trochę politycznie, trochę transowo, no i debaty

Nawet nie skomentowałem wyniku wyborów ;)
PO – 39,18%
PiS – 29,89%
Ruch Palikota – 10,02%
PSL z 8,36%
SLD – 8,24%

To duże zaskoczenie tak niski wynik SLD… i tak wysoki wynik Palikota! Ale tak jak pisałem – życzyłem im żeby się dostali i powiedzmy, że jestem zadowolony, że tak się stało. No i Anna Grodzka została jednak posłanką :) Na ten temat już oczywiście zaczęły się dyskusje na Niebieskim, chociaż głównie na ShoutBoxie. Wielu się to nie podoba, że jej o niej tak głośno i teraz „ts są na świeczniku”. Próbują argumentować, że… nie, wybaczcie, nawet nie potrafię tych dziwnych argumentów powtórzyć ;) No bo jeśli się z jednej strony twierdzi, że jesteśmy po prostu kobietami/mężczyznami a nie ts (ts to tylko taki problem medyczny, który nas dotyka), to co za problem stanowi Grodzka w sejmie? No jasne, że się o tym teraz więcej mówi, pewna osoba, z którą dużo przez internet gadam powiedziała mi, że jej zdaniem ts są chorzy. Poczułem się… podbudowany tym, że jestem tak wiarygodny, że nigdy nie zorientowała się, że jestem ts :) Przez chwilę chciałem jej powiedzieć, tylko po to by poznać jej reakcję :D Ale jednak nie, fajnie mi się gada bez stygmatu „ts”.Zmierzam jednak do tego, że jeśli my sami nie chodzimy wszędzie z łatką: „hej, jestem ts”, to ludzie przecież o tym nie wiedzą, w związku z czym Grodzka w sejmie nie ma do nas dokładnie NIC. Natomiast co do tej wymiany zdań na Niebieskim, to powiedziałem, że ja się cieszę. Cieszę się, że ludzie w Polsce zaczną (bo muszą) oswajać się z innością. Jakąkolwiek!
Niektórzy ts są, o zgrozo, przeciwni refundacji liczenia dla ts. Argumenty były takie, że ludzie umierają na raka, bo nie mają na leki, a inni płacą grube tysiące miesięcznie… Ech, i znowu wyłazi nastawienie do świata: żeby jedni mieli, trzeba innym odebrać. Co jest nieprawdą. I nie chciałbym w ten sposób na świat patrzeć. Nie mówiąc już o tym, że chorzy na raka (czy na cokolwiek innego) też mogą zagłosować na swojego przedstawiciela by dostał się do sejmu i walczył w ich sprawie.
Dalej… demotywatory. Że niby już się zaczyna… Cóż, ten jest wyjątkowo głupi i w pierwszej chwili w ogóle nie skumałem żartu :D Ale już kminię ;) że niby jak się nie wie, że Grodzka jest po SRS… rozumiem, rozumiem. No ale ja – właśnie – wiem, że jest po SRS, więc to tak jakby usłyszeć w ogóle nieśmieszny dowcip. No ale nic, skoro „się zaczyna” i podobno tyyle demotywatorów, to poszukałem sobie przed chwilą… Drugi – podpis brzmi trochę jak tytuł z Faktu czy innego Super ekspresu :D ale ogólnie hmm… nie widzę żeby był jakoś szczególnie obraźliwy, moim zdaniem wyraża nawet pewien podziw. Trzeci – niezłe :D nie znam w prawdzie tej babki z bajki, ale takie porównania na demotach są częste. I w porównaniu np. z Kaczyńskimi (tzn. jak ich porównywano) to to jest pikuś :D Czwarty z kolei demotywator jest naprawdę fajny! I to tyle co znalazłem demotywatorów z Grodzką. Cztery sztuki. Czy ja wiem czy to jest „tyle”? A dziś trafiłem też na mistrza: Grodzka – haha, no i to jest niezłe :D W sumie to facet ma trochę racji, i ja zaczynam czuć przesyt ;) Oczywiście komentarze powyżej są jak zwykle (tak tak, Jaskier wie lepiej jak się czuje syn Grodzkiej… a ten drugi ma wiadomą flagę w avatarze, więc czego się można spodziewać), ale ta zaznaczona riposta jest moim zdaniem naprawdę zabawna i przy tym nie obraża w żaden sposób Anny jako osoby ts.

