niech se rządzą, należy się podziw, że im się udało dostać tak wysoko.
Za co mam nienawidzić Rosjan? Wręcz przeciwnie, znałem kiedyś fajnego Rosjanina co miał urodziny tego samego dnia co ja :) (tyle że był starszy). Mało kto ma w życiu szczęście spotkać takiego człowieka :) a ja spotkałem i to był Rosjanin.
Za co mam nienawidzić murzynów? Bo są czarni? To i lepiej, pewno raka skóry tak często nie dostają (a może w ogóle) jak biali.
Za co mam nienawidzić Turków? No Turków to ja kocham, ale nie skomentuję :>
Za co mam nienawidzić Amerykanów? Może za to, że im zazdroszczę (to już jest jakiś sensowny powód przynajmniej). Zazdroszczę, że mieszkają w pięknym kraju i mają Kalifornię oraz Florydę, a ja jestem człowiek tropikalny, tylko urodzony nie w tym klimacie :/
Za co mam nienawidzić Niemców? Za to, że rozpętali wojnę? To niby też jakiś sensowny powód, ale wojna była 60 LAT TEMU! I ci, którzy ją rozpętali już w większości nie żyją. Poza tym, to teoretycznie w 1/4 też jestem Niemcem (choć jak popatrzeć na przodków także z drugiej strony, to może nawet w większym procencie, z resztą któż nie ma przodków, choćby dalekich, innych narodowości? śmiem twierdzić, że mało kto).
A za co mam nienawidzić muzułmanów? Że swojego Boga nazywają Allahem? Czy może za to, że nienawidzą ‚złego zachodu’ i w ogóle dżihad prowadzą i najchętniej pozabijali by wszystkich? Może nie jestem tak obcykany w islamie jak bym chciał, ale wiem, że to nie jest zła religia, a muzułmanie to nie rządni krwi mordercy. A w każdej grupie znajdą się jednostki „odbiegające od normy”.
Nie myślcie, że ja jestem jakiś święty i nikogo nigdy nie nienawidziłem. To nie prawda. I dlatego sam wiem najlepiej jak niszczące jest to uczucie… Przez… chyba nawet ponad 10 lat nienawidziłem z całego serca pewnej osoby. Teraz wiem, że była chora (tzn. nikt tego nie stwierdził, ale ja jestem przekonany, że miała ADHD albo nawet jakąś chorobę psychiczną), ale kiedyś tego nie wiedziałem. Faktem jest, że szczerze nienawidziłem tej osoby. Pielęgnując tą nienawiść w sercu nie było mi dobrze. Aż w końcu zdałem sobie z tego sprawę i jakoś udało mi się odrzucić nienawiść. Może nie wybaczyć, ale zamknąć się na to. Oczywiście nadal jej nie lubię, kiedy idzie ulicą, odruchowo przechodzę na drugą stronę, ale wyzbyłem się nienawiści. I lepiej mi. Na prawdę. Każdemu to polecam.
Teraz wolę, mam odwagę, się przyznać, że się kogoś boję, a nie go nienawidzę.
W którymś tam wieku (nie wiem w którym, nigdy nie byłem dobry z tej części historii) Polska była krajem bardzo tolerancyjnym… cóż, wydaje mi się, że Polska się po prostu na tym wieku zatrzymała, podczas gdy inne narody poszły dalej…
Na koniec zakończę zabawnym akcentem z jakiegoś (nie pamiętam jakiego) forum:
„Pedały są co najwyżej w rowerze, samochodzie itp. :) a jak Ty w ludziach widzisz pedały… to to chyba jakieś cyborgi conajmniej!!!”
I jeszcze jednym, tym razem z Katolika:
A do B: „A może on jest biseksualistą (co obrońcy homoseksualistów też zapewne tolerują) i po dwóch latach rzuci swojego „męża” i zwiąże się z kobietą? Nie wiem, czy będziesz dumny z takiego syna.”
B do A: „A może jest ufoludkiem i po dwóch latach rzuci swojego „męża” i poślubi marsjankę. Jeżeli dla Ciebie jedyną podstawą bycia dumnym z syna, to gdzie tenże fiuta wkłada, to przykro mi za Ciebie.”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.