jak masz na imię?

Nie lubię tego pytania. Nigdy nie lubiłem i nie lubię nadal. Kiedyś – bo musiałem z trudem wymówić to obrzydliwe imię, którego nienawidzę, a które mam w dowodzie. A teraz, bo często pociąga za sobą następne: „Rodzice Ci je nadali?”…
Jak masz na imię?
Beniamin

ale to nie rodzice mi je nadali. im by się pewnie nie podobało. ale tak mam na imię.

A z drugiej strony jestem coraz odważniejszy. Bo cóż, zawsze mogę komuś powiedzieć, że mam problemy hormonalne i dlatego jestem jaki jestem. I to nawet nie będzie kłamstwo :P Problemy hormonalne. To dobre określenie. Taki mój wykręt ‚na wszelki wypadek’.
Toteż bez nerwów pokazuję mu zdjęcie. Słyszę: „Ale młodo wyglądasz.”
Więc ubolewam nad tym, że tak młodo wyglądam.
„To twój urok” – słyszę :D
Mówię mu ile mam wzrostu.
„Lubię takich” – słyszę :D
To czym ja się martwię :D

Wczoraj dzwoni moja kom. … „Zastrzeżony” – widzę. Ale nic, odbieram, a co mi tam. Najbardziej neutralnym głosem mówię: „Słucham?”
Druga Strona: Marcin?
ja: pomyłka
DS: jak pomyłka?
ja: no pomyłka, to nie Marcin
DS: no jak… nie wygłupiaj się, daj mi Kaśkę
Zdębiałem, czyżbym miał głos jak jakiś Marcin? :D W końcu wyjaśniliśmy pomyłkę, ale kurde może jednak da się coś zrobić z moim głosem :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.