***

Trafiłem dziś na taką fajną przypowieść:

„SŁONIE

Kiedy byłam mała, uwielbiałam cyrk, a najbardziej w cyrku podobały mi się zwierzęta. Moją uwagę przyciągał zwłaszcza słoń. Podczas przedstawienia to ogromne zwierzę paradowało, prezentując swój niesamowity ciężar, rozmiar i siłę… Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię.

Jednakże kołek był tylko małym kawałkiem drewna, który tkwił w ziemi zaledwie kilka centymetrów. I chociaż łańcuch był mocny i gruby, było oczywiste, że zwierze, które jest zdolne wyrwać drzewo z korzeniami, może z łatwością uwolnić się z kołka i uciec.

To oczywista tajemnica.
Co go trzyma w takim razie?
Czemu nie ucieka?

Kiedy miałam pięć czy sześć lat, wierzyłam jeszcze w mądrość dorosłych. Zapytałam więc ich o tajemnicę słonia. Któryś z nich odpowiedział mi, że słoń nie ucieka, bo jest tresowany. Wtedy zadałam oczywiste pytanie: „skoro jest tresowany, to po co go przywiązują?”

Nie pamiętam, abym otrzymała jakąś logiczną odpowiedź. Z czasem zapomniałam o tajemnicy słonia i jego kołka, a wspomnienie o tym powraca jedynie wtedy, kiedy spotykam innych, którzy też kiedyś zadali sobie podobne pytanie. Wiele lat temu odkryłam (na moje szczęście!), że był ktoś wystarczająco mądry, by znaleźć odpowiedź.

SŁOŃ NIE UCIEKAŁ Z CYRKU, GDYŻ OD NAJMŁODSZYCH LAT BYŁ PRZYWIĄZYWANY DO RÓŻNYCH KOŁKÓW.

Ujrzałam w wyobraźni dopiero co narodzonego i bezbronnego słonia, przywiązanego do kołka. Jestem przekonana, że słonik ciągnął, pchał i pocił się, próbując się uwolnić. I mimo, że użył wszystkich swoich sił, nie udało mu się, ponieważ wtedy kołek był dla niego za solidny.

Wyobraziłam sobie, jak zasypiał ze zmęczenia i że następnego dnia próbował znowu, i kolejnego dnia też. Aż nadszedł dzień, który odbił się strasznie na historii słonia, dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc. Ten potężny i silny słoń, którego widzimy w cyrku, nie ucieka, ponieważ biedaczysko nie wierzy, że może. Ma w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat. I najgorsze jest to, że nigdy więcej nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia. Nigdy, nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił…

Wszyscy przypominamy trochę słonia z cyrku – idziemy przez życie przywiązani do różnych kołków, które odbierają nam wolność. Setki kołków! Żyjemy w przekonaniu, że „nie możemy” wykonać wielu rzeczy, jedynie dlatego, że pewnego razu, dawno temu, kiedy byliśmy mali, podjęliśmy próbę, która skończyła się niepowodzeniem. Wówczas zrobiliśmy to samo, co słoń i zarejestrowaliśmy w naszej pamięci następującą wiadomość:

NIE MOGĘ… NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ.

Czasem, gdy słyszymy kajdany i dźwięczymy łańcuchami, spoglądamy z ukosa na kołek i myślimy:

NIE MOGĘ I NIGDY NIE BĘDĘ MÓGŁ!!!

Żyjemy uwarunkowani wspomnieniami jakiegoś siebie, który nie mógł i który już nie istnieje. Jedynym sposobem na to, aby dowiedzieć się czy możesz to osiągnąć, jest spróbowanie od nowa, w co musisz włożyć całe Twoje serce.”

Dobre podsumowanie życia :)

***

Debaty:
Zaniedbałem, od grudnia zeszłego roku ;)
Hmm… ale niektóre debaty to są głupie naprawdę :D zwłaszcza ta:
Trzynasty znak zodiaku„Naukowcy zauważyli, że w astronomicznym zodiaku pojawił się nowy znak – Wężownik, który patronuje urodzonym pomiędzy 29 listopada a 17 grudnia. Znacie takie osoby? Mają być oni m.in. kreatywni, szukać ciszy i spokoju, dobrze interpretować sny. Czy jest sens wprowadzać nowy znak do tradycyjnego zodiaku?” – naukowcy zauważyli… i naukowcy asronomowie mają być specjalistami od astrologii? :D I w ogóle pytanie jest głupie i oznacza że autor nie ma pojęcia o astrologii, o! :P

Czy wyobrażasz sobie życie bez sieci? – nie, myślę że nie. Ale głupio jest zadawać takie pytania, one są bez sensu. Dziś internet jest powszechny, jest narzędziem do wszystkiego. Po co w ogóle wobrażać sobie bez niego życie? :D

Czy zakupy w dyskontach spożywczych to powód do wstydu? – hahaha, że co? :D fajnie z resztą ktoś skomentował: „Skoro cukrem z biedronki za 4,5zł posłodzi się herbatę tak samo skutecznie, jak cukrem z renomowanych delikatesów za 6,6zł to w czym rzecz?” – no właśnie. Dla mnie produkty z Biedronki są po prostu SMACZNE, więc tym bardziej nie wiem o co chodzi.

Czy dobrze się bawisz w Prima aprilis? – a to niespodzianka, jednak się okazuje, że większość nie lubi tego dnia, hehe.

Granice kampanii antynikotynowej – nie, nie sądzę, że da to cokolwiek, ale to fajny pomysł. Lubię czytać ostrzeżenia na pudełkach z papierosami, zdjęcia też bym chętnie pooglądał :D Ale tak jak zdjęcia osób otyłych na paczkach z chipsami (ktoś podsunął taki pomysł) nie sprawiłyby, że przestałbym je jeść, tak i zdjęcia nie sprawią, że ludzie przestaną palić. Ale przynajmniej będzie ciekawiej ;D

Czy matura jest w dzisiejszych czasach warta zachodu? – nie, nie jest skoro: „Maturę ma większość, liczba bezrobotnych po studiach rośnie, a o dobrą pracę często łatwiej po solidnej zawodówce – jako mechanik czy murarz – niż z maturą i dyplomem wyższej szkoły w ręce.” ale nie zaszkodzi ;)

Czy eutanazja powinna być możliwa w skrajnych sytuacjach? – i większość jest na „tak”. I takie głosy slychać wszędzie. To o co do cholery chodzi w tym kraju? Ludzie są za eutanazją, a rząd wybierają jakiś taki co wcale nie chce o tym słyszeć… nie rozumiem.

Czy szkoła dla sześciolatków to dobry pomysł? – wielu ludzi uważa, że to za wcześnie i to odbieranie dzieciństwa… a potem posyła swoje dzieci do przedszkola na pół tysiąca zajęć dodatkowych: angielski, rytmika, śpiew, taniec, cotamjeszcze… no heloł?! Osobiście to uważam, że skoro na zachodzie dzici zaczynają szkołę wcześniej to nie widzę powodu dla którego w Polsce nie miałoby być podobnie (że szkoły nieprzygotowane? że nie taki program? – więc może te rzeczy wymagają zmiany). Myślę, że to nie w tym leży problem „odbierania dziciństwa”.

Późne macierzyństwo„Które kobiety lepiej sobie radzą z wychowaniem dzieci? młodsze, bo są bardziej energiczne czy starsze, bo mają ustabilizowane życie” – ogromna większość odpowiedziała, że młodsze… Nie rozumiem, po co dziecku energiczna matka tak właściwie? To znaczy ja uważam, że starsze, ale nie chodzi o stabilizację (choć też), ale o doświadczenie życiowe. Do roli rodzica trzeba dojrzeć – tak uważam.

Dom bez telewizora – obecnie w dobrym tonie jest nie mieć telewizora :D tak właśnie to widzę, jakby jakąś modę. Cóż, nigdy nie byłem modny ;P Poza tym niektórzy wypowiadają się w tonie wyższości… cóż, komputer tak, ale powiedzmy sobie szczerze… jeśli ja np. potrafię spędzić dwie godziny przeglądając na YouTube filmiki stworzone przez fanów z urywków jakiegoś serialu, który lubię… no wiecie – zmontowane urywki i dodany podkład dźwiękowy – to w jaki sposób niby jest to bardziej rozwijające niż oglądanie „Mam talent” czy „Rozmów w toku”? :D A teraz załóżmy nawet, że ktoś robi same ambitne rzeczy na komputerze… współczuję ;) Nie wiem jak inni, ale ja potrzebuję czasem wytchnienia :) I wtedy właśnie lubię coś obejrzeć w tv. Ponadto telewizor ma jedną przewagę nad komputerem – szybciej się włącza :D I powiem szczerze: bardzo brakuje mi telewizora. Nie, komputer nie umie mi go całkowicie zastąpić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